RSS
czwartek, 30 lipca 2009
zebrane
Teoretycznie powinnam miec czas na pisanie codziennych notek. W praktyce wyglada to tak, ze przychodze z pracy, dzisiaj po czwartej i padam na kanape. Ze zmeczenia, z goraca, braku sil. Zmuszam sie do robienia obiadu. Mialam w planie zrobic rogaliki i wyslac do tesciowej w podziece za pomoc, ale nie mam sily, wiec plany przesuwam z dnia na dzien. Sprzatanie sypialni i lazienki tez przesuwam.

Weekendowo i po weekendowo mialam problemy zoladkowe i  dwa pozne wieczory spedzilam w lazience. Przypomnialy mi sie od razu czasy panienskie, moje pierwsze miesiace w Stanach, gdzie takie wieczory/noce mialam pare razy w miesiecu. Z ta roznica, ze nikt chetny nie przynosil mi wody, czy herbaty do pokoju. Nikt nawet nie zapukal i nie sprawdzil czy wszystko ze mna ok. Wtedy musialam sie zebrac i zejsc na dol, do kuchni, aby sobie cos przygotowac, teraz nawet nie musze prosic, matt sie pyta czy cos przyniesc, czy w czyms pomoc. A jednak sa tez i plusy bycia mezatka ;).

A powinnam tutaj wspomniec z jakiego powodu mialam te zoladkowe akcje. A wiec powodem byly sugar free zelki, nabyte przez meza ( ktory notabene tez mial te same problemy), zjadlam malo, a reakcja byla natychmiastowa. Szok. W powyzszych zelkach znajduje sie sorbitol, ktory uzywany jest jako skladnik zastepczy cukru, poniewaz ma mniej kalorii niz sam cukier, a jest tak samo slodki. Tutaj, jeden z artykulow, ktory znalazlam na ten temat.

Co do koncowych ocean, to mam juz wyniki. Z obu klas dostalam A ;) Zupelnie sie nie spodziewalam takich ocean, wiec ciesze sie przeogromnie. No, pierwsze koty za ploty. Teraz zobaczymy jak mi pojdzie w jesiennym semestrze, kiedy to mam statystyke i testy. Mam nadzieje, ze nudno nie bedzie.

Update:
Udalo mi sie posprzatac lazienke i odkurzyc na gorze ;) Jutro kurze/zniesienie pudel do piwnicy i pranie ;)
23:19, alexxela78
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 27 lipca 2009
Koniec
Wczoraj zakonczylam moj pierwszy semestr. Przede mna trzy tygodnie wolnego od zadan domowych! Teraz tylko czekam na oceny. Profesorka poradzila nam wziac wakacje, yeah...wakacje nie dla mnie, ja pracuje. Moja szefowa sie cieszy, ze w piatki bede mogla pracowac o godzine dluzej, ale weekendy teraz beda wolne, wiec plaza, i nic nierobienie w planie. Ewentualnie kupno ksiazki do Praxa,ktory powinnam zdac przed grudniem, jezeli planuje isc na Eds, czyli zrobic licencje, czyli nastepny etap. Egzamin sklada sie z trzech czesci i jest wymagany przez wydzial edukacji w Pensylwannii.

Za oknem duszno, parno, slonce. Nawet po deszczu nie ma czym oddychac. W domu wiec tez duszno, jestem kroczek od kupna klimatyzacji na dole.

Ogladnelam dzisiaj Slimdog Milionaire-wspanialy film, kto nie ogladal, niech sie bierze za ogladanie.

