RSS
piątek, 31 sierpnia 2007
czwartek
Dzisiaj mialam dzien wolny i w wiekszosci spedzilam go z moja zaciazona kolezanka. Bylysmy u jej lekarza, fajnego ma ginekologa-powiedzialam mu, ze pewnie bede jego pacjentka w przyszlosci. Bylysmy na lunchu i zakupach, ogladalysmy rzeczy dla malych dziewczynek-takie piekne, zwlaszcza te w gapie ;) A na koniec wyladowalysmy w starbucksie gdzie rozmawialysmy i rozmawialysmy.

W domku czekal na mnie bukiet roz od M., tak bez okazji. Milo mi bylo bardzo, szkoda tylko, ze bede sie cieszyc nim tylko jeden dzien. A przed chwilka dostalam ecard z milosnym poematem...ale o co chodzi...zaskoczyc to potrafi ;) Jutro jest jego ostatni dzien w starej pracy.

 Dostalismy dzisiaj wiadomosc od naszego agenta, ze dom ktory sie nam spodobal, zostal sprzedany...lekki szok..no trudno sie mowi..bedziemy dalej szukac.

A teraz sie pakujemy, bo jutro, po pracy, jedziemy do Pittsburgha na weekend i wracamy w poniedzialek wieczorem. A we wtorek M. ma pierwszy dzien w nowej pracy, a ja pierwszy dzien w szkole. Z ta roznica, ze M. nie moze sie doczekac, a ja wrecz przeciwnie :)
04:31, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
środa, 29 sierpnia 2007
ale sie dzialo ;)

W piatek bylismy na kreglach i tylko raz udalo mi sie je zrzucic w calosci i dostac dziesiec punktow. Postanowilismy z M. zeby sobie takie wypady robic czesciej, bo fajnie jest. I miejsce bardzo czyste, przestronne. Wrocilismy okolo polnocy, a w sobote obudzil mnie zegarek o siodmej! Sama sobie nastawilam, oj ciezko sie wstaje o tej godzinie. Przemylam oczy, narzucilam rzeczy, zapakowalam nasze wory z praniem i wyruszylam do pralni, w przerwie spotkalam sie z M. w starbucksie i zrobilam zakupy w whole foods, potem wreczylam M. zakupy co by zaniosl do domu, a sama wrocilam do pralni, posegregowalam pranie, na te ktore do suszenia i na te do powieszenia, poczytalam troche ksiazke, wrocil M. cale szczescie, ze w koncu sie wysuszylo, potem skladanie i M. do domu, a ja do fryzjera-och uwielbiam te dwie godziny relaksu ;) I znow bylam piekna. W domu okazalo sie, ze M. wywiesil mokre pranie, a suche nie rozladowal w calosci, lekko sie wkurzylam, ze nie dokonca, ze to ja musze zrobic lozko itd. Potem zabralismy paczke i pojechalismy do polskiej dzielnicy i zalatwilismy to wciagu 45min. pierwszy raz tak szybko. No, a na 5.30 bylam w pracy, z ktorej wrocilam, okolo jedenastej i zamiast od razu isc spac, to poszlam przed dwunasta i znowu mialam problem aby wstac o tej siodmej rano. Zdecydowanie sie nie nadaje na mame, nie umiem sobie wyobrazic aby wstawac np. o 5.30 rano, ja musze sobie troche pospac, zeby zyc ;) ale zdecydowanie duzo rzeczy mozna zrobic wstajac o np. siodmej :) wiec zrobilam roladki z kurczaka, potem zabralam sie za zrobienie tortu wedle przepisu Nigelli i na koniec sie poplakalam, bo wszystko nie szlo tak jak mialo pojsc. bo zamiast cukru pudru do masy wsypalam normalny, bo nie wyszedl tak jak powinien, wogole nie wygladal jak tort, byla to karykatura tortu Nigelli-choc wygladal jak grzyb to byl smaczny. Podczas jak mnie M. pocieszal, bo za bardzo sie rozkleilam, wygadalam sie gdzie idziemy na lunch. A jesli chodzi o cruise. Oto zdjecie:


 bylo fajnie, ale musze powiedziec, ze sie troche rozczarowalam, a dlaczego, bo po pierwsze okazalo sie, ze bedziemy siedziec przy stoliku z jeszcze jedna para, wiec od samego poczatku probowalismy zalatwic sobie stolik dwuosobowy-zamawialam ten cruise online i nie bylo tam zadnej opcji do wyboru przy jakim stoliku chce siedziec, wiec sobie pomyslalam, ze jezeli zamawiam cruise na dwie osoby to taki tez stolik dostane, a tu sie okazalo, ze nie. Ale po trudach i znojach, jeszcze przed samym lunchem przesadzili nas i cale szczescie, bo nie wyobrazam sobie jesc lunch, swietujac M. urodziny siedzac z para kompletnie dla nas obca, ktora tez nie byla zadowolona z takiego obrotu spraw, na dodatek dziewczyna usiadla tylem do mnie, a to przeciez nie byla moja wina. Poza tym jedzenie nie bylo pycha, bylo dobre, spiew tanczacych kelnerow nie do konca przyjemne w odbiorze. Milo bylo jak po lunchu wyszlismy sobie na zewnatrz podziwiac widoki i wtedy bylo fajnie. Cruise trwal dwie godziny, pomimo, ze sie rozczarowalam, to byl to fajny pomysl aby zrobic cos innego niz pojscie do normalnej restauracji, choc na pewno bedzie to moj ostatni raz. Po przyjsciu do domku, dwie godziny przed kolacja, postanowilam zrobic muffiny malinowe, ktore o dziwo mi wyszly, moze jestem muffinowa dziewczyna? Przed przyjsciem przyjaciol udalo mi sie zrobic salatke, ryz i umyc stoliki na patio i wieczor sie udal. Och jak dobrze bylo sobie usiasc na tylku i choc przeklinalam pod nosem, ze juz nigdy wiecej nie zaparszam nikogo, to moze zmienie zdanie, trzeba sie pogodzicz tym ze perfekcyjna to ja nie jestem, choc chcialabym aby wszystko pieknie mi zawsze wychodzilo. Kto by nie chcial ;)
Siedzielismy do pozna, jedzac, rozmawiajac przy swieczkach, M. dmuchal swieczki na swym grzybkowym torcie, byla polska wodka-jak to na urodzinach bywa. Oczywiscie w poniedzialek nie moglam sie dobudzic. A dzisiaj przyszly moje kalosze- sa czerwone w biale kropki :)
03:56, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 28 sierpnia 2007
od a do z
Po tym zakreconym weekendzie, podczas ktorego poczulam sie jak Matka Polka, padam na nos, wiec notka i zdjecia beda jak sie wyspie i znajde czas. Powiem tylko jedno, ze wszystkie punkty z listy zostaly odhaczone i nawet bylo miejsce aby zrobic rzeczy nieplanowane ;)
03:38, alexxela78
Link Komentarze (2) »
czwartek, 23 sierpnia 2007
plany
Plany na weekend:
piatek- na osma idziemy na kregle-to bedzie moj pierwszy raz ;) ( znajoma M zaprosila nas na swoje urodziny, tzn. my placimy-bo tutaj urodziny sie inaczej obchodzi niz w Polsce),
sobota-pranie, fryzjer, paczke do wyslania i na koniec dnia spotkanie z Simona-kochany roczny maluszek,
niedziela- rano przygotowac roladki z kurczaka na wieczor, tort upiec, lunch-niespodzianka dla M, a na szosta zaprosilam przyjaciol na kolacje i to nic, ze nie mamy stolu od jakis trzech lat-mam nadzieje, ze bedzie ladnie i da sie wykorzystac stoliki na naszym patio ;)
Musze jeszcze gdzies wcisnac zakupy i sprzatanie, ktorego np. dzisiaj nie zrobilam bo mialam ochote odpoczac i spiaca bylam.
A jutro, czyli w czwartek wieczorem idziemy ogladac domki z naszym agentem, wiec moze jutro po pracy uda mi sie te zakupy zrobic. Musze sobie liste przygotowac. Och bedzie sie dzialo.
02:38, alexxela78
Link Komentarze (3) »
ach...
Do tego wniosku doszlam juz wczesniej, ale dzisiaj uswiadomilam sobie to jeszcze raz. Moj zoladek-temat rzeka. Boli kiedy sie denerwuje. Wczoraj czulam sie dobrze, dzisiaj od godziny zle. I chociaz mysle, ze kontroluje sytuacje-to nic nie daje-poklocilismy sie, powiedzialam cos, co M. odebral nie tak jak powinien i juz nie wspomne o tym, ze mysle, ze zrobil igly z widly-typowe dla naszego zwiazku-niezrozumienie, nie zabrzmialo tak jak chcialam, moja wina, powinnam przemyslec i powiedziec lepiej, przeprosilam i I let it go, on oczywiscie nie, wiec zamiast pieciominutowej, byla dluzsza i co, i poczulam moj zoladek, teraz czuje kwas i jest mi potwornie niedobrze. Nie wspominajac o tym, ze jest osma, a mi sie oczy zamykaja. Potrzebuje slonca! A wiec rumianek i do lozka ;) Mam nadzieje, ze jutro bedzie lepiej i humor mi wroci.

