RSS
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
W czasie deszczu, dzieci sie nudza..
03:42, alexxela78
Link Komentarze (9) »
niedziela, 30 sierpnia 2009
szkola, deficyt snu, korki i farma raz jeszcze...
Od ostatniego tygodnia znowu jestem zawalona nauka. Lista zadan domowych, projektow do zrobienia, prezentacji do napisania i ogolnego czytania jest dluga. Czasowo znowu nie wyrabiam. Ostatni tydzien minal mi nie wiem kiedy. Srody sa najlepsze, pracuje rano do drugiej, potem mam czas na jakis lunch, a potem do szkoly, ktora konczy sie po dziesiatej. Okolo osmej zdaje sobie sprawe, ze juz sie wylaczam, ze glowa zaczyna mnie bolec, ze juz nie moge, ze za duzo informacji. Jakos do dziesiatej przezywam. Potem droga do domu, stanie w tym samym korku ( robia most) w domu jestem krotko przed jedenasta, prysznic, nastawienie zagarka, chwilka na rozmowe z M. i udaje mi sie zasnac przed polnoca. W czwartek na dziewiata do pracy, a potem odfajkowuje albo fryzjera, albo jak w zeszly czwartek bylam na korkach, na uczelni. Wrocilam wieczorem. Fajnie bylo, ale tak bardzo mi sie nie chcialo. Piatek mialam wolny, radoche mialam, bo sobie pospalam. Potem czytanie statystyki, w przerwach pranie i tak jakos za szybko minal bardzo deszczowy dzien.
Dzisiaj z rana tez padalo, potem sie troche rozchmurzylo, w miedzyczasie dostalam email z farmy z zaproszeniem na jablka, wiec naciagnelam M. co bysmy na troche pojechali i nazrywali. Wyjechalismy z domu i zaczelo padac, ale na szczescie przestalo padac i nawet zaswiecilo slonce :) Trawa byla mokra, a drzewa pelne owocow, zwlaszcza brzoskwin, uginaly sie pod nimi. Woz zabral nas pod drzewa, uzbieralismy szybko karton:





potem z powrotem do budki aby zwazyc i zaplacic i odstawic do samochodu.


Oprocz zbierania owocow, mozna zlowic sobie rybke na kolacje ;)



nastepnie wskoczylismy na woz, ktory tym razem zawiozl nas pod jablonie,



jablka tez byly ogromniaste i soczyste, jeszcze z kropelkami deszczu,



po jablkach, poszlismy nazbierac truskawki, sa takie sliczne malutkie, no i zupelnie w smaku nie przypominaja tych wielgachnych ze sklepu spozywczego,



co niektorzy zbierali pomidorki,



my po truskawkach wrocilismy do domku. Tak bardzo nie chcialo mi sie wracac, zwlaszcza, ze w domku czekal na mnie artykul do przeczytania, na temat ktorego musze napisac na srode rekleksje...bla.. Powiedzialam M., ze nie te studia wybralam, powinnam takie, ktore nie wymagaja co chwile pisania jakis esejow, itp.
Wieczorkiem udajemy sie na film, The final destination, a potem znowu niedziela i kolejny tydzien.
02:50, alexxela78
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
niemowle i sen przez 12h? Tak, jest to mozliwe!
Mama jeszcze nie jestem, moze kiedys zawita malenstwo w naszym domku, moze nie, czas pokaze. Chcialabym poruszyc temat, ktory przewija sie nie tylko w mojej pracy z dziecmi, z ich rodzicami, ale takze u moich znajomych, w podluchanych badz przeczytanych komentarzach tu i owdzie.
O czym pisze, o snie. Zazwyczaj o jego braku. Zarowno u dzieci jak u rodzicow. Wzielo sie przekonanie, stereotyp, ze jezeli postaramy sie o dziecko, to juz spac/wysypiac sie nie bedziemy poki owe dziecko nie wyprowadzi sie z domu.  Co za bledne myslenie. Przysluchujac sie opowiesciom o dzieciach spiacych z rodzicami w lozku, o rodzicach spiacych odzdzielnie byleby dziecko zasnelo jest histeryczne. Jak mozna do tego doprowadzic, tego naprawde nie rozumiem. Dziecko powinno spac we wlasnym lozeczku, najlepiej w swoim pokoiku.