Wczoraj po mojej szkole, bylismy na przyjeciu z okazji zakonczenia szkoly przez nasza znajoma. Przyjecie zoorganizowala jej mama, ktora mieszka okolo godziny drogi od naszego domku. Piekny dom, z pieknym ogrodem i z hamakiem wiszacym wsrod ogrodowych drzew, mialam ochote polozyc sie na niego i zasnac, po calym zakreconym tygodniu w pracy, szkoly i winku. A wieczorem przy swiecach, lataly swietliki, byly sztuczne ognie, fajni ludzie, pyszna sengria, ogolnie spedzilismy milo wieczor. Ja oczywiscie oblewalam tez moj malutki sukcesik ;)
03:39, alexxela78
Link Komentarze (3) »
piątek, 17 lipca 2009
Brzoskwiniowe lato
Zar z nieba dzis lecial. Wieczorkiem sie zachmurzylo, zagrzmialo i spadl deszcz, ale powietrza nie poprawil.
Wczoraj wzielam sie za przerabianie brzoskwin, ktore w niedziele zerwalismy na farmie. Nie wyrabiam z ich jedzeniem, a ze w domu ukrop, bo nie mamy klimy na dole, a wiatraki nie chlodza, wiec brzoskiwnie sie rozkladaja, a byly takie twarde. Zrobilam pol garnka brzoskwiniowego ala przecieru, ale sobie przypomnialam, ze nie mam sloikow, wiec zrobilam dzisiaj ciasto z brzoskwiniami, a reszte sie zje. Czasu na odwiedzenie sklepu ze sloikami nie mam. Trzy dni przelecialy jak glupie, tak to jest jak sie pracuje od rana do szostej, potem silownia-wrocilam, kolacja i nagle po dziesiatej sie robi i trzeba isc spac.

Co do silowni, to bylam dwa dni, postanowilam, ze sprobuje biegac i pobieglam, po raz pierwszy na biezni i potem zaraz pomyslam, jak latwo jest biec na tej biezni. Moimi idolkami sa Aneta i moja szefowa, ktora do ostatnich dni ciazy biegala codziennie i wrocila do biegania cztery tygodnie po urodzeniu swojego drugiego dziecka, nie wspomne, ze wyglada o niebo lepiej ode mnie!

Za pierwszym razem zrobilam minute marszu, potem bez odpoczynku 10 min biegu, potem znowu szybki marsz pod gorke, potem dwie minuty biegu i znowu na koniec marsz. Razem 25 min. Potem sto brzuszkow i do domu. We wtorek bylo gorzej, zaczelam znowu od minutowego marszu, potem bieglam przez 6 min i zlapala mnie kolka, wiec musialam przejsc na szybki marsz, zrobilam pod gorke, potem sprobowalam pobiec i udalo mi sie przez dwie minuty, potem znowu szybki marsz, nastepne piec minut biegu i piec minut marszu. Razem 30min, potem sto brzuszkow, trzy rozne cwiczenia na ramiona, kazde z trzykrotnym powtorzeniem po pietnascie razy. Wczoraj i dzisiaj nie bylam. Wczoraj miesnie mi nie daly, czuje do dzis, a dzis z innych osobistych wzgledow. Sprobuje pojsc znowu w sobote.

Wzielam sie tez za przygotowywanie mojej drugiej pracy na nastepny weekend. Znalazlam nawet sporo informacji o Indianinach, jedna taka strone z mapka Ameryki i z podzialem na rejony, grupy, ktore je zamieszkiwaly, jakie byly/sa ich cechy, tradycje itp. Na razie materialy zbieram, a w weekend musze sie zabrac i napisac i przygotowac do prezentacji. Oj, a nie chce mi sie bardzo, upal w domu, upal na dworze zupelnie nie nastraja na uczenie sie, czy robienie czegokolwiek.

P.S. A na deser polecam blog Meza!
03:07, alexxela78
Link Komentarze (6) »
niedziela, 12 lipca 2009
weselej
Bylismy wczoraj w kinie na Hangover, podobno najfajnieszej komedii roku. Posmialam sie  nie powiem, ale zeby byla taka super? nie. Wybralismy ostatni seans  przed jedenasta i jak wyszlismy z filmu patrzymy a tam urwanie chumury na zewnatrz. Wydelegowalam Matta, by pobiegl do samochodu, ale piec minut po jego wyjsciu uzmyslowilam sobie, ze zalozylismy blokade na kierownice i ze zestaw kluczy z kluczykiem do tej wlasnie blokady mam ja, wiec...wybieglam, przez moment nie moglam widziec tak lalo, bielam przez pierwsze dwie minuty, a potem ujrzawszy Matta zaczelam sie tak smiac, ze nie moglam przestac. Pierwsza w nocy a my jedziemy samochodem cali mokrzy, kapie z nas,  w domku pod prysznic i spac. A dzisiaj rano do Wegmana, a teraz szykujemy sie na farme, jedziemy zbierac jagody, maliny, brzoskwinie. Yummy! Mam nadzieje, ze troche slonka podlapie, bo wciaz blada jestem ;)

