RSS
sobota, 18 czerwca 2011
Fruuu przez wielka wode...

Mysle, ze wszystko mam co potrzebne mi. Waliza spakowana mam nadzieje, ze waga domowa sie nie myli i nie przekroczylam limitu 23 kg. Przez ostatnie noce mialam straszne sny, po ktorych budzialam sie z dziwnym uczuciem strachu. Jestem lekko podenerwowana jak to zwykle przed lotem. Jestem ciekawa wybranego miejsca i posilku, ktory po raz pierwszy wybralam osobiscie, wegetarianski. Mam nadzieje, ze bedzie smaczny i nie bedzie to ryba. Do spisania po powrocie, chyba ze bede miec czas, choc watpie.


18:56, alexxela78
Link Komentarze (2) »
sobota, 04 czerwca 2011
***
Przed chwilką kupiłam bilet do Polski. Lecę za dwa tygodnie. Znowu sama, bo Matt nie może wziąć wolnego w tym czasie. Mieliśmy lecieć razem we wrześniu, na ślub mojego kuzyna. No cóż na kolejnym zjeździe rodzinnym nas nie będzie, takie są minusy mieszkania w Stanach, daleko i drogo.
Lecę zobaczyć się z Babcią. Wiem, że czeka na mnie. I mam nadzieję, że Bóg da, że poczeka aż dojadę. Żałuję, że nie pojechałam na święta Wielkanocne, ale za dużo miałam wtedy na głowie. Czuję, że byłam egoistką. Nie chcę więc już czekać, nie chcę żałować.

W głowie myśli, tysiące różnych myśli z dziecinstwa, z nauki francuskiego na wakacjach, przygotowan do egzaminów. Historie Polski miała w jednym paluszku; wspólnych rozmów...widzę ją roześmianą, pełną energii do życia...zawsze chętną do pomocy, dobrą, wspaniałą i cieplą, zawsze dajacą siebie w 100%. Martwiącą sie o nas, nadopiekunczą. Ale po tym co przeszła w swoim życiu, to nie dziwię się.
Zawsze chciała dla nas jak najlepiej, taka druga mama.
 
I teraz kiedy ją slyszę przez telefon mającą problem z wypowiedzeniem słów, z pamięcią, łzy lecą mi do oczu.  Bo to nie miało tak być. Choć Ona jest już gotowa na tą śmierć od dawna, w sumie od śmierci Dziadzia, ja nie jestem. Jeszcze nie teraz. Nie jestem jeszcze na nia gotowa. Tak mi jej żal, że tak właśnie odchodzi. Nigdy nie chciała być ciężarem dla rodziny...

05:49, alexxela78
Link Komentarze (7) »