RSS
niedziela, 24 września 2006
niedziela
Zakupy sie udaly. Maz nabyl z piec par spodni-duzo przecen w sklepach. Pare tygodni temu w moim ulubionym sklepie-Benetton- kupilam sobie fajne spodnie z materialu, a dzisiaj dokupilam zakiet, wiec mam calosc, poza tym zakiet moge ubrac do wszystkiego. Wypatrzylam rowniez plaszczyk, ktory mi sie bardzo spodobal, taki wlasnie jesienno/wiosenny,taki o jakim marzylam, wiec jestem szczesliwa. Przez caly czas zakupow, kiedy to bylismy pod dachem, byla piekna pogoda, ktora zmienila sie w deszcz kiedy tylko wyszlismy na zewnatrz. Jechalismy juz w strugach deszczu do centrum. Obiadek w Indyjskiej restauracji-pycha. Za siedem dolarow mozesz jesc ile chcesz-jedzenie bardzo dobre. A teraz chwilke odpoczynku i musze sie zabrac za dokonczenie zadania domowego, cale szczescie, ze mam jeszcze poniedzialek wolny, choc polowe dnia jutrzejszego mam juz zaplanowana. Oj mam ochote na drzemke, zupelnie nie mam ochoty na pisanie eseju...zmykam
23:17, alexxela78
Link Komentarze (4) »
sobota
Do pralni doszlismy w ostatniej chwili, zaraz po zamknieciu drzwi zaczelo lac, bardzo mozno, mieslimy niesamowite wyczucie czasu ! Po 15 min przestalo padac i juz do konca dnia nie padalo, a swiecilo slonce, milo jest byc zaskoczonym przez pogode.
Pranie jak zwykle zajelo mi czas, mniej wiecej trzy godziny, na dojscie, wlozenie do pralki, potem niektore rzeczy do suszarki-w czasie prania, poszlismy posiedziec w kafejce, potem Maz zabral mokre rzeczy do domu, a ja zostalam, czekajac az sie druga polowa wysuszy, a potem to juz poskladac, zapakowac do wora i w droge powrotna. W domciu, poskladac na polki, przebrac posciel i poczuc, ze jakas czesc sie zrobilo, choc wiele rzeczy na liscie jeszcze nie zostalo ruszone, a tu juz okolo pierwszej po poludniu.
Zabralam sie wiec za lekcje, jednego projektu nie moglam skonczyc, bo zabraklo nam tuszu w drukarce-kupimy jutro, wiec jutro skoncze, musze tez kupic tekture, aby na niej poprzyklejac wydrukowane zdjecia, wiec jutro zadanie musze skonczyc. Zabralam sie tez za esej, ale po pol godzinnym dumaniu, wkurzylam sie na siebie, ze nic mi do glowy nie przychodzi, wiec przystapilam do zadania trzeciego-trzy opowiadania do przeczytania. Dwa przeczytalam i strescilam, trzecie jeszcze w drodze i cos mi sie wydaje, ze dzis tego nie zrobie, bo padam, chco jest dopiero dziesiata wieczorem. Oczywiscie w " miedzyczasie" ( pisze sie razem , czy osobno ? ) ugotowalam obiad, ktory pozniej oczywiscie zjedlismy-jakos ostatnio nie mam ochoty na mieso-oddaje je Mezowi.
Ide spac. Jutro musze wstac rano, aby miec na wszystko czas. Dobranoc.
04:15, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
sobota, 23 września 2006
i znowu piatek
niesamowite jak ten czas leci ! Do przodu, do przodu gna...
Dzis mialam cudny dzien, rano na silowni-trening z trenerem-  dobrze nam sie razem cwiczy, atmosfera jest przyjemna, zartujemy sobie i jest fajnie-namawia mnie na dalsze treningi , juz platne, wiec juz rozmawialam z Mezem, ze juz wiem co chce pod choinke...jest nadzieja, ze moja marzenie sie spelni. Zawsze marzylam aby miec osobistego trenera, ale nigdy mnie na to nie bylo stac, a teraz w klubie, w ktorym jestem, ceny sa o wiele bardziej przyjazne portfelowi, niz w innych klubach sportowych, poza tym, moze uda mi sie wynegocjowac nizsza stawke. Po treningu do domciu,prysznic i na lunch z Mezem. Milo jest tak od czasu do czasu spotkac sie w ciagu dnia z Mezem, zjesc razem, pogadac i od razu czlowiek lepiej sie czuje. Jemu tez sie humor od razu poprawil. Dalsza czesc dnia sfrunela. Pogode mamy jesienna, slonce z wiaterkiem. Za to w weekend ma padac. Jutro czeka mnie pranie, zakupy, sprzatanie i NAUKA !!, a w niedziele wybieramy sie na zakupy-Maz potrzebuje wiecej spodni, a ja jakies jesienne rzeczy+ polbuty. Rozgladam sie rowniez od jakiegos czasu za plaszczykiem, takim wiosenno/jesiennym i nie moge nic ciekawego znalezc-chyba jestem za bardzo wybredna, no a po szalenstwach dalszy ciag nauki-esej do napisania, poczytac artykuly/ksiazke.
