RSS
sobota, 28 czerwca 2008
C.D.
Co jeszcze dodac...pare scenek bylo zabawnych. Jedna jak wyjecham steki z lodowki, oproszylam sola i pieprzem podalam M. zeby zaczal je grilowac, a sama zajelam sie przygotowywaniem marynaty, do ktorek wklada sie juz ugrilowane mieso. Przygotowywalam to bedac odwrocona od tlumu, zrobilam odwrocilam sie i spostrzeglam, ze znajomi juz jedza ten steak, wiec sie tylko usmiechnelam, wyszlam na patio i zobaczylam, ze M. skonczyl juz grilowac drugi kawalek steaka wiec szybko mu powiedzialam, ze mam mi go przyniesc bo ja tutaj specjalna marynate na nie zrobilam, wiec marynata nie zostala zmarnowana tak do konca. Salse do piersi z kurczaka tez robilam przy gosciach, babeczki wypelnialam kremem i owocami rowniez przy gosciach i na drugi dzien stwierdzilam, ze impreza byla super, ale tak nie do konca, bo caly czas cos robilam w tej kuchni i choc kuchnia otwarta jest i jak najbardziej mozna pogadac, to sie nie wygadalam, nie zrelaksowalam...ale bylo mi bardzo milo, ze wszystkim smakowalo, ze kazdy wychwalal jedzonko i kucharzy ;)) Odebralam mnostwo komplementow, nawet takich co bym otworzyla wlasna kawiarenke-babki byly zadziwione, ze wlasnorecznie , od podstaw zrobilam babeczki i krem. A na koniec zaspiewali mi happy birthday i sto lat. Dostalam fajne prezenty i chociaz tyle pracy i zakrecenia z ta impreza-tak na marginesie to byla pierwsza impreza w naszym nowym domku-to mam ochote na wiecej takich imprez.

A teraz czas na zdjecia z wieczoru, przy okazji mozecie poogladac mieszkanko ;)

Sesja zdjeciowa, tutaj z Ocean


Z Lenuta-w naszym "ogrodku"


z Renata-jedyna Polka na imprezie i to wlasnie ona spiewala mi 100lat, na tle rybki ;)



z Jeannette

"ogrodek" c.d.


a tutaj oprocz M. mozecie zobaczyc jak wygladaja domki sasiadow z tylu i jak sa blisko.


i z drugiej strony. Ocean, Malka i Randy.


happy birthday to you...


M. opowiada prawdziwa wersje jak to sie poznalismy ;)


sto lat, sto lat, niechaj zyje nam.... yeah...ale fajnie!




zapalamy swieczki...


kroimy


kroimy...




a tutaj mozecie zobaczyc druga czesc pokoju...



01:51, alexxela78
Link Komentarze (6) »
czwartek, 26 czerwca 2008
i po
Mialam napisac jak bylo na urodzinach, ale jestem strasznie wymeczona, zwlaszcza dzisiaj po dziesieciu godzinach spedzonych w pracy, oczy mnie bola-pewnie powinnam sie przejsc do okulisty, bo pod koniec dnia wymiekam, bola i lzawia, a okulary powinnam juz dawno nabyc...bez komentarza ;)

Ok, sprobuje...a wiec w piatek pracowalam tylko do dwunastej, M. przyjechal po mnie i pojechalismy po piwo, alkohol i na targ, na ktorym kupilismy..uwaga..organic meat ;) i warzywa i owoce plus bagietki. Wrocilismy do domku, ja sie polozylam na dwie godziny spac, bo padalam z nog, a potem pojechalismy do ikei-po krzesla-zdecydowalismy, ze kupimy zwykle drewniane, co by miec cos na party, do targetu po talerze i kubki i do spozywczaka po reszte.
Wieczorem zabralam sie za ciasto na babeczki, bylo po dziewiatej, odzielilam zoltka od bialek, wsypalam cukier pudel, make, zamiesilam i cos mi zapach nie podchodzil, powachalam blizej, sprobowalam, no bez smaku, wiec powachalam make w sloiku i kurcze blade byla zepsuta, nie pachniala zupelnie. Cale szczescie kupilam nowa, tak na wszelki wypadek, wiec sie przydala, wiec jeszcze raz bialka od zoltek, oczywiscie dwa na cztery zoltka mi sie nie chcialy same oddzielic i za kazdym razem mi sie rozlewaly, kurcze jak pech o pech, ale zamiesilam-co za roznica w zapachu! Pieklam do dwunastej, poszlam spac o pierwszej, a mialam sie wyspac przed impreza, taaa;)

A zapomnialam wspomniec, ze jak krzesla przywiezlismy i M. zabral sie za skladanie okazalo sie, ze to nie ten kolor, wiec doszlismy do wniosku, ze rano przed moim fryzjerem pojedziemy do ikei wymienic na ten kolor ktory chcielismy, oczywiscie stwierdzilismy, ze ikea jest otwarta o 9.30 rano, yeah!

