RSS
niedziela, 27 lipca 2008
burza
W ostatniej chwili zdazylismy wniesc do domu wszystkie zakupy, przesadzic kwiata/roslinke na zewnatrz, zamknelismy drzwi i lunelo. Tak z nikad. Zebraly sie chmury, huknelo i zaczelo lac i juz dobra godzine leje. Ale sie ciesze, ze zrobilismy zakupy w Wegmanie jeszcze na sucho. Oprocz spozywczych rzeczy kupilismy wspomniana roslinke, i mieczyki w kolorze czerwonego wina-sa przepiekne i gozdziki. Po raz pierwszy od prawie szescioletniego pobytu w Stanach znalazlam miejsce, gdzie robia przesliczne wiazanki i kompozycje z kwiatow, wlasnie w Wegmanie. Stalam tam przez chwilke i nie moglam sie napatrzec. I male bukieciki w slodkich wazonikach i w wiekszych. Nie kupilam, bo akurat zadnej okazji nie bylo, ale sobie poogladalam i nacieszylam oko. Zawsze tak robie jak przechodze przez targ w moim rodzinnym miescie. Bo kwiaciarnie, ktore znam sprzedaja bukiety kwiatow, ktory sklada sie np. z czerwonych roz, ale bez zadnych dodatkow, lisci czy itp. opatulonych folia i tyle. Bez polotu. Kupilam kwiaty, wazon szklany z ikei i w domu sama zrobilam sobie aranzacje. Postawilam w rogu i pieknie wyglada. Zdjecie jutro jak troche slonca do pokoju przyjdzie.

Co do ikei, to kupilismy jeszcze donice na rosline, nie do konca taka jaka chcialam, bo chcialam biala, ale akurat biale nie mialy dziury w dnie, wiec nie chcielismy ryzykowac robiac dziure samemu i kupilismy donice w innym kolorze.

Teraz sie ucze, a za dwie godziny ide na Mamma Mia, musical!

W piatek bylismy na bardzo fajnym filmie-'Journey to the central of the earth'. Polecam!

21:43, alexxela78
Link Komentarze (3) »
wtorek, 22 lipca 2008
Roznice
A dzisiaj bedzie o roznicach. Skupiam sie na tych smierdzacych i brudnych roznicach pomiedzy Filadelfia, a moim rodzinnym miastem. Pisze o moich doswiadczeniach.
1. Smieci w Filadelfii ( domyslam sie, ze jest tak w kazdym stanie) wywozone sa   raz w tygodniu. Z tego co pamietam w moim rodzinnym miescie smieciara przyjezdzala codziennie rano przed szosta. W takim normalnym tygodniu mamy ze cztery worki smieci, ktore trzymamy w wielkich kublach, ktore stoja na naszej posiadlosci z tylu domu, czyli w przyslowiowym ogrodku. W poniedzialek wieczorem M. bierze worki i wynosi je na chodnik z boku naszego domu, co by smieciarze, ktorzy przyjezdzaja we wtorek mogli je wziac. Smieciarze przyjezdzaja dwa razy, pierwszy raz okolo siodmej po recycles i drugi raz, powiedzmy miedzy osma a dwunasta, bo co tydzien w innej godzinie. Zbieraja worki, jesli zdarzy im sie, ze cos wyfrunie z worka, to po sobie nie posprzataja, choc potrzebne narzedzia do tego maja. Ogolnie jak sie tak ich obserwuje to wykonuja ta robote na odwal, choc jest to robota wykonywana przez niebieskie kolnierzyki, placa jest bardzo dobra. Domyslam sie, ze mimo tego nikt nie chce tej roboty wykonywac. Do czego zmierzam. Zawsze mi sie chce smiac z ludzi, ktorzy widza Stany jako ten wspanialy kraj, mlekiem pachnacy. Zdecydowanie Filadelfia mlekiem na pachnie. Ta miastowa Filadelfia. Domyslam sie, ze ten cotygodniowy wywoz smieci podyktowany jest oszczednoscia miasta, kraju. Szkoda, ze patrzy sie na to tak, a nie widzi sie w tym, ze zdrowiej by bylo, gdyby taki wywoz nastepowal codziennie.