Piatek wieczor i sobote do trzeciej po poludniu spedzilam w szkole. Zupelnie nie widze sensu siedzenia na tych zajeciach, nic sie na nich nie uczymy, wiekszosc rzeczy robimy w domu, ogladanie przestarzalych filmow wola o pomste do nieba! Juz nawet nie chce myslec i sobie przypominac ile to pieniedzy wydalam na te zajecia. Mam nadzieje, ze w semestrze jesiennym zajecia beda fajniejsze ( testy i statystyka-mam nadzieje, ze w lepszej formie niz jak mialam na poprzednich studiach), cos z nich wyniose i nie zanudze sie na smierc. Te sobotnie zajecia byly naprawde marnotrastwem czasu. Milej niedzieli zycze!
18:22, alexxela78
Link Komentarze (2) »
wtorek, 07 lipca 2009
***
Czasami mam dosyc i nie mowie tutaj o szkole.
02:26, alexxela78
Link Komentarze (7) »
sobota, 04 lipca 2009
na szczescie
Osral mnie dzisiaj golab. Pisze pierwszy raz, bo nie pamietam kiedy ostatni raz mi sie cos takiego stalo. Siedzimy sobie dzisiaj na laweczce w parku, rozmawiamy, pijemy herbatke, a tu nagle czuje, ze cos mi kroplo. Patrze, a tu kupa i na ramieniu i cala wielka na mojej nowej spodniczce. No rzesz....polecialysmy z kolezanka do ubikacji w ksiegarni co by wytrzec, troche sie udalo zetrzec. A na koniec spotkania widzialysmy panstwa mlodych. Zlapalam dwa szczescia, ciekawe w czym mi to pomoze?

