RSS
sobota, 23 czerwca 2012
Mowiac krotko
mam dosyc. Jestem zmeczona. Nie, jestem wyzuta. Juz nawet gadac mi sie nie chce, no chyba, ze z Mlodym na macie pod wiatrakiem ;)

jeszcze dwa dni i mam nadzieje, ze to co zaplanowalam da sie zrobic.

Chcialabym pojsc jutro zrobic sobie pedicure, ale nie wiem czy dam rade.

Matt jest chory, wiec to ze mna Artur spedza wiekszosc czasu, a ze dzisiaj malo spal w ciagu dnia, to pakowal ze mna, zmienialam mu tylko scenerie. Dzisiaj w lazience wytrzymal tyle ile mi zajelo spakowanie jednego pudla...

Wczoraj poszlam spac o pierwszej, dzisiaj pewnie bedzie tak samo, bo jeszcze prasowanie, bo pakowanie walizy na tydzien, bo pranie.

Moze jakby byla mozliwosc przeniesienia zapakowanych kartonow do traka czlowiekowi byloby lzej i czulabym sie, ze robie jakis postep, a tak wszedzie jest jeden wielki balagan.

Jedno rozklejenie mam juz za mna....tak mam ochote sobie poplakac, bo mnie to przerasta,  albo juz przeroslo.

Wczorajsza babeczka ze swieczka i urodzinowe piosenki i spotkanie z przyjaciolka i jej dziecmi bylo mila odskocznia ;)

A za tydzien w druga strone, a za rok znowu...yay!
02:17, alexxela78
Link Komentarze (6) »
czwartek, 14 czerwca 2012
sie dzieje
Jestem wlascicielka domu i od dzisiaj posiadaczka dwu pokojowego mieszkania w Walnut Creek. Walnut Creek jest bardzo ladnym, rodzinnym miasteczkiem na obrzezach San Francisco. Do centrum SF mamy 40 min metrem, ktore jest piec minut drogi od naszego mieszkanka. A do centrum miasteczka mam z okolo 15-20 min spacerkiem, wiec tez niezle. Mieszkanie mamy z widokiem na basen, podobno bardzo sloneczne, o tutaj prosze zdjecie:



Oprocz basenu, jest podobno silownia.
Oj bede tesknic za moim domkiem...na razie sie pakuje. Zaczelam pakowanie od dolu, czyli od piwnicy, gdzie wiekszosc rzeczy mialam juz popakowane w pudla plastikowe, wiec teraz musze je tylko oznaczyc i koniec. Spakowalam szesc pudel, ktore glownie ida do przechowalni, jedne pudla, ktore zawieraja zabawki dla Artura ida tam na pare miesiecy, reszta na rok. Tak, plan jest roczny. Tyle dajemy sobie na sprzedaz domu, no oczywiscie mam nadzieje, ze dom sprzedamy szybko. Juz jedna zainteresowana mamy, mam nadzieje, ze kobiecie sie spodoba i ze zanim wyjedziemy uda sie nam podpisac papiery. Zrobilysmy dzisiaj z Mama wielkie pranie kurtek, swetrow, czapek itp. Jutro bede je pakowac. Niedlugo mi zabraknie podlogi, haha.

Udalo mi sie zaopatrzyc w kartony w Marshallu, wiec jutro jade po nastepna czesc i po czysty papier co bym mogla zaczac pakowac kuchnie. Potem Artura zabawki z sypialni, jego ciuchy, a potem musze spakowac nam walizke, bo na tydzien wyjezdzamy ( na czas transportu) do tescia, do Pittsburgha. Mam nadzieje, ze przezyje ten tydzien. Choc widze, ze tesc sie stara i juz nawet pozyczyl pack & play, a myslalam, ze bede musiala kupic jakies turystyczne lozeczko, ma nawet pozyczyc fotelik, wiec super.
Lekko mnie przeraza lot, czy nawet dwa loty. Najpierw lecimy do Pittsburgha, bo nie moga po mnie przyjechac, za duzo zakretaniny dla nich, a potem lot do Kalifornii. Nie wiem czy powinnam sie stresowac promieniowaniem kosmicznym? macie jakies opinie na ten temat? mam nadzieje, ze dam rade, bo ja niecierpie latac malymi samolotami, a teraz musze byc silna dla Artura i nie moge sie denerwowac, bo facet wyczuje i dopiero bedzie ;) jakies rady? ktos lecial z 12 tygodniowym malenstwem? No, a potem mam w planie lot do Polski jesli zamowiony paszport nie zaginie pomiedzy adresami.

Powoli robi mi sie lista rzeczy do oddania...jak kwiatki na przyklad, czy ozdoby/dekoracje swiateczne, ciuchy tez mam, ale i miejsce dla nich znalazlam, musze tylko zawiezc.

Moj ostatni dzien w Filadelfii to 24 czerwca...
05:52, alexxela78
Link Komentarze (4) »
sobota, 09 czerwca 2012
klamka zapadła

Powiem krótko i na temat, bo z okazji zakrętaniny, nie wyspania, dzisiejszych szczepionek Artura i jego bólu i płaczu z tego powodu ( tak na marginesie biedny chłopczyk!) i tego upału nie mam weny twórczej na pisanie jakiegoś porządnego postu o nowym życiu, które już za momencik zacznę, zaczniemy ;)

Po dziesięciu latach życia na wschodnim wybrzeżu, w Filadelfii dokładnie mówiąc/pisząc, wyprowadzamy się na zachodnie, a dokładnie do San Francisco.

Rady jak się pakować i co pakować mile widziane!! Mam dwa tygodnie aby spakować cały dom i wystawić go na sprzedaż z malutkim chłopczykiem pod ręką ;) yay! lekko mnie to przeraża, ale damy radę.




02:33, alexxela78
Link Komentarze (21) »