W sobote rano obudzilam sie o osmej, w przelocie zjadlam banana i z lista i krzeslami pojechalismy do ikei, ktora okazalo sie, ze jest otwarta o dziesiatej, wiec pojechalismy do starbucksa na skin latte, tak tak M. tez pije skin latte ;)
potem ja do fryzjera, a M. do ikei, w ktorej sie okazalo, ze choc model krzesla, tzn. jego kolor znajduje sie na gorze, teoretycznie i praktycznie nie powinno go wogole byc, bo te wlasnie krzesla drewniane nie wystapuje w tym kolorze, wiec M. pojechal jeszcze do pier1, konsultowal sie ze mna jeszcze przez telefon czy moze takie, a moze inne, akurat nie bylo wystarczajacej ilosci i stanelo na tym, ze wciaz krzesel nie mamy ;)

Po fryzjerze pojechalismy do NJ do cheesecake factory po sernik, a potem szybciutko do domku, a...zapomnialam w drodze do fryzjera zobaczylismy sklep z balonami i stanelismy i zamowilismy 30balonow czerownych i dostalismy jeden zolty gratis z wielka 30 , wiec w drodze powrotnej zatrzymalismy sie odebrac te balony, ktore wsadzili nam do samochodu, super to wygladalo, niestety nie unieslismy sie w powietrze ;)

W domku bylismy okolo pierwszej, rzucilismy sie w wir przygotowan i cale szczescie, ze pierwszy gosc przyszedl godzine pozniej, bo przynajmniej zrobilam salatke i przygotowalam przystawki.

A menu bylo takie:

Porterhouse steak
Piersi kurczaka z salsa z mango i brzoskwin
kielbaski
a na deser babeczki, z racji innych foremek byly tarty z kremem napoleonka i owocami
i oczywiscie tort urodzinowy, czyli wspomniany wyzej sernik

C.D.N
04:41, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 czerwca 2008
ku pamieci
30 lat minelo jak jeden dzien!! Byla to sroda, po osmej wieczorem z tego co pamietam i wazny mecz w tv. Niesamowite...stara, ale nie duchem.  Usmiecham sie do mojego wyobrazenia sprzed dwunastu lat o wkroczeniu w ten wiek... Jest przed pierwsza rano i padam, wiec napisze pozniej o przygotowaniach do imprezy urodzinowej, pechowych zdarzeniach i samej imprezie. Milego weekendu zycze...
06:51, alexxela78
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 16 czerwca 2008
niedziela wieczor
Mamy juz piekna lodowke, i stol stoi i czeka na krzesla. I nie mamy juz zadnych pudel na podlodze. A przed domem stoja donice z pieknymi pachnacymi kwiatami.

Jest dziesiata wieczor, wiadro i mop czekaja na mnie, w piwnicy pranie wysuszone i  drugie wyprane, ktore musze przelozyc do suszarki.

Co jeszcze czeka na mnie? papiery do uporzadkowania, kratki z piekarnika do wymycia-nie mialam czasu sie za nie zabrac. I sypialnia.

Jakie mam marzenie? aby weekend spedzic na odpoczynku, a nie ciaglym bieganiu po sklepach, czekania na fachowcow, sprzatania i uporzadkowywaniu.

Zadania na ten tydzien: porzadki i przygotowanie domu na impreze urodzinowa, plus sporzadzenie w koncu menu na impreze i oczywiscie zakupy.

Ogladnelam "P.S. I love you"-slodki/smutny/ a zarazem film z humorem i romantyzmem-polecam.
I rowniez bylismy w kinie na "The Happening"
 Do ogladniecia: Rendition-lezy juz od tygodnia i nie mialam czasu zeby poogladac.