Wczoraj spotkala nas smierdzaca sprawa. M. wyniosl worki na chodnik, po czym wrocil do domku, zaczelismy ogladac tv. ja poszlam do kuchni przygotowac jakies owoce i nagle poczulam ten ostry smrod gowna. Zapytalam sie M. czy tez to czuje, M. ze tak. Po paru minutach sasiad zapukal do drzwi i spytal sie, czy ten kubel ktory stoi na chodniku, dokladnie pomiedzy jego domem, a naszym ( obydwa domy sa rogowe, wiec czesc chodniku nalezy do nas, a czesc do naszego sasiada) nalezy do nas, M. na to, ze nie, ze my nasze smieci wynosimy na ulice obok, rownolegla do naszego domu. A kubel ze smierdzaca niespodzianka stal od ulicy, od frontu naszego domu. W sumie nigdy nie sprawdzilismy kiedy zbieraja smieci z tej frontowej ulicy. M. sie ubral, wyszedl na ulice, gdzie smierdzialo nie do wytrzymania, zadzwonil po policje, ktora przyjechala, zapytala sie nas czy mamy problemy z sasiadami, a my na to, ze nie, ze mieszkamy tutaj tylko trzy miesiace itd, kubel byl lekki, wiec to na pewno gowno nie wiem skad, moze miesieczne pampersy z kupa tak smierdza? kto wie, policjant zapisal, cale szczescie , ze na drugi dzien byl wywoz smieci, M. z sasiadem opakowali kubel paroma worami, zawiazali tasma i przywiezli na rog ulicy i dzisiaj kubla nie widzialam, domyslam sie, ze smieciara wziela i cale szczescie bo smrod nie do wytrzymania. I pytanie kto to zrobil? Czy ktos na umyslnie? Czy to bylo podrzucenie, bo komus smierdzialo i nie chcial sie tym klopotac, wiec najlepiej zrzucic problem na inna glowe, czy ktos zapomnial o tygodniowej wywozce smieci-bo nam sie to tez kiedys zdarzylo. Nie mam pojecia. Mam tylko nadzieje, ze to byl pierwszy i ostatni raz. M. ma dosyc smierdzacych problemow i sprzatania po nich. A jutro c.d., tym razem o ulicach.
23:50, alexxela78
Link Komentarze (4) »
Mhmm.. moje statystyki podaja, ze zaglada tutaj duzo ludzi, czytaja pewnie po cichu i w poplochu uciekaja ;)

Glowa mnie juz boli od tego dziesiejszego zapamietywania nazwisk, dziel, a potem zagladam na zagadki i nawet pare uda mi sie odgadnac. Przypomina mi sie program na dwojce 'jeden z dziesieciu'-moj Dziadek byl niesamowity, bardzo inteligentny czlowiek, szybko odpowiadal na zadane pytanie, szkoda, ze nigdy sie nie zdecydowal startowac w tym programie. Ja niestety nie mam umyslu krzyzowkowicza i czuje, ze moja pamiec kojarzenia nie jest juz taka dobra jak byla za czasow studenckich, kurcze, nie dobrze.

Za godzine M. wroci z pracy, a ja wymyslilam, ze skocze do Acme po kurczaka z rozna, bo miesko ktore zrobilam wczoraj nie wystarczy nam na dzisiaj. A podczas tych upalow jakos nie mam ochoty na gotowanie. Wolalabym spedzic ten czas na czytaniu.


22:59, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 lipca 2008
niebieskie koraliki
Widze, ze oprocz Anety, nikt nie chce sie bawic w zagadki, a to dlaczego, mhmm?