Milego weekendu zycze.
01:43, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 września 2006
brak weny
Siedze juz od wczoraj nad tym i nie mam weny, zeby ulozyc to w jakas stabilna calosc. Wczoraj w ramach zajec bylismy na wykladzie poswieconym wiezniom w  Guantanamo, o ich prawach, jak nie sa przestrzegane itp. Byl to bardzo ciekawy wyklad, w koncu cos innego. No i na zadanie domowe mamy napisac jeden paragraf na temat tego co zrozumielismy. Zrozumialam duzo, chyba jeszcze do konca nie doceniam siebie, ze juz to potrafie, ze potrafilam wczesniej, a przeciez powinnam.Szperam dodatkowo w necie na ten temat, naleze do osob, ktore nie interesuja sie polityka, choc akurat ten temat jest bardzo interesujacy. No i probuje ulozyc to w jakas zgrabna calosc. Czas leci...Wypunktowalam sobie te najwazniejsze rzeczy , o ktorych byla mowa i teraz tylko skleic w calosc.
Mam jeszcze jedno zadanie do zrobienia, ale to sobie zostawiam po pracy, na wieczor. Weekend zapowiada sie interesujaco-duzo do czytania-nieszczesny Zwierzecy Folwark , ktory teraz juz na 100% musze przeczytac ( termin 29 wrzesnia ), plus wybrac z listy przymiotnikow, przymiotniki najbardziej okreslajace moja osobowosc-przymiotniki wybrane; znalezc zdjecia np. z internetu, badz z kolorowych czasopism, ktore odzwierciedlaja te przymiotniki-zdjecia wybrane i na koniec kupic karton/tekture, na ktory musze te zdjecia poprzyklejac, co by klasa mogla zgadnac Jaka to jestem osoba. Pozostaje mi do kupienia tylko karton tyle.
Poza tym wczoraj spotkalam sie z moja kolezanka, ktorej w koncu udalo sie przyjechac z powrotem do Stanow.Mali jest z Izraela, wyjechala ze Stanow pod koniec marca aby odwiedzic swoja rodzinke. Przez dwa tygodnie byla tam ze swoim facetem, miala tam zostac tylko na dwa miesiace, ktore niestety przerodzily sie w pol roku. Przez te pol roku byla w szpitalu z nerkami, miala operacje, przezyla wojne i w koncu udalo jej sie dostac wize narzeczenska i od piatku jest w Stanach.Bardzo sie ciesze, ze mam ja z powrotem, tesknilam za naszymi, wspolnym spotkaniami. Nie mam tutaj za duzo znajomych. Wsrod amerykanek wogole, jakos niepotrafie znalezc z nimi wspolnego jezyka. W Stanach jest trudno spotkac mile dusze, Mali jest jedna z tych osob.
Umowilysmy sie dzisiaj na lunch, przed moja praca, wiec musze zmykac, bo juz pora wychodzic. Piec minut temu zadzwonil do mnie Maz, ze idzie na lunch i czy nie chce z nim sie zabrac, zaskoczyla go odpowiedz, ze nie tym razem, w piatek umowie sie z  nim na randkowy lunch.

18:24, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 18 września 2006
Poniedzialek
Dzisiaj kupilam:

krem  do twarzy Nivea  na dzien-9.94 ( wszystkie trzy kremy, ktore nabylam rok temu w Polsce sie nagle skonczyly ?! )
krem do twarzy Nivea  na noc-9.94
zestaw srednich plastrow z antybiotykiem-2.64
zestaw duzych plastrow-2.99
zestaw plastrow z Barbie ( dla siostrzenicy )-1.97
zestaw plastrow z samochodami ( dla siostrzenca, co by bylo po rowno. W sumie to nie wiem co mnie natknelo aby dzieciom mojej siostry, ktora na dodatek mieszka w Polsce kupowac plastry, czy w Polsce mozna juz nabyc plastry dla dzieci z rysunkami znanych postaci ?, tego wciaz nie wiem i pewnie dlatego kupilam )-1.97
platki kukurydziane z truskawkami -2.25
serek wiejski-1.39
blyszczyk do ust-4.17
czekoladki Merci-4.99
paski wybielajace do zebow ( w koncu musze wyprobowac, bo nosze siez ta mysla i nosze )-20
bulka-0.34
mleko ( do platkow na sniadanie )-1.99
serki homogenizowane-2.79
mala puszka brzoskwin-1.59
tabletki antykoncepcyjne-20

 I wydalam duzo pieniazkow na , w sumie, pierdoly.Zostalo mi 12 $ w portfelu-niesamowite !
