RSS
sobota, 24 lipca 2010
wlosowy koszmar, czyli poszukiwanie fryzjerki
Doszlam wczoraj do wniosku, ze przez ostatnie szesc lat bylam rozpieszczana przez moja fryzjerke. Nie mialam zielonego pojecia co tam, na zewnatrz sie dzieje. Moja byla fryzjerka byla profesjonalna na kazdym kroku i byla niesamowita. I umiala nalozyc kolor, dobrze dobrac, ostrzyc i na koniec tak slicznie ulozyc, ze wychodzilam z salonu jak ksiezniczka. Miesiac temu czar prysl. Michelle podjela decyzje, ze wraca do domu. Po tym co przeszla w kwietniu nie dziwie sie. A ja zostalam z wytycznymi co moje wlosy potrzebuja. Trzy tygodnie temu zaczelam poszukiwanie nowej fryzjerki. Najpierw przerobilam okolice, potem zaczelam szukac online i w koncu sie umowilam na srode, dwa dni temu, do salonu w centrum. Przychodze troszke wczesniej, sadowie na kanapie z ksiazka w reku i czytajac sledze czas. Kiedy pora mojej wizyty w koncu nastapila podchodze do 'okienka' i zapytuje o moja wizyte. Bo przez ten czas kiedy siedzialam nikt sie mna nie zainteresowal. Facet, ktory siedzial, patrzy sie na mnie i mowi, ze pani recepcjonistka jest na wakacjach i ze mala w zeszycie balagan i ze sie spodziewali mlodego chlopaka. A ja na to, dlaczego nie zadzwonili, wiec facet mowi, ze dzwonil, no i tutaj sie okazalo, ze numer telefonu sie nie zgadza. Pytam sie wiec, czy moga mnie jednak dzisiaj przyjac, w koncu stracilam juz czas. Nie, nie moga, malo ludzi, bla bla. Ale przyjdz jutro. Mysle sobie, ze mam tyle do roboty, ale zakonczenie niedlugo musze pokryc me siwe, wiec sie zgadzam na czwartek. W czwartek w pracy rozmawiam z moja szefowa i ona mnie namawia bym poszla na konsultacje ( inna farba) do jej fryzjerki, wiec wciskam w moj napiety grafik jeszcze jedna rzecz i po pracy lece do jej fryzjerki, ktora po pieciu minutach mi mowi, ze nie ma problemu z dobraniem innej farby. Tu zaznacze, ze szukalam salonu, ktory korzysta z takiej a nie innej farby, ktora stosowala moja byla fryzjerka. No, ale zgadzam sie w koncu, ze sprobuje innej. Gadu gadu, zapisuje sie na wizyte na nastepna srode i na koniec sie pytam o cene, babka mi mowi, ze $ 55 za kolor i ze jak chce, zeby mi ladnie wysuszyli ( czyt. wysuszyli i ulozyli to dodatkowe $35). A jak nie, to po kolorku, moge sobie sama wysuszyc, wiec zbieram szczeke z podlogi, ktora moment temu opadla mi z hukiem na podloge i pytam sie jak to. A recepcjonistka wyjasnia, ze za kazda usluge sie placi osobno. Szok. Sum sumarum razem z napiwkiem by wyszlo ponad setka. Z szokiem w oku wyszlam z salonu. I tak sobie mysle, ceny boskie. Michelle robila wszystko sama za kolor( odrosty) placilam $45, za sciescie $ 20 i wysuszenie i ulozenie w cenie i wgladalam bosko na koniec. Popedzilam do samochodu, pojechalam na uczelnie odebralam cap & gown na zakonczenie, do targetu na zakupy i cudem wrocilam do domu na czas, aby cos przekasic i wziac metro z powrotem do centrum na umowione spotkanie z fryzjerem. Tym razem byli na mnie gotowi. Przeprosili za wczoraj, babka mnie usadowila na krzesle, przyszla po pieciu minutach z moja farba i zaczela nakladac. Nie posmarowala moje czolo kremem, nie zaczela od czola, nie zrobila mi przedzialku. Ogolnie czulam sie odfajkowana, maznela z przodu, wgniotla farbe we wlosy i po paru minutach byla gotowa. Wkurzam sie teraz, ze nic jej nie powiedzialam, zeby bardziej dokladnie mi ja nalozyla, choc czulam, ze coraz bardziej wkurzona sie czuje, ale tez mila jestem. I odtawila mnie na nie wiem ile czasu, ale jakos szybko. Umyla mi wlosy, pytajac, czy po umyciu, a przed wysuszeniem cos na wlosy nakladam odpowiedzialam, ze tak. Myslac, ze sama powinna wiedziec, przy jej 30 letnim doswiadczeniu! W domu sie okazalo, ze nie do konca mi ta farbe zmyla. Zaczela mi suszyc, nie jak Michelle, ktora zawsze mi dzielila wlosy na czesci i kazda czesc osobno suszyla, zeby to jakos ladnie wygladalo, a ona, nie...tak to ja robie w domu jak susze wlosy. Tragedia. Nie, nic nie powiedzialam na koniec, bylam tak wkurzona na siebie i na ta sytuacje, ze nie mialam ochoty zaplacilam i wyszlam. Wiecej sie tam nie pokaze. Siwe pokryte sa, choc znlazlam pare nitek srebnych, wiec. Na nastepne farbowanie umowilam sie z kolezanka, ja kupuje farbe, a ona mi ja nalozy. Jak bedzie mi sie podobac jej praca to miesiecznych spotkac relaksujacych u fryzjera nie bedzie. Tesknic za tym bede bardzo. I wiem juz od wczoraj, ze mojej fryzjerki nikt nie zastapi. 
01:55, alexxela78
Link Komentarze (6) »
środa, 14 lipca 2010