Dzisiaj bylo tworczo i wesolo, choc pracowalam caly dzien. Zabralysmy dzieciaki w podroz autobusem, na drugi koniec miasta, do sklepu z koralikami i mielismy wszyscy super zabawe. Kazdy dostal tace z przegrodkami, malutkimi torebeczkami i dlugopisem i zaczelo sie wzdychanie, wybieranie, przebieranie i targowanie w stylu 'a moge ten jeszcze?, a czy moge wymienic?' Dzieciakom sklep bardzo sie spodobal. Wybralismy, kupilismy, po drodze wstapilismy na lody rita i autobusem wrocilismy do domku, gdzie co niektorzy siedzieli przed misami wypelnionymi drobnymi koralikami, nawlekajac je na zylke. Pisze niektorzy, bo jeden taki, kupil duze koraliki i miski nie potrzebowal, poza tym szybko je na zylke wlozyl i potem siedzial i  sie nudzil, ale zapowiedzial, ze nastepnym razem ( bo wszyscy orzeklismy, ze bardzo nam sie taka atrakcja dnia spodobala i chcemy powtorki) wybierze wiecej mniejszych koralikow.
Ja tez juz nawleklam, zaprojektowalam naszyjnik, bransoletke i pierscionek, ktory moze byc rowniez bransoletka. Koralikow mi jeszcze zostalo. Slodkie sa, takie malutkie. W kolorze niebieskim, dla podkreslenia moich oczu.

Z nowosci, to M. szuka pracy w Polsce i chyba ogolnie w Europie. A ja w wolnych chwilach czytam zagadki.

Aaa...Sis, marza mi sie bierki i pchelki ;)) Czy te nasze, z dziecinstwa gdzies leza i moze czekaja na mnie??
04:30, alexxela78
Link Komentarze (5) »
środa, 16 lipca 2008
Zagadka 2, 3 4 i 5
Anglo-Saxon: Futhark:: ( a.Cretan, b.Egyptian, c.Aramaic, d. Phoenician):
Linear A


Damocles: Sword:: Sisyphus:(a.eagle, b.rock, c.bed, d.serpent)


Auger:Boring::(a.lathe, b.prediction, c.grain, d.drill): Milling


Cur:(a.breed. b.dog, c.wicked, d.rude)::Churl:Person

Tyle dla Was, bo ja mam cala ksiazke takich fajnych zagadek ;))

00:19, alexxela78
Link Komentarze (2) »
wtorek, 15 lipca 2008
Zagadka z MATu

Cradle:Grave::Soup: (a. croutons, b. nuts, c. entree, d. dust)



23:39, alexxela78
Link Komentarze (2) »
zycie
Jakosc przedmiotow martwych mnie dobija! Juz nic nie bede wspominac o ciaglych, nowych rysach na podlodze. Nie wiem jaki lakier pokrywa ta podloge, ale jest  do dupy! Krzesla-znalazlam dwie rysy i nie wiem jak i skad sie na nich wziely. Mam dwie male rysy na lodowce od magnesa...aaa! Jakosc w dziesiejszych czasach zmienia moje nastawienie do kupowania, bo juz nie moge kupowac na 'cale zycie'. Teraz jest ladne, za piec lat bedzie do wyrzucenia. Serce boli bo ja tak nie umiem...wychowanie? pewnie tak, zeby dbac oto co sie ma. A jak tu dbac jak jakosc jest beznadziejna. Powiem jedno- przerasta mnie to, wkurza na kazdym kroku.

Poza tym czas leci za szybko. Nie pamietam co robilam tydzien temu. Dzisiaj bylam na silowni, w targecie, kupilam filcowe podkladki pod krzesla. Szukalam koszyka na kable do M. pokoju. Odebralam pranie z pralni, teraz piore.
W tajemnicy przed M. tesc z moja druga tesciowa przyjezdza. Plany uzgadnianie sa ze mna. Bo tak latwiej. M. nie ma dobrego kontaktu z ojcem, boje sie ze sie pokloca, a chcialabym zeby przyjechali, zobaczyc dom i nas. Tesc ma raka, przechodzi przez chemioterapie. Raz czuje sie super, ma energie, jezdzi motorem, a na drugi dzien nie moze wstac z lozka. M. tego nie rozumie. Bardzo podobni sa do siebie...nie wazne.