Ale, ale, dzisiejszy wpis bedzie o metodzie wyprobowanej na mnostwie niemowlakow. Metoda ( niestety nie mojego autorstwa),pochodzi z ksiazki Suzy Giordano, "Twelve hours' sleep by twelve weeks old", jest niesamowita! "Moja" mala dziewczynka, na ktorej metoda zostala przeprowadzona ma 11 tygodni, spi sama w lozeczku od godziny 8.30 pm do godziny osmej rano. Sa dni kiedy trzeba ja budzic na poranne karmienie, ktore jest o 8.30 rano. Jedenascie i pol godziny nieprzerwanego snu z niemowlakiem pod reka, ile takowych dzieci tak spi, he?
Ksiazka instruuje, ze aby zaczac metode, dziecko powinno jesc co cztery godziny ( zaznaczam, ze dziecko karmione butelka), przy karmieniu piersia czas jest krotszy, o ile sie nie myle, wynosi to trzy i pol godziny. Metoda polega na eliminowaniu nocnych posilkow w kolejnosci, drugi, pierwszy i trzeci. Eliminowanie polega na zmniejszaniu o pol oz mleka u dzieci butelkowych, u dzieci karmionych piersia eliminujemy minuty karmienia. Z obudzonym dzieckiem nie nawiazujemy kontaktu, karmimy/odbekamy i kladziemy spac, bez zmieniania pieluchy, chyba ze kupa. Tak co trzy noce. Potem nastepuje eliminacje o kolejne pol oz, az do zera. W ciagu dnia, dziecko powinno zwiekszyc ilosc zjadanego mleka. Jezeli ostatni posilek dziecka byl, taki jak u Sienny o 8.30, pierwszy poranny posilek jest o takiej samej porze. Jezeli dziecko obudzi sie przed uplywem dwunastu godzin, nie wyjmujemy go z lozeczka. Sienna jesli sie obudzi o szostej, zaczyna gugac przez pietnascie minut, a potem zapada w sen.
Ksiazka jest naprawde interesujaca i niesamowita. Przeczytalam ja i mialam wiele watpliwosci, dzieki wprowadzeniu metody przez mame Sienny zrozumialam i zobaczylam, ze wysypianie z tak malutkim dzieckiem jest mozliwe! Ksiazka w bardzo latwy sposob wyjasnia kolejne kroki i wszelkie niejasnosci zwiazane z wprowadzaniem metody. Oczywiscie trzeba byc konsekwentnym i sie nie poddawac.

Polecam ja zarowno przyszlym rodzicom, jak i obecnym. O ksiazce mozna poczytac tu i zajrzec na strone Suzy, tu
02:12, alexxela78
Link Komentarze (19) »
sobota, 22 sierpnia 2009
Znalezione w aparacie












19:02, alexxela78
Link Komentarze (3) »
a6w
Zaczelam dwa dni temu. Wydrukowalam tabelke z cwiczeniami. I razem z Aneta i Cutie zabieram sie za spalanie oponki ;)
Metoda Weidera obiecuje "plaski brzuch, kaloryfer na brzuchu", hahah. Podchodze bardzo sceptycznie do tego, gdyz w ostatnich latach robilam mnostwo wszelakich cwiczen na brzuch, a rezultat jest taki jaki jest. Bez zmian. Zdjecie brzucha/oponki  zrobilam komorka. Przede mna 40 dni. Dam znac na koniec czy dorobilam sie obiecanego "kaloryfera" :)
05:28, alexxela78
Link Komentarze (2) »
środa, 19 sierpnia 2009
brzoskwiniowa fotorelacja