           KONIEC

nastapil w niedziele kiedy to mialam ostatnie zajecia i ostatni finalowy egzamin. Po ktorym zwarta grupa wybralismy sie na lunch. Fajnie bylo. Z jednej strony radosc, ze juz koniec wkuwania i stresu, a z drugiej strony smutno...pamietam to samo uczucie jak konczylam moje studia w Polsce.


 
Odzyskalam wiec moje zycie, teraz musze tylko odzyskac swe cialo. Lista 'to do' jest dluga. Papierzyska trzeba poskladac i znalezc dla nich nowe miejsce. Mnostwo malych rzeczy do zrobienia przed zakonczeniem, ktore jest pod koniec lipca. Zjezdza mi sie polowa rodziny, bedzie wesolo. Sprzatanie wielkie musi nastapic, zastanawiam sie tylko, od czego zaczac...z ciekawszych rzeczy to mam stos magazynow do przeczytania, ksiazki do sprzedania i ramke na dyplom do kupienia. Nie zdawalam sobie sprawy, ze one takie drogie, tragedia. Tesciowa sie zaoferowala, ze chce mi kupic, wiec tylko wybrac mam. Musze zobaczyc czy te ktore oferuje szkola mi sie podobaja. Poza tym wciaz upaly polaczone z deszczami, wiec z pracy wychodze umordowana i glodna i mam tylko ochote na walniecie sie do loza. Cale szczescie za AC, teraz juz mamy w kazdym pokoju, wiec zyc sie da.

A i wciaz czekam na koncowe oceny, nie jestem w pelni zadowolona z moich ostatnich projektow, wiec ciekawa jestem, jakie te oceny beda i jak bardzo zmienia lub nie moja srednia koncowa.

Wiekszosc ludzi z grupy poszlo dalej, w poniedzialek zaczeli 'orientation days' wiec mysle o nich, troche mi smutno, ze mnie tam nie ma. A z drugiej strony nie musze przezywac dodatkowego stresu...

Intensywne czternascie miesiecy za mna...czy dumna jestem z siebie? i tak i nie. Nastepny etap za mna. Nastepne miesiace beda wypelnione relaxem, ciezka praca, rodzina i szukaniem pracy.

01:49, alexxela78
Link Komentarze (9) »