RSS
poniedziałek, 24 września 2012
na szczescie!
Plan na niedziele byl taki, ze jedziemy na Polski festiwal do San Jose. Festiwal co roku jest organizowany przez kosciol sw. Alberta ( jesli dobrze pamietam) wiec pomyslalam, ze chcialabym sie wybrac do kosciolka, a przy okazji zobaczyc ten festiwal. Moj plan byl taki aby wyjechac na drzemke Mlodego. Dzien zapowiadal sie goracy, wiec pomyslalam, ze czas w koncu wlozyc spodnice, bo wciagu tygodnia biegam w spodenkach, szybko wyprasowalam bluzeczke, potem prysznic, przygotowywalam sie, a w tym czasie Matt zajmowal sie Arturkiem.

Przypudrowalam nos, zakladajac kolczyki zobaczylam, ze moja Mama jest na skype, wiec majac Mlodego na kolanach pomyslam, ze tylko na chwilke zadzwonie do niej, a potem przebiore Mlodego i mozemy jechac. Zadzwonilam, gadamy, Mlody opowiada, smieje sie i czuje, ze zrobil kupe, wiec koncze z Mama, zamykam laptop, wstaje i mysle sobie, ale smierdzi ta kupa, klade go na przewijak, a tu leje sie ta kupa, po mojej spodnicy, sweterku, nogach, troche upadlo na wykladzine i kladac go na przewijak polecialo w dol po komodzie!

Artur spodnie od pizamy mial suche, nie wiem jak to sie stalo, ale cala gore mial upackana, kupa po same pachy. Super pomyslalam, jeknelam, wiec Matt przylecial zapytac sie co sie stalo i w czym pomoc, ale jak mnie taka zakupkana zobaczyl to zrobil odruch wymiotny i sie by pewnie szybko wycofal, ale kazalam mu Malego popilnowac co by mi z tego przewijaka nie spadl, a ja udalam sie do lazienki w celu zdjecia wszystkich warstw z siebie wlacznie z majtkami!! Potem zabralam sie za Artura, a jak juz byl czysty i ubrany wreczylam go Mattowi, a sama z powrotem pod prysznic. I tyle bylo z moich przygotowan, spodnicy, wskoczylam w spodenki, bo czasu na zastanawianie sie co ubrac juz nie bylo.

Bylam juz swego czasu obsiusiana przez drogie dziecko, teraz to, jednym slowem mam odfajkowane!
05:06, alexxela78
Link Komentarze (5) »
piątek, 21 września 2012
Zaczynamy nowy etap
Zbudowalam wczoraj krzeselko dla Arturka. Natrudzilam sie, choc bardzo latwe do zmontowania. Schody zaczely sie jak juz szkielet byl, a siedziska i podnozka nie moglam wsunac, ale wyniuchalam, ze srubki nie moga byc do konca skrecone, aby wsunac siedzisko i podnozek! Wymylam rowniez robot do robienia papek dla dzieci i wszelkie miseczki, pudeleczka i sztucce. Kolorystycznie jestesmy w zieleni, a na pozniejsze czasy mamy zestaw z rakieta Emily Green. I bylam gotowa na nowe wyzwanie i na kreowanie smakow dla syneczka ;))

Debiut jedzeniowy odbyl sie w Polsce, kiedy to Arturek zasmakowal polskiego ziemniaczka, po dwoch lyzeczkach odwrocil glowe i tyle bylo ;)

 Natomiast dzisiaj Arturkowi zapodalam zielona fasolke.



 Posadzilam go w bumbo, bo lubi w nim siedziec, wlozylam mu sliniaczek i zasmakowalo, zjadl pare lyzeczek. Byl bardzo zaciekawiony ubieraniem sliniaczka i lyzeczka wedrujaca do jego buzi ;)



( ciezko jest karmic i robic zdjecia w tym samym momencie, dlatego z boku ;)








Pare dni temu zlozylam mu zabawke do skakania i to byla milosc od pierwszego skoku ;) Uwielbia!



A tu krol na tronie, pewnie bedzie mial taka sama mine jak go posadze na nocniku ;))



Wlosy ma postawione na krochmal ;))

A tu zapatrzyl sie na tanczaco-spiewajaca krowke:





02:11, alexxela78
Link Komentarze (3) »
środa, 19 września 2012
I po wakacjach
Wrocilam choc za bardzo mi sie nie chcialo ;) Wakacje super. Jestem na nogach od czwartej rano, wiec napisze jak znajde chwilke czasu i nie beda mi sie oczy kleic.


Ale...Arturek rosnie nam na podroznika, byl wspanialym kompanem wszelkich wycieczek, malych i duzych. I ciesze sie,  ze choc osobowosc ma po mnie ;)

Walizki rozpakowane. Przede mna gory prania i reorganizacja ubran Mlodego, bo Arturek urosl ;)

Mlody odsypia, wiec i na mnie pora, trzeba sie uporac z tymi dodatkowymi dziewiecioma godzinami ;))


05:17, alexxela78
Link Komentarze (6) »