W sobote bylismy na Les Miserables ( Nedznicy). Wspanialy musical, wspaniali aktorzy. Nie siedzialam z otwarta buzia jak na innych musicalach, ale bardzo mi sie podobalo, zwlaszcza druga czesc. Przepieknie piesni o milosci...
Skonczylo sie o jedenastej, a ze bylismy w samym centrum postanowilismy pojsc na drinka do kubanskiej. Byl to moj wybor, bo nigdy tam nie bylam i chcialam zobaczyc jak jest wewnatrz. Dostalam pycha, wielgachna pina colade udekorowana kokosem. Zaczelismy sie zastanawiac kiedy to ostatni raz bylismy w barze albo w restauracji na drinku. Bo nie mowie tutaj o kolacji. posiedzielismy sobie, pogadalismy. Miejsce fajne, bo maja wygodne fotele i sofy z niskimi stolikami. Tylko sie rozlozyc...

A za dwa tygodnie ide na kolejny musical Mamma Mia. Tym razem z kolezanka. M. napisal mi tak: "To quote Meatloaf, “I love you, but I won’t do that”. ;))

I tak bym go nie wziela!  Do kina tez chce sie przejsc. Bardzo jestem ciekawa tego filmu.

Z filmow to ogladalam 'Fool's Gold-beznadziejny
i 'The Other Boleyn Girl'-bardzo mi sie podobal-kostiumowy.

Zapisalam sie tez na egzamin z MAT, na 23 sierpnia. Bo tylko to mnie trzyma, jesli chodzi o nie zalatwione sprawy. Wszelkie inne papiery wyslalam. Tydzien temu dostalam od nich, czyt. szkoly list  ( chyba ich myslami wywolalam) co dostali, a co musze jeszcze przeslac. Okazalo sie, ze z listow i form recomendacyjnych dostali 3 formy i dwa listy. Z listu wynikalo, ze moj byly nauczyciel nie wyslal im listu, wiec sie troszke wkurzylam, bo juz dwa miesiace od tego czasu minely, szybko wiec napisalam do niego i teraz czekam na odpowiedz, liczac ze sprawdza swoj email codziennie...

Poza tym dostalam rachunek z przeszlosci na bagatela $ 750 od prawnika. Zaczelo sie tak, ze jakies pare tyg. temu zadzwonilam do nich z prosba o poinformowanie biura emigracyjnego o zmianie mojego adresu. Nie wiem dlaczego nie pomyslalam o tym aby sama sobie to przez internet zrobic. Babka wyslala mi papiery, ktore wypelnilam i odeslalam. I za jakis tydzien dostalam list /rachunek do zaplacenia. Wiec oczywiscie zadzwonilam do nich z pytaniem za co to, bo wyglada jak rachunek przed interviu o zielona karte, ktora notabene dostalam rok temu. Nie mam zielonego pojecia dlaczego ow rachunek dostalam teraz, nie pamietam czy go placilam czy tez nie. Poza tym wkurzam sie na siebie po jakiego ja licha skontaktowalam sie z moim prawnikiem aby zmienic adres, bo domyslam sie, ze jakbym sie  z nim nie skontaktowala to bym nie dostala tego rachunku, a moze dostala bym za piec lat, kto wie? Babka miala do mnie oddzwonic w tej sprawie, jeszcze tego nie zrobila. Nie wiem co mam z tym fantem zrobic, bo  mam glupie uczucie, ze bede musiala zaplacic, ale najpierw chcialabym jakiegos wyjasnienia, poczekam z tydzien i zadzwonie raz jeszcze.



21:24, alexxela78
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 07 lipca 2008
czas konczyc
Dzisiaj konczy sie moje leniuchowanie, M. tez. Jutro do pracy, przede mna dlugi i pracowity tydzien. Nowej pracy niestety nie udalo mi sie znalezc, no coz bede szukac dalej i miec nadzieje, ze ktos w koncu da mi szanse zablysnac innymi umiejetnosciami. Siedzac na kanapie, klikajac w klawiature ogladam "Extreme Makeover-home edition" i nie moge sie nadziwic jak to ekipa zbuduje dom w tydzien? i jeszcze urzadzi w srodku! Amerykanie potrafia !

