RSS
niedziela, 15 sierpnia 2010
niedzielny placek
Zapomnialam nastawic budzika na dzisiaj i obudzilam sie przed jedenasta, wyspana :) Odkurzylam podloge na dole, robie pranie i zrobilam placek wisniowy. Chodzilo za mna ciasto owocowe, chcialam wykorzystac moje mrozone wisnie i zmielone migdaly, ale przepis ktory znalazlam na oba produkty do konca mnie nie przekonal, bo zuzywal tylko bialka, a ze pomyslu na zoltka nie mialam, zaczelam przeszukiwac internet w poszukiwaniu idealnego przepisu na niedzielne ciacho i znalazlam na blogu, Dwie Chochelki, nazywa sie Najprostsze ciasto z owocami. Wyszlo tak:



Autorka sie chyba nie obrazi, jesli podam Wam przepis:

4 jajka,
3/4 szklanki cukru
1/2 szklanki oleju
1 1/2 szklanki maki
1 1/2 lyzeczki proszku do pieczenia ( ja do konca nie doczytalam i uzylam lyzki zamiast lyzeczki)
owoce, ja uzylam moich mrozonych wisni, cala paczke.

Za autorka, wbilam jajka do mojego super miksera wsypalam cukier, miksuje, potem wlalam olej miskujac dalej, make z proszkiem wymieszalam i przesialam i dopiero wtedy wrzucilam do calosci, dobrze miksujac. Popatrzylam na calosc i wyciagnelam moja okragla forme, wlalam ciasto, ktore geste mi sie wydalo, wrzucilam wisnie i wlozylam do nagrzanego piekarnika, 360 stopni F, albo 180 C. Nie pamietam na jak dlugo, ale sprawdzalam co jakis czas.

Wyszlo pycha...

Podczas ostatniej wizyty w zaprzyjaznionym sklepie wrocilismy do domu z takimi oto kubkami:



ktore bardzo ladnie sie prezentuja z wisniowym plackiem. Maz ma w kubku zielona herbate, a ja biala z wanilia, taka fajna, ktora rozkwita jak sie ja zaleje wrzatkiem ;)

 tak herbatka wyglada w srodku kubka:



Za tydzien robimy impreze z okazji mojego zakonczenia. Co mnie bardzo wkurzylo? to to, ze wciaz 19 osob sie nie okreslilo, czy przychodzi, czy nie. A mialo czas do piatku. Wiem, ze wiekszosc z nich zaproszenia otworzylo, wiec mysle ze bardzo to niegrzeczne z ich strony. Wyslalismy evite zaproszenia, a potem jeszcze wyslalam zbiorowe sms, z prosba o danie mi znac czy dana osoba przychodzi czy nie, bo wiedziala, ze pare osob mialo problem z otworzeniem, wyglada na to, ze najlepiej sie otwiera na firefox. Sprawe olalam i jestem bardzo ciekawa czy sie pojawia czy tez nie.
Milego wieczorku zycze, a ja musze sprawdzic pranie ;))
23:41, alexxela78
Link Komentarze (8) »
sierpniowe zapiski
Myslalam, ze jak skoncze szkole to nagle bede miec duzo czasu wolnego i bede mogla zapisywac swe spostrzezenia, a tu klops. Szkola zakonczona, miesiac temu ostatni egzamin napisalam. A Blog zakurzony stoi, nie mam zupelnie weny do pisania notek. Czasu na nic nie robienie tez brak. Pomiedzy ostatnim egzaminem, a zakonczeniem wpadlam w prace i odsypianie. Nie mialam energii na nic, plus te upaly. Potem wielkie sprztanie, bo tesciowa przyjezdzala na pare dni z okazji mojego zakonczenia. Potem pieczenie, gotowanie. 29 lipca goscilismy u nas ciotke i wujka Matta, wiec robilismy grilla. Przy okazji swietowanie moich osiagniec, tesciowa i przyszywany tesc swietowali swoja dwudziesta rocznice slubu, ciotka urodziny i wujek tez urodziny, wiec zrobilam kazdemu z osobna tarte jagodowa z pianka. Mialam nie siedziec w kuchni, a siedzialam, i pichcilam chociaz mieso mialam zrobione wczesniej i grilowaniem Matt sie zajmowal. W piatek bylismy zaproszeni przez moja uczelnie na "Dinner and Dance" impreze. Fajnie bylo, tylko trzeba bylo dojechac, bo impreza odbywala sie poza miastem i oprocz otwartego baru, z jedzonkiem bylo mizernie, wiec zmeczona, z bablami na palcach i wyglodzona z lekkiem szumem w glowie wrocilam do domu. Szkoda tylko, ze dwudziestu osob, przyjechalo tylko jedenascie. Myslalam, ze wszyscy sie pokaza, zwlaszcza, ze to byla nasza ostatnia impreza w tym skladzie. Ale sobie pogadalam i potanczylam z dziewczynami.









