RSS
sobota, 27 czerwca 2009
Zwyczaje
wracalam dzisiaj z pracy do domu i przejezdzalam obok kosciola katolickiego, a tam panstwo mlodzi wychodza. I tak sobie pomyslam, co slub w piatek? Jak to? Slubow koscielnych w piatek sie nie robi, w koncu w piatek to dzien postu dla Katolikow. Widocznie w Ameryce inne sa tradycje.

Inna tradycja jest pewnie zwyczaj odwiedzania nagrobkow samochodem, wjezdza sobie taka osoba samochodem na cmentarz, pewnie nawet z samochodu nie wychodzi, otwiera szybe i zrzuca kwiaty i odjezdza. Pare takich osob zobserwowalam na cmentarzu w NJ, po drodze z Wegmana. Takie odwiedzanie pewnie zalezy od rodzaju cmentarza. U nas w centrum, jest pare malych cmenatrzy, ktore mozna tylko i wylacznie odwiedzac na piechote.
03:16, alexxela78
Link Komentarze (6) »
piątek, 26 czerwca 2009
Krol popu-Michael Jackson nie zyje :(
weszlam na facebook, a tam takie smutne wiesci. Farrah tez dzisiaj umarla...
01:29, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 25 czerwca 2009
przemyslenia na biezace tematy
Z tym czytaniem to naprawde niekonczaca sie historia. Czytam i czytam i nie widze konca, mam czas do srody aby wszystkie artykuly przeczytac i napisac po jednym/dwa pytania z kazdego. Mam uczucie przesytu i jeszcze ten nieszczesny esej do napisania na srode.