Poza tym mialam zakrecony dzien -nie moglam znalezc dobrego miejsca parkingowego na nasz samochod, plus Maz, ktory mial beznadziejny i stresujacy dzien w pracy.
Uff, lekcje odrobione-jutro w ramach jednej klasy idziemy na wyklad o terrorystach i obronie kraju, mamy za zadanie skrzetnie notowac interesujace nas fakty, a potem napisac o nich w formie paragrafu/notki/streszczenia.
Poza tym znowu zoladek daje mi we znaki, z czego nie jestem szczesliwa, bo gniecie, a stosownej tabletki nie mam-ostatnia tabletke , ktora mialam na skladzie zazylam pare dni temu, kiedy to tez mnie bolalo, no i zapomnialam kupic :(
P.S. Kostki maja sie lepiej , zasychaja, wiec przy ruchach piecze...ale do wesela sie zagoi-jak to mowia, tylko czyjego wesela...mhmm..w sumie to my nie mielismy typowego wesela, wiec...
P.S. Pora isc spac...
22:09, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 17 września 2006
Niedziela
Koncert punkowy byl taki sobie, z czterech zespolow, malo znanych zespolow, podobal mi sie jeden. Zapomnielismy zatyczek do uszu, ale uszy przezyly. Za to moje nogi, nie. Moje nowe, sztywne martensy obtarly moje kostki do czerwonosci. Tylko dziesiec minut mialam je na nogach, a szkod na robily jakbym je nosila caly dzien. Czulam sie jak marchewka skrobana na obiad, okropne uczucie. Na koncert poszlam w tenisowkach, a po koncercie Maz zajal sie moimi obolalymi kostkami jak prawdziwy doktor.  Umyl, odcial martwa juz , opadnieta skore, posmarowal specjalnym kremikiem i wsadzil do skarpety. Dzisiaj lepiej, choc dalej boli. Przelozylam moj jutrzejszy trening na piatek, do piatku powinno byc juz lepiej. Och taki mialam dzien z przygodami. A dzisiaj chodze w klapkach ! W sumie jak codziennie, tylko teraz mam takie duze, czerwone kropy na kostkach...
23:56, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 września 2006
Moj Maz mnie rozpieszcza...
Mam nowy naszyjnik



i nowe kolczyki




bardzo milo spedzilismy wczorajszy wieczor-zupelnie inaczej jak przewidywalam. Najpierw Maz zaskoczyl mnie prezentem, potem wyskoczylismy do wloskiej restauracji,po drodze do domku kupilismy lody,a na koniec ogladalismy razem moje dwa ulubione piatkowe filmy ( Ghost whisperer i Close to home ).
A dzisiaj wstalam pozno, nie ma jak leniwa sobota. Miesnie pupy i ud dalej daja mi we znaki. Probuje je rozchodzic i masowac, bo dalej chodzic nie moge, a dzisiaj wieczorem idziemy na koncert-jakos nie moge sobie siebie tam wyobrazic, ale bilety mamy juz kupione, wiec...bedzie wesolo ! Wcinam banany bo sa dobre na bolace miesnie i smiac mi sie chce.
23:27, alexxela78
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 września 2006
Aaaaa...
Slonce swieci !!
19:35, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
W koncu piatek !!