01:09, alexxela78
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
leniwa niedziela
W piatek przyszla moja pierwsza zamowiona ksiazka do statystyki, druga ma dojsc w tym tygodniu. Zeszyty kupione. Plan zajec wypelniony quizzami, testami, projektami i prezentacjami, wydrukowany. Kontakt z jedna profesorka nawiazany. Za dwa dni zaczynam szkole, szczerze to nie chce mi sie do niej wracac, bo dobrze mi na tej 'wolnosci'. Po wczorajszym dniu laby, naszej zwariowanej wyprawy nad ocean i poznej kolacji ze znajomymi, dzisiaj zlapal mnie len. Od rana nic mi sie nie chce. Mialam plany na zaczecie ksiazki do statystyki, ale po otworzeniu i przeczytaniu pierwszej kartki zamknelam ja. Nie moge sie skupic, mysli kraza i kombinuja. Ciezko bedzie wrocic do szkolnej roboty, zwlaszcza w ten upal, ktory trzyma i nie daje odetchnac.
Pora wstawic nastepne pranie i ugotowac kolacje.
01:14, alexxela78
Link Komentarze (2) »
wtorek, 11 sierpnia 2009
Komu zimno niech przyjezdza...
Filadelfia, jedenasta wieczorem, 30 stopni C. Nie ma czym oddychac. Zastanawiam sie ile mam w domu. Jedno jest pewne zyje w saunie od jakiegos czasu...ale nie tesknie za zima ;)
05:05, alexxela78
Link Komentarze (4) »
ToFu
Od paru tygodni, w ciagu tygodnia zyje na warzywkach. Miesko jem od czasu do czasu, wylacznie wtedy kiedy jadam na miescie. Zazwyczaj jest to grilowana piers z kurczaka, albo moj ulubiony gyros, czy tez ropa vieja ( wolowina) w kubanskiej.
Po smakowitej notce u Anety, postanowilam sprobowac tofu. Przegladajac rozne rodzaje przez ramie babki, ktora akurat stala w otwartej lodowce i tez wybierala, wybralam te najtansze.Wczoraj otworzylam, wedle Anety zalecen wylalam wode, odsaczylam i przy okazji sprobowalam, smak dziwny, mdly. Dzisiaj wlalam troszke oleju, na to wrzucilam tofu w kostce, polalam sosem sojowym, posypalam ziolami, pieprzem, dorzucilam mieszanka warzywowa. W osobnym garnku podpieklam grzybki, ktore potem wrzucilam do tofu, zamieszalam i gotowe. W wiekszosci dni uzylam mrozonej mieszanki warzywnej, ktora wrzucam do mikrofalowki i za szesc minut mam pycha warzywka. Dzisiaj tez to zrobilam, potem dodalam do tego mieszanke z tofu i posypalam fasolka garbanzo. Pycha. Tofu dzieki tym roznym przyprawom jest bardzo dobre. Smakuje jak... na poczatku nie moglam przypomniec sobie co mi przypomina, jezeli chodzi o konsystencje,przeszlam przez marshmallow, galaretke do... teraz piszac, wyszeptalam, ze smakuje jak ptasie mleczko! Na to Matt, I don't think so ;)) Bede miec pyszny lunch jutro.

Od jutra wracam do jedzenia w stalych porach, pewnie czasem beda odstepy w tym zwiazku z moja praca i szkola. Bedzie 7.30, 11.30, 3.30, 7.30- do konca sierpnia, bo potem zmieniaja mi sie godziny pracy, wiec pewnie zjem sniadanie w pracy. Musze przypilnowac siebie aby duzo pic o czym wciaz zapominam i zeby rano zmusic sie i zjesc dobre sniadanie, a nie np. banana.

Chcialabym umiec wstac o szostej, czy nawet przed aby pojsc na zajecia silowe na siodma do osmej, a potem prosto do pracy. Mysle juz o tym od pewnego czasu, ale nie sadze, ze dalabym rade. Zaczynac dzien przed szosta, praca do szostej, pod koniec dnia bylabym totalnie padnieta, plus projekty do skonczenia. Moze najpierw sprobuje w weekend sie wyrwac i zobaczyc jak mi te zajecia beda odpowiadac. Na razie probuje sie motywowac na silownie zaraz jak przyjde z pracy. Dzisiaj sie nie wyrobilam, jutro na pewno.

Ogladaliscie moze Dating in the Dark?


03:17, alexxela78
Link Komentarze (2) »
niedziela, 09 sierpnia 2009
Co mnie drazni
-rowerzysci na srodku drogi, a wyraznie pisze, ze droge trzeba dzielic
-rowerzysci nie zatrzymujacy sie przy znaku stop
-ludzie wyrzucajacy smieci na chodnik/nie sprzatajacy za soba
-ludzie siedzacy na moich schodach, palacy papierosy/zostawiajacy smieci
-ludzie nie sprzatajacy po swoich czworonoznych przyjacielach
-rodzice 'noszacy' swoje dzieci w baby bjorn tak nisko ze dziecka glowa jest na     wysokosci ich pepka!

Dopisane:

-bardzo krotkie spodenki u osob, ktore tych spodenek nie powinny nosic,
-ludzie zostawiajacy wozki sklepowe na srodku drogi, nie zwazajac, ze oprocz nich sa tez inne osoby
-ludzie zatrzymujacy sie na srodku drogi/uliczki, w swoich samochodach, blokujac w ten sposob droge, gadajacy z np. sasiadem, zamiast zaparkowac, dzisiaj cierpliwie stalam za takim jednym gosciem dobre piec minut. Wogole sie nie spieszyl.


 

A co was drazni?
04:54, alexxela78
Link Komentarze (6) »
 
1 , 2