02:19, alexxela78
Link Komentarze (2) »
środa, 22 sierpnia 2007
murzynek
Nie udalo mi sie najprostsze ciasto na swiecie-murzynek. Wyszlo mi czekoladowe, suche ciasto, a nie murzynek. I najlepsze jest to, ze nie wiem gdzie blad popelnilam. Poza tym musze kupic dobrej jakosci kakao, bo ostatnio te muffinki nie wyszly takie czekoladowe jak powinny, mialy jakis taki mdly kolor.
Na nadziele zaprosilam przyjaciol na swietowanie urodzin M. wiec zaplanowalam zrobic tort z przepisu Nigelli i teraz sie boje, ze mi nie wyjdzie.
14:33, alexxela78
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 20 sierpnia 2007
poniedzialek
Ale sie brzydko zrobilo, od wczoraj pada deszcz i nawet zimniej jest. Dzisiaj po raz drugi w to lato ubralam jeansy. Wczoraj na kolacje byl kurczak z grilla z Boston Market-chyba z rok ich nie jadlam, a kurczak palce lizac, rozplywajacy sie w ustach, mieciutki, taki fajny mokry. Wzielam porcje dla trzech, wiec oprocz kurczaka byla fasolka, stuffing, czerwone ziemniaczki i kukurydziany chlebek. Juz wiecej nie bede kupowac grillowanych kurczakow ze sklepu-sa strasznie suche. A dzisiaj pojechalam do sklepu kupic blache muffinkowa i teraz wlasnie pieke moje pierwsze w zyciu czekoladowe muffinki wedlug przepisu Nigelli, ciekawe jakie wyjda. O pierwsza partia wyszla niska, bo chyba malo wlozylam i malo uroslo, natomiast druga partia wciaz w piekarniku-wlozylam wiecej ciasta i sa wyzsze. Poza tym planujemy sprzedac nasz samochod, bo nam nie potrzebny i stoi w garazu, za ktory musimy placic. Nasz agent przyslal nam wiecej domkow do przegladniecia, poprosilismy go rowniez o przeslanie poza domkami, mieszkania, czyli conda, musimy wiec popatrzec i przeslac mu te miejsca, ktore chcielibysmy zobaczyc. Och mam nadzieje, ze cos nam sie w koncu spodoba.
23:09, alexxela78
Link Komentarze (2) »
niedziela, 19 sierpnia 2007
Rocznica
Czas leci szybko...i moje zapiski doczekaly sie pierwszej rocznicy ;)

Nie moge wprost uwierzyc, ze juz jest druga polowa sierpnia i ze za dwa tygodnie zaczne szkole. Och jak mi sie nie chce isc do tej szkoly i uczyc glupot i jak sobie pomysle, ile jeszcze tych lat szkoly przede mna to zupelnie mi sie odechciewa. Majac trzydziesci lat powinno sie korzystac z zycia, miec juz za soba 5 letnia kariere jako np. psycholog, kupiony dom i byc na etapie praktycznego planowania dzidziusia, a nie byc w tym miejscu, w ktorym ja sie znajduje. Juz za rok, zycie bedzie biegnac z gorki szybciej niz dotychczas i to zupelnie nie napawa mnie radoscia, a raczej obledem w oczach i w glowie.  Z nowosci to na dlugi weekend jedziemy do Pittsburgha, a i wybrali mnie do grupy focusowej.
03:53, alexxela78
Link Komentarze (4) »
sobota, 18 sierpnia 2007
masaz
Dzisiaj rano mialam umowiona wizyte w spa. Pani zaprowadzila mnie do poczekalni, zaproponowala wode, albo zielona herbate do picia, w tle spiewala Enya...a za pare minut zostalam poproszona do gabinetu, w ktorym stalo loze, dostalam pare minutek aby sie rozebrac i wskoczyc pod koc. Pani masazystka wrocila z pieknie pachnacym olejkiem i zaczela od masazu glowy, szyi, wcieraja olejek-szczerze mowiac to nigdy nie mialam masazu glowy-co za rewelacja. Po szyi, byly ramiona i twarz, a potem powoli lewa reka, cale ramie, dlon, potem lewa noga, prawa noga i prawa reka. Potem przewrot na brzuch i masaz szyi, karku i plecow-pokazalam gdzie mnie najbardziej boli, wiec wiecej czasu przeznaczyla na ta czesc, potem rece i nogi. Poltora godziny wspanialego masazu. Na poczatku nie umialam sie poddac i zrelaksowac, mialam napiete miesnie, ale po pieciu minutach poddalam sie rekom masazystki. Bylo mi tak dobrze, wcale nie bolalo...no moze troche kregoslup. Masaz byl fantastyczny. Nie chcialo mi sie schodzic z tego loza. Nie zaluje, a wrecz sie ciesze, ze w koncu wzielam sie i poszlam. Mysle, ze niedlugo tam wroce. Ma sie w koncu jedno zycie i wazne jest aby dbac o siebie i serwowac sobie co jakis czas mile niespodzianki.
22:03, alexxela78
Link Komentarze (4) »
środa, 15 sierpnia 2007
pracowity wtorek
Jest dziesiata wieczorem, ciemno, cieplo i cicho na dworze, a ja czuje jakis niepokoj wewnatrz, cala rozdygotana, znerwicowana, czuje bol w klatce piersiowej i zastanawiam sie co sie dzieje, wiec usiadlam. Zrobilam sobie kakalko, z cynamonem, dodalam odrobine ostrej papryczki, miod, gorzka czekolade i pije-jest pyszne, rozgrzewajace, chyba przez to papryczke ;) Podzielilam sie z M. postawilam przed nosem w garnuszku- ucieszyl sie na chwile, bo zaraz je cale wylal na biurko i kakalko rozlalo sie we wszystkie strony- biedaczek czysci teraz keyboard, mam nadzieje, ze bedzie dzialal pomimo czekoladowej cieczy. Pracowity mialam dzionek, rano do pracy,a po zalatwilam M. spotkanie z lekarzem, umylam podlogi, wytarlam kurze, wymylam naczynia, zarezerwowalam urodzinowa niespodzianke dla M.-dwugodzinny rejs po deleware river stateczkiem na niedzielne popoludnie, na za tydzien-maja mi jeszcze zadzwonic i potwierdzic rezerwacje-mam nadzieje, ze jutro. Udalo mi sie rowniez poczatowac z kolezanka z liceum, ktora mieszka teraz w Anglii, potem zrobilam 'pizz na wodzie', umylam naczynia po kolacji, wypralam recznie pare zimowych szalikow i rekawiczki, koszulki i sukienke, a teraz z racji godziny powinnam pojsc pod prysznic i isc spac, bo jutro dlugo dzien. Och juz nie moge sie doczekac mojego sobotniego masazu...

Dopisane: bylam w kuchni, a tam podloga i szafeczki pod umywalka w czekoladowj cieczy...a dzisiaj wycierane byly..ide spac, mam nadzieje, ze jutro rano beda znowu czyste, ze bedzie pamietal, a jak nie....to...
04:23, alexxela78
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2