 Pobudka o szostej rano-za oknem ciemno i mokro-pada od wczoraj. Pamietam, ze mialam mily sen, snili mi sie koledzy z podstawowki ? , z ktorymi sobie rozmawialam i nagle cos mnie z tego snu wywalilo-alarm budzika, prysznic, stroj na silownie na siebie, spacerkiem po Malego-dziecko zaspane, alergie nie daja mu pospac w nocy. Doszlam do wniosku, ze wezme taksowke do jego szkoly, bo w tym deszczu sie z nim nie dowleke na czas  ( pierwszy tydzien szkoly prawie za nim, mysle, ze powoli sie zaaklimatyzowal w nowym miejscu,plusem jest to, ze chociaz ma dwie znajome twarze w swojej klasie ) proba podania  mu sniadania przed szkola zakonczyla sie fiaskiem, w sumie to nie jestem zaskoczona. Maly nigdy nie je sniadania , rodzice nie przyzwyczaili, a teraz nowa szkola utrwala ten nawyk- w szkole trzeba byc wczesniej niz chodzilo sie dotychczas , jest sie zaspanym i troszke przestraszonym-pamietam jak bylam rok starsza od niego, idac  rano do zerowki, nic nie moglam przelknac , czulam gule w gardle i nawet pyszny piernik zrobiony przez Dziadzia, badz pachnacy kawalek Babcinej szarlotki nie mogl sie przecisnac...nabieralo sie apetytu po szkole... i tak samo jest z Malym. Kiedy odbieram go ze szkoly o trzeciej jest glodny, bardzo glodny i jak mi sie uda, to zjada wtedy bardzo ladnie.. Po podrzuceniu Malego do szkolki, ide na herbatke do starbucksa, zabijajac godzine czasu-zle sie umowilam z trenerem, jakos nie policzylam, ze moge wczesniej , no trudno. Poczytalam sobie , wypilam herbate, przekasilam co nieco ( placek dyniowy )-tak to jest jak sie je sniadanie na miescie, a nie w domu. A potem do klubu na spotkanie z trenerem ( okazalo sie, ze on tez zabijal godzine czasu w ksiegarni, bo mial umowiony trening godzine wczesniej ode mnie ale ktos zadzwonil i zrezygnowal ), ktory kolejny raz dal mi taki wycisk ( chwala mu za to ), ze wracajac do domu czulam , ze zamiast nog mam dwie drewniane klody. Teraz odpoczywam, jeszcze mam dwie godziny leniuchowania, a potem z powrotem po Malego do szkoly ( mniej wiecej  40 min piechota od mojego domku, wiec spacerek dzisiaj mam ), potem moze spotkamy sie z jego kolegami ze szkoly, a moze pojdziemy do ksiegarni-poczytac ksiazki, bo dawno nas tam nie bylo, pewnie po drodze, cos zjemy, co by brzuchy nie byly puste. Mama Malego wraca dzisiaj z pracy wczesnie, bo wieczorem leci do Europy w interesach, wiec chce z Malym spedzic troszke czasu przed wylotem, wiec pewnie wczesniej dzisiaj skoncze. Mysle, ze wieczor  spedze z moim Mezulkiem przed tv. A jutro nareszcie mozna pospac dluzej-ach jak milo !!
18:21, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 11 września 2006
Poniedzialek
Budzik nie zadzwonil, ale cale szczescie, ze sie obudzilam na czas, prysznic, pycha sniadanko-musli z jagodami i bananami-yummy, sprawdzenie poczty, potem szybkie prasowanie , wizyta u dermatologa-po drodze podrzucenie dvd do wypozyczalni -ogladnelam Match Point ( nie podobal mi sie ), po dermatologu, wycieczka na poczte, ktora jest oddalona o 20 ulic od naszego mieszkania-jesli nie ma cie w domku, wszystkie awiza sa tam wysylane, cale szczescie za duzo listow poleconych/ubezpieczonych nie dostajemy, bo nie lubie chodzic w tamte, niezbyt ciekawe rejony-South Philadelphia-nie jest to dzielnica zbyt przyjemna, zwlaszcza po zmroku, w dzien w miare bezpiecznie, niedaleko od poczty miesci sie rynek wloski -Italian Market-taki dziwny rynek gdzie mieso i ryby mozesz kupic na ulicy-widok ten mdli mnie , wiec omijam szerokim lukiem. Rynek ten ma rowniez slodkie, malutkie sklepiki, ktore warto odwiedzic, jesli sie poszukuje typowo wloskich produktow. Raz na ruski rok, kiedy jest ladna pogoda, zagladam tam  z moja przyjaciolka, idziemy tam specjalnie w porze lunchu, poniewaz serwuja tam pycha kanapki z mozzarela, bazilia i pomidorem, calosc jest tostowana i smakuje wysmienicie-palce lizac...
Teraz musze zmykac, czas na posprzatanie mieszkania-w weekend sie robilo inne rzeczy i nie bylo czasu na sprzatanie, no i lekcje do odrobienia-przeczytac dwa opowiadania, przygotowac sie na prezentacje i jeszcze czeka na mnie Folwark zwierzecy
do przeczytania, tym razem po angielsku.
18:33, alexxela78
Link Komentarze (1) »
 
1 , 2