Dziury zalatane. Wanna wysilikowana ;) zdecydowanie facetowi zajelo to mniej czasu niz nam. Przydaloby sie teraz wziac za malowanie, bo sufit na dole zdecydowanie blaga o farbe. Przyznalam sie facetowi, ze nigdy nie malowalam scian, jakos ominely mnie takie mozliwosci/sytuacje, popatrzyl sie na mnie, usmiechnal sie i zazartowal ze mnie, ale wyjasnil co i jak. Szczerze to chcialam/chcialabym z tym malowaniem poczekac, bo jakos nie mam czasu na takie roboty, poza tym jak juz sie brac za malowanie to pomalowac bym chciala calosc na dole, a jak na dole zaczne to na gorze musze skonczyc. Poza malowaniem trzeba przygotowac grunt, jak dziury w scianie, ktore teraz sa zakryte regalem. Jednym slowem duzy projekt dla osoby bez doswiadczenia w tej materii. Poza tym po roku mieszkania wciaz nie mam wizji, cos mniej wiecej, ale nie do konca. Poza tym nie jestem pewna czy Matt jest chetny na takie doswiadczenia.
22:30, alexxela78
Link Komentarze (2) »
***
Najwyzszy czas na napsanie nowej notki. Dzisiaj mam wolne od pracy, bardzo sie cieszylam na ten dzien, bo pomyslam, ze nadrobie zaleglosci w czytaniu na zajecia. Przy okazji udalo nam sie zalatwic panow, co by przyszli i zalatali nam dziury w suficie, a wiec panowie na dole, a ja na gorze, zbieram mysli ;)
W nastepna srode koncze jedna klase-psychologie szkolna-bardzo fajny przedmiot, wiele dal mi do myslenia w sensie, czy ten zawod to dla mnie, czy nie. Jak juz pisalam mamy bardzo duzo do czytania z lekcji na lekcje. Na poniedzialkowe zajecia zazwyczaj sie wyrabiam z czytaniem, innymi zadaniami w postaci przygotowania pytan z danego tekstu, natomiast na srodowe zajecia juz gorzej. Z czterech artykulow zazwyczaj przeczytam jeden na ta nieszczesna srode, bo nie mam kiedy. Ostatni tydzien byl strasznie zakrecony i meczacy. Cztery razy do szkoly, bo dwie klasy nam sie zaczynaly, wiec w poniedzialek, srode-mialam psychologie szkolna, w piatek i w sobote rozwojowke. Przy pracy w kazdy dzien. W piatek myslalam, ze nie dojade na czas, bo trafilam na korek jeszcze przed wjazdem na autostrade i sie wkurzalam. Przyjechalam na punkt piata, zdenerwowana, a babka spoznila sie czterdziesci piec minut! Miala szczescie, ze na nia czekalismy. Przyjechala taka rozkojarzona totalnie, na dzien dobry zakomunikowala, ze zajecia sa do dziesiatej wieczorem, bo takie sa wymagania?, potem i tak nas puscila o osmej, zebysmy pojechali do domu i mieli czas napisac esej na sobote. Na piatek mielismy przeczytac dziewiec rozdzialow z ksiazki, ktore i tak pozniej nie omawialismy. Najzabawniejsze bylo to, jak szukalam prezentacji i nie mogla znalezc, wciaz wyskakiwala prezentacja, ktora miala jeden slajd, wiec zrywalismy boki ze smiechu-oczywiscie po cichu. Zachowywala sie bardzo dziwnie. Z piatku na sobote spalam moze piec godzin, powodem bylo zadanie domowe, tak puscila nas do domu wczesniej, ale po zjedzeniu kolacji i chwilki odpoczynku i tak bylo okolo dziewiatej trzydziesci kiedy to usiadlam przed laptopem w poszukiwaniu artykuly, na temat ktorego mialam napisac ta prace. Dodam, ze o tej porze juz nie mysle, zwlaszcza po calym dniu pracy i szkoly na dodatek. Zamiast oprzec sie na artykule o nastoletnich matkach, oparlam sie na filmie "Juno" i poszlam spac po drugiej rano. W sobote czesc dnia omawialismy nasze prace, bylysmy na lunchu, po ktorym sie spoznilysmy bo kelnerka nie przyszla na czas, a potem podzielila nas na grupy, w ktorych to grupach bedziemy pisac prace na temat kulturowo-rozwojowych problemach adaptacyjnych. Moja grupa bedzie pisac o Indianinach. Prace mamy zaprezentowac przed klasa 25 lipca i oczywiscie oddac ja tez w formie pisemmnej tego samego dnia. To bedzie nasz ostatni dzien. Dwa tygodnie przed mamy zanalizowac sprawe o prawidlowym i nieprawidlowym rozwoju dziecka, ktore znamy. Na moje pytanie co mam zrobic jesli takiego dziecka nie znam, babka wzruszyla ramionami, nie ma jak pozytywne nastawienie do problemu ;) zazwyczaj takie sprawy analizuje sie na dwie/trzy strony, babka chce bysmy to zrobili na piec/szesc stron. Na razie sie nie martwie tym, ze nie wiem jeszcze jak sie takie analizy robi i ze nie mam dzieciaka, moze poszperam w internecie i wymysle, ewentualnie jedna znajoma powiedziala, ze moze mi pozyczyc taka jedna sprawe. Prace mamy oddac jedenastego lipca, wiec czas jeszcze jest. Na razie skupiam sie na biezacych sprawach, ktorych duzo jest ;) caly czas cos czytam, powoli mam dosyc czytania. Na psychologie szkolna mam jeszcze do napisania jedna prace, jedna juz oddalam wczoraj, druga ( ta przygotowalismy w grupach, tez skonczona, tylko sobie powtorzyc w weekend, co by dokladnie wiedziec o czym mowie), a trzecia na nastepna srode-mamy sobie znalezc temat, ktory nas interesuje, poszperac i znalezc artykuly na ten temat i napisac prace w APA style-to bedzie moj pierwszy raz, wiec troche sie boje jak mi to wyjdzie, ale zaraz zaczynam szperanie. Na srode musze tez przeczytac wszelkie artykuly, ktorych jeszcze nie czytalam i napisac pytania, co nie zawsze jest prostym zadaniem. I jak juz zakoncze te klase, to mam tydzien przed nastepnymi zajeciami z rozwojowki, wiec troche poszaleje, odrobie moje urodziny-bo spedzilam je nad ksiazkami, wiec jakby ich nie bylo, wybiore sie w koncu na silownie. I na masaz sie zapisze, byle tylko przezyc do tego 25 lipca. Potem mam trzy tygodnie wolnego i dziewietnastego sierpnia zaczynam nastepny semestr, raz w tygodniu, czasem soboty, chyba raz na miesiac.
Sprobuje pisac czesciej, a teraz ide szperac ;) milego czwartku!
16:37, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 18 czerwca 2009
Wspominki

04:30, alexxela78
Link Komentarze (13) »
niedziela, 14 czerwca 2009
bol glowy
Zmeczona jestem tym weekendowym czytaniem. Juz wiem, ze potrzebowalabym jeszcze jednego dnia, co by sobie to wszystko ulozyc w tej glowie, spokojnie ulozyc pytania do kazdego artykulu, na spokojnie na inne pytania znalezc odpowiedz i na koniec ustosunkowac sie do tematu. A tak mam chaos w glowie. Trzy na cztery artykuly, przeczytane, mnie wiecej pytania ulozone, mniej wiecej moge wysunac oglony wniosek o czym byly te artykuly. Szczerze? Mam ochote na cos innego niz czytanie, mam ochote poogladac film, ktory lezy juz od tygodnia i czeka. Mam ochote pojechac na grilla do znajomych, ale zrobie sobie przerwe, zjem i zasiade do czwartego artykulu i jutro rano bede sie cieszyc, ze ide do pracy, bo w pracy nie mam czasu na zadania domowe ;)

Co do zmian pogodowych to w koncu przestal padac deszcz i swieci slonce, jak milo.