Dzisiaj po poludniu przez dwie dobre godziny lalo, jestem bardzo ciekawa czy powietrze sie poprawilo, czy nadal bedzie zaduch. Bo mam juz dosyc tego stojacego powietrza i duchoty w domku. Dzis znowu szorujac lazienke pot lal mi sie z czola, jak podczas dobrego treningu.

Poza tym myje podloge codziennie ( nie wiem skad ten piasek sie bierze pod moimi stopami) i wkurzam M. tym, ze kaze mu zaraz po wejsciu do domu zdejmowac buty i ubierac przy drzwiach gdy wychodzi. Musze cos wymyslec na te buty, bo drazni mnie ich widok, moze kosz-och...nie ma jak przedpokoj! To wchodzenie od razu do salonu zaczyna mnie doprowadzac do bialej goraczki, bo co chwile ze szmata ganiam. A co bedzie zima. Nie przypominam sobie zebym wczesnie byla takim czyscioszkiem. Nie ma jak wlasny dom.

Dzisiaj po raz pierwszy od czterech lat, od kiedy razem mieszkamy, zjedlismy obiad siedzac przy stole. Dotychczas jedlismy siedzac przy kuchennym/bufetowym ladzie. Mile uczucie, tak rodzinnie...a i najwazniejsze krzesla wygodne!

Wczoraj byla impreza w sasiedztwie ulice dalej, gral jakis zespol, pewnie garazowy i byly fajerwerki, ktore slychac juz od srody-mam nadzieje, ze wybuchy sie jutro skoncza. My na podworkowa impreze nie zostalismy zaproszeni, podobno glownie dla dzieciakow, postanowilismy nie przeszkadzac, pojechalismy wypozyczyc film i razem w domku ogladnac. Film byl super-Vantage Point, polecam!
03:47, alexxela78
Link Komentarze (4) »
niedziela, 06 lipca 2008
w koncu
mozemy jesc przy naszym stole. Kupilismy krzesla w dzien niepodleglosci, a dzisiaj przywiezlismy je do domku, zlozylismy je i teraz moge Wam je tutaj pokazac. Tak, chwale sie ;)

z daleka...

I jak, podobaja Wam sie?


i z bliska, ze swieczkami...



albo z fiolkami



bo fiolki tez kupilismy, w Wegmanie. Uwielbiam ten sklep, bo skupia w sobie whole foods/targ i typowy sklep spozywczy, poza tym maja duzo towarow miedzynarodowych. Wszystko jest swieze, soczyste. I choc musimy jechac do NJ i placic 3$ na moscie to i tak sie oplaca.

Fiolki sa piekne, mam taka cicha nadzieje, ze przezyja, rozrosna sie i nie zabije ich w trakcie, tak jak to sie stalo z liliami, ktore dostalam na urodziny. Wciaz nie wiem, dlaczego..


Kupilismy tez dywan do naszej czesci salonowej. Wydaje mi sie troche za krotki, ale M. uwaza ze jest super.



brakuje nam stolikow kawowych, ktore mam nadzieje przyjada we wrzesniu, lampy do czytania i marzy mi sie to krzeslo:



ale M. mowi, ze nie mamy miejsca, jak to. Zaczynam odkladac pieniadze i miejsce sie znajdzie :)