A na drugi dzien bylo wielkie zakonczenie w teatrze. Mielismy sie stawic o dziesiatej rano na ostatnie zdjecia i brunch. Oprocz oficjalnych zdjec robilysmy sobie zdjecia wspolne:





a potem zostalismy wyprowadzeni wezykiem, tak aby wejsc glownym wejsciem do teatru:


zostalismy kierunkami usadowieni w srodku. Pozniej rozne przemowienia i w koncu pokolei, zaczynajac od doktorow klinicznych, poprzez doktorow szkolnej psychologii, po osoby konczace juz z licencja i w koncu nasz skromna grupa. Wchodzilo sie na podium, sciskalo sie reke jednemu panu, otrzymywalo sie dyplom, potem drugiemu panu, potem podchodzilo sie do dyrektora twojego kierunku, odwracalo sie do publicznosci, sciagalo czapeczke i twoj dyrektor pasowal Cie, potem usciski, potem znowu z nastepna osoba uscisk i jak wytrwalalas do konca moglas opuscic podium i usiasc na miejscu ;)



Matt dzielnie filmowal cala uroczystosc, wiec bede miec cyfrowe wspomnienia ;)

Po uroczystosci szybko spowrotem na tyly teatru po oficjalny dyplom, piekne roze od Matta, potem usciski od tesciowej, sesja zdjeciowa-ktora musi byc obrobiona, potem spotkanie z druga czescia tesciow, czyli z tesciem i przyszywana tesciowa, nastepna sesja i do domku odprezyc sie przed kolacja ;)

Czapeczka,


stroj Harrego Pottera i zolto/bordowy kaptur dostalam w prezencie od uczelni, wiec kto nie mogl sie stawic na zakonczenie, zapraszam do domu, mozemy zrobic zdjecie ;)

Po weekendowym zakonczeniu emocje opadly i w poniedzialek wyjechaly nad ocean do pracy. Tak jak juz wspominalam, klient przeprowadzil mi sie nad ocean na miesiac sierpien, wiec kumuluje dni do tydzien i jade na dwie nocki, choc tydzien temu krazylam pomiedzy Filadelfia, a Margate i strasznie zmeczona na koniec. I choc tesknie za Mattem, ktory w koncu sie cieszyl, ze zone odzyskal, i lozkiem! to wole zostac i nie krazyc, bo czas to pieniadz ;) Jeszcze dwa tygodnie i koniec.

No wlasnie sierpien mial byc na gleboki odpoczynek, nic nie robienie, czytanie starych czasopism! A nie jest, bo sprawy zalatwiam. Na poczatku wrzesnia jade do Polski, juz nie moge sie doczekac spotkania z rodzinka, choc za lataniem nie przepadam. W jedna strone lece kolo babki z agnecji, u ktorej co roku bilety kupuje. Bedzie milo ja osobiscie poznac.

A jak wroce bedzie juz pazdziernik...czas zdecydowanie za szybko leci! Ale powiem wam, zupelnie nie tesknie za pisaniem prac :) I dopiero teraz dotarlo do mnie, ze to juz koniec.


03:30, alexxela78
Link Komentarze (2) »