04:08, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 czerwca 2008
nadzieja
Mezulek wrocil dzisiaj z pracy i pojechal do Home Depot i przywiozl klimatyzacje, wsadzilismy w okno sypialni i jest w koncu czym oddychac. Na dole wciaz goraco przy otwartych oknach i wlaczonym na full wiatraku. Mialam zero energii przez caly dzien, bo trudno jest pracowac w saunie. Przy sprzataniu lazienki, pot lecial ze mnie ciurkiem, a w sklepie spozywczym spedzilam troszke wiecej czasu niz zwykle, bo bylo tak przyjemnie ;) Dzisiaj bylo drugie podejscie do grilla, tym razem kuchnia serwowala piersi z kurczaka w marynacie, poczytalam w madrej ksiazce, ze po rozgrzaniu grilla trzeba go posmarowac olejem, co by sie mieso nie przyczepialo, uzylam specjalnego pedzla i oczywiscie ogien sie podniosl, zasyczalo, dymek poszedl i nie podzialalo-piersi wyszly znakomite, ale sie dalej przyczepialy-wiecej roboty niz jakbym uzyla zwyklej patelni, moze trzeba posmarowac zanim sie rozgrzeje? Nie mam pojecia, co robic, troche to wkurzajace, moza tym mieso brzydko wyglada.
Nie wiem dlaczego ale kregoslup i krzyz zaczal mnie dzisiaj bolec. Mam nadzieje, ze dzisiaj zasne bez problemow, bo wczoraj pomimo pojscia spac wczesnie, nie moglam zasnac, za goraco, za duszno, lozko za gorace. Lezelismy jak te dwa nagie, oklapniete ciala. Miala byc burza, zaczal wiac silny deszcz, ale jak na razie nic nie upadlo, mam taka cicha nadzieje, ze zrobi sie troszke zimniej, bo dzisiaj bylo 36 stopni celciusza!!

Jutro 10h pracy, wroce pewnie padnieta, tak sie zastanawiam w co sie jutro ubrac, musze sobie kupic jakies bluzeczki na ramiaczkach.

Ide poprasowac i zimny prysznic i spac.



03:53, alexxela78
Link Komentarze (1) »
niedziela, 08 czerwca 2008
uf jak goraco
Jest strasznie goraco. Zar z nieba sie leje i z ciala tez ;) Ryba zostala powieszona, zrobie zdjecie to wam pokaze, naprawde bardzo ladnie sie prezentuje. Kupilismy grill, a dzisiaj narzedzia do niego i pare drobiazgow do domu. A tak a propo zakupow to jest to niekonczaca sie opowiesc...

Po poludniu odwiedzili nas nasi przyjaciele, dostalam rozyczki w doniczce, bede mogla je wsadzic do mojej duzej donicy i dostalismy rowniez gift card do home depot ;) Przyjaciol wzielismy na kolacje urodzinowa do steak restauracji, jeden z naszych przyjaciol mial urodziny w zeszly tydzien, a ze uwielbia befsztyki, wzielismy ich do longhorn-pycha jedzonko.

Nie wiem jak ja dzisiaj zasne w tym zarze... Jeszcze pare rzeczy do usprzatniecia z podlogi i salon/jadalnia bedzie czysta, bedzie mi latwiej myc podloge. W przyszlym tygodniu mam nadzieje uda sie nam kupic lodowke i mam nadzieje, ze ja dostaniemy przed moimi urodzinami. Lodowke funduje jedna strona tesciow, bo tesciow mam podwojnych :))

Po salonie/jadalni przyjdzie pora na sypialnie i lazienke...a potem pewnie zawsze cos sie do sprzatania znajdzie..zwlaszcza ze M. ma planow duzo.

Rozmawialismy dziasiaj z przyjaciolmi na temat posiadania dzieci, Oni maja jedno, szesciomiesieczne i moja przyjaciolka mysli o nastepnym, bo juz mloda nie jest i chce miec nastepne szybko, natomiast mezowi pomysl sie za bardzo nie podoba...i tak sobie mysle, ze choc M. mi ciagle powtarza, ze to zalezy ode mnie, i to ja musze podjac ta decyzje co chce od zycia i ze On mnie wesprze w kazdej decyzji jaka ja podejme to nigdy nie usiadl ze mna i nigdy mi nie powiedzial, ze chce dziecko, ze lata leca i ze on chce byc ojcem. Jak go czasami podpytuje-bo gada do rybki- to