A dzisiaj przeczytalam, ze studenci po nizej B- sa wywalani z programu i zaczelam sie smiac, po tym jak dzien wczesniej przeczytalam instrukcje do zadania domowego ( musze zaanalizowac prawidlowy i nieprawidlowy rozwoj dziecka, ktore znam lub z ktorym mialam okazje pracowac-problem w tym, ze nie mam takiego dziecka), ktorego nie mam pojecia jak zrobic. I wiecie co? Nie bede sie przejmowac, co bedzie to bedzie. A jak mnie wywala, to najwyzej pozyczka bedzie mniejsza do splacenia. Ha. 
23:46, alexxela78
Link Komentarze (6) »
Ach, jak wspaniale ;)
Za mna dwa wspaniale, pelne relaksu dni. Wczoraj pojechalam sobie po poludniu do miasta i zaszalalam w dwoch sklepach, w banana republice i w gapie i kupilam wiele, bardzo kolorowych letnich ciuchow. I nawet za bardzo sie nie wkurzalam na siebie, ze zadne z bialych spodni na mnie nie pasuje. Kupilam trzy spodnice, rozowa, niebieska i brazowa, pare bluzeczek z krotkim rekawkiem, na ramiaczkach, mini sweterek, lekki sweterek. Wszystko w super cenach. I teraz bardziej kolorowo zrobilo sie w mojej szafie ;) skoczylam na krotka chwile do ksiegarni, poczytalam magazyny, pogadalam z kolezanka i wrocilam cala szczesliwa do domku. Przypadkowo odkrywajac, ze uczelnia przeslala mi moja czesc 'pomocy' na konto, najpierw bylam zaskoczona, skad tyle pieniedzy mam na koncie, a potem dopiero zobaczylam skad przyszly i od razu sie mi przejasnilo. A dzisiaj rano pojechalam z samochodem do dilera na przeglad, stracilam tam dwie godziny, ale za bardzo sie nie przejmowalam, wrocilam do domku, zjadalam lancz, a potem z Mattem ruszylismy do miasta, do fryzjera. Przez nastepne dwie godziny fryzjerka robila mnie na bostwo, a potem z super fryzura udalismy sie spokojnym spacerekiem na stare miasto. Poogladalismy co chcielismy. W jednym sklepie wypatrzylam boskie czerwone okulary, ktore malzonek mi kupil, wiec mam na nosie nowe okulary. Moje stare, tez czerwone juz takie biedne byly. A potem przyznalam sie Mattowi, ze chcialabym do kubanskiej na kolacje, bo bardzo dawno tam nie bylismy, wiec zagladnelismy i stolik dostalismy. Przypomnialam mojemu facetowi, ze bylismy tutaj na naszej pierwszej randce i nawet pamietam co wtedy jadlam ;)  Po pysznej kolacji, poszlismy na chwilke zobaczyc jak szklo wyrabiaja w pobliskiej galerii, a potem juz spacerkiem do domku. Brakowalo mi takiego dnia, spedzonego z moim lubym. Jutro spotykam sie z kolezanka, i sprobuje odfajkowac jedna prace na zajecia. A w niedziele jedziemy nad ocean powygrzewac nasze cialka. A potem trzeba bedzie wrocic do rzeczywistosci. Ciezko bedzie.
03:42, alexxela78
Link Komentarze (2) »
czwartek, 02 lipca 2009
one finish and one to go
Ostatnie dni byly dla mnie bardzo nerwowe. Wyscig z czasem aby zdazyc zrobic wszystko. Caly poprzedni weekend spedzilam na czytaniu stosu artykulow i przygotowywaniu pytan. Przyjemnosciami byl wypad do Wegmana na zakupy i praca w sobote wieczorem, chociaz tam jak juz maluchy poszly spac, ja przepisywalam pytania na laptop. W pracy w poniedzialek jak mialam chwile, czytalam artykuly na prace, ktora mialam napisac na srode, a ktorej niestety nie udalo mi sie napisac w weekend. Po poludniu bylam w szkole, szczesliwa oddalam liste z pytaniami, przyszlam do domu i padlam. We wtorek znowu do pracy na caly dzien, kiedy maluszek spal, ja czytalam. Przyszlam do domku i zamiast kolacji zaczelam pisac prace o autyzmie, bo taki temat sobie wybralam. Nie szlo mi za dobrze. Szczerze, nie lubie pisac, a  juz zdecydowanie mysli mi sie nie kleja wieczorem, ale musialam. Oczywiscie przeszlam przez chwile slabosci, kiedy to ryczalam nad laptopem, ze nie moge mysli przelac na papier. Matt mi troche pomogl z formatem i po pierwszej rano poszlismy spac. Przyznaje, ze jest to najgorzej napisana praca przeze mnie. Wiem, ze jesli mam takie problemy z pisaniem powinnam zaczac wczesniej, ale nie mialam kiedy. Wczoraj byly ostatnie zajecia z psychologii szkolnej. Oddalam prace i modle sie, zebym nie dostala D, zwlaszcza, ze z ostatniej pracy dostalam A i wysokie punkty za prezentacje. Dzisiaj wzielam sobie wolne, by na spokojnie zrobic egzamin koncowy. Zrobilam i wyslalam spowrotem do profesorki. Koniec. Bardzo sie ciesze z tego powodu. Daje sobie czas wolny do niedzieli. Odbebnie sobie urodziny, ktorych w sumie nie obchodzilam, bo sie uczylam. Jutro idziemy na stare miasto na pierwszy piatek, umowilam sie z dwoma kolezankami na pogaduchy, z kazda z osobna, wiec jeszcze lepiej. W niedziele jedziemy nad ocean. A potem zabieram sie za zadania domowe, ktore mam az trzy do zrobienia na piatek/sobote-dwie prace do napisania, znalezc i przeczytac artykuly do trzeciej koncowej pracy/prezentacji. I powtarzam sobie byle wytrzymac do 25, a potem trzy tygodnie przerwy ;))
Zycze Milego weekendu, dla tych po tej stronie wielkiej wody, dlugiego weekendu!
18:24, alexxela78
Link Komentarze (3) »