01:42, alexxela78
Link Komentarze (3) »
czwartek, 03 lipca 2008
leniuchowanie
Tydzien mija mi bardzo szybko. Wczoraj rano odwiedzilam w koncu silownie, ktora miesci sie niedaleko nas, jakies piec minut spacerkiem, wiec nie musze juz jechac do samego centrum aby pocwiczyc. Aaron mial racje, silownia jest super, wielka, tak przynajmniej wyglada, bo zajmuje cale gorne pietro, na srodku miesci sie ring bokserski i choc bylo rano duzo osob cwiczylo, nie jak w centrum gdzie rano jest pusto. Pocwiczylam, zrobilam cardio i duzo cwiczen na miesnie ramion i dzis je czuje ;) Wczoraj tez wykorzystalam moj prezent urodzinowy i poszlam na manicure & pedicure-gabinet troszke drozszy, ale sie oplaca, wykonanie super! Mam piekne czerwone pazurki, teraz sobie mysle, ze moglam to zrobic za tydzien i miec sliczne pazurki do teatru, ale nie wiem czy bym znalazla czas za tydzien. Po m. & p. zalatwilam w koncu optyka, wybralam sie sama, wiec poprosilam babke o pomoc w doborze oprawek. Babka super, wybralam oprawki i po odbior musze sie zglosic po weekendzie-bede miec okulary ;)
Potem poszlam dac calusa M. ktory mnie poprosil abym wrocila po niego za godzine wtedy bedzie mi mogl pokazac swoje nowe biuro, na 35 pietrze! Tak philly.com dwa miesiace temu sie przeprowadzila sie do wiezowca, podobno maja super widok na cala Filadelfie, jak dla mnie to troche za wysoko. Wiec na godzine poszlam do ksiegarnii, a potem wedle wskazowek M. wjechalam winda na to 35 pietro, kurcze trzeslo troche, jak tylko wyszlam z tej windy zobaczylam wielka szybe, przez ktora na pierwszym planie zobaczylam William Penny. Naprawde widok dech zapierajacy...pewnie z biegiem dni bym sie w koncu przyzwyczaila do tej wysokosci, ale nie wczoraj...zdecydowanie wole byc blizej gruntu.

Biuro nowe, pachnace ;), nowoczesne, bardzo mi sie podobaly meble na dzien dobry-kanapa z dwoma krzeslami-wszystko w nowoczesnym stylu. Maja maly aneks kuchenny ze slodkimi stolikami i krzeslami. Wszystko takie czyste!
Oczywiscie zostalam przedstawiona wszystkim dookola, niestety nie poznalam wlasciciela philly.com, ale moze nastepnym razem. Fajni ludzie.

A potem zlapalismy autobus i pojechalismy do domciu. A wczoraj mialam bardzo realny sen, ze bylam w osmym miesiacu ciazy!, bylam w Polsce na odwiedzinach, sama bez M. spotykalam sie ze znajomym bardzo dawno nie widzianym ( Piotrkiem Sladeczkiem i jego mama, dla wtajemniczonych). Bardzo dziwne. Ostatnio zaczelam ogladac Tori and Dean Tv show, w ktorym Tori jest w ciazy z Liam, wiec pewnie dlatego mi sie przysnil taki sen.
 Jutro dzien niepodleglosci, namawiam M. zebysmy pojechali we dwojke nad ocean i tam ogladneli sztuczne ognie. A dzisiaj, jak na razie siedze w lozku, pisze notke, i ukladam plan co powinnam dzisiaj zrobic, sprzatac na pewno nie bede, co by pazurki dluzej wytrzymaly. Zrobie pranie. Mam film do poogladania, usprzatnac musze pare rzeczy. Kupic prezent urodzinowy dla siedmioletniego chlopca i oddac mate do sklepu. Mam nadzieje, ze uda nam sie tez kupic krzesla w ten weekend. Juz sie zdecydowalam, przemyslalam sprawe i doszlam do wniosku, ze najbardziej podobaly mi sie krzesla ze skory...czerwone i beda super sie komponowaly z tym stolem, bo juz nie moge sie doczekac aby uzywac ten stol, zwlaszcza, ze znalazlam maly odprysk-nawet nie wiecie jak mnie to wkurza! Jeszcze przy nim nie siedzialam, a juz odprysk...W tym samym sklepie spodobal mi sie dywan, taki w sam raz do czesci salonowej, z dlugim wlosem, wyglada super, tylko nie jestem pewna czy chce ten dywan, bo choc by bylo przytulniej to nastepna robota-odkurzanie na dole, poza tym nie wiem czy ten dlugi wlos by sie dobrze odkurzal, ale.... Musze to jeszcze przemyslec.
Ide pod prysznic, choc mi sie nie chce, ale czas cos zrobic, nawet jesli sie ma wakacje.


17:25, alexxela78
Link Komentarze (3) »
 
1 , 2