Jeszcze nigdy nie mialam tak krotkiego semestru jak teraz, zaczynamy 15 czerwca, a konczymy pierwszego lipca, w tym trzy prace do napisania, stos do przeczytania, sprawa do analizy- to na jedna klase. Juz nie moge sie doczekac aby zobaczyc plan na nasza druga klase.

A wypad na slub sie udal w stu procentach. Nie ma jak Toronto w lecie, rzeskie powietrze, to co tygryski lubia najbardziej. Sliczna panna mloda, przystojny pan mlody. Piekny slub. I pogoda wygrana na loterii. Duzo dobrego jedzonka, tance przy fajnej muzie. Moj toast podobno sie udal, choc denerwowalam sie jak glupia. Dluga sesja zdjeciowa. Na razie widzialam zdjecia znajomych panny mlodej-cudowne zblizenia, ciekawe ujecia, wiec juz nie mozemy sie doczekac jak wygladaja te zdjecia profesjonalisty, ktory notabene, nie byl zbytnio tworczy. Poznalam wiele osob, o ktorych wiele slyszalam, wiec bylo fajnie w koncu poznac ich osobiscie. Bardzo milo wspominam nasz sobotni wypad do fryzjera, piec bab i super fryzjerzy, smiechy i chichranie, potem mejkapy, wspolne ubieranie sie i zdjecia. A niedziele spedzilismy w domku panstwa mlodych, z rodzina panny mlodej, przy ciachu,  herbatce i rozmowach.
Wciaz powracaja do nas mysli o emigracji, wciaz jednak problem zim i podatkow nawiedza moja glowe. Moze kiedys dojrze do decyzji ponownej wyprowadzki. Na pewno nie mowie nie, chcialabym.

23:12, alexxela78
Link Komentarze (8) »
czwartek, 11 czerwca 2009
W co ja sie wrobilam?
To jedno z dzisiejszych przemyslen, ktore pojawilo sie w mojej glowie w drodze powrotnej z drugiego juz szkolnego spotkania. A na razie byly to tylko "orientation days", the real deal, zaczyna sie w poniedzialek. Jest godzina po dziesiatej wieczorem, zajecia skonczyly sie o dziewiatej, trafilam na korek na autostradzie i bylam w domu za pietnascie dziesiata, a wyszlam z domu po osmej. Mam dosyc. Ide spac, a jutro mam wolne i bardzo sie z tego ciesze, bo w koncu sie wyspie. I przywroce dom do uzywalnosci. Weekend byl super, totalnie zakrecony i ze tak powiem mam braki senne ;) Szczegoly juz wkrotce.
04:28, alexxela78
Link Komentarze (6) »
czwartek, 04 czerwca 2009
pech
mnie jakis przed wyjazdem dopadl. Wczoraj stluklam szklana podstawke pod ciasta/torty. Wiem moge pojsc do sklepu i kupic kolejna, ale...a dzisiaj moja ukochana nivejke ( perl) w kulce, ktora akurat musiala byc pelna i ktora kurcze nie moge sobie jutro w sklepie kupic. Dobrze, ze podczas ostatniego wypadu do Polski zrobilam zapas i  mam nastepna, ale smutno mi sie zrobilo i sie wkurzylam. Dlaczego to ona spadla, a nie perfuma, ktorej nie uzywam, ha?

Powoli sie pakuje, cos mi sie wydaje, ze znowu sie beda zdzwieni na granicy, ze mamy tyle bagazu na cztery dni ;)

No i nie tylko ja bede w nowej sukience, Matt kupil dzisiaj nowy garnitur-czarny ( stary za duzy ;)) do tego koszule ( niebieska) i krawat...lubie Go w garniturze.

Ogladam "So you think you can dance" i przegladam liste co jeszcze wziac, co zalatwic przed wyjazdem. I zeby nie zapomniec paszportow i zielonej karty!

a na slub tylko kartki wypisac i napisac toast.





03:09, alexxela78
Link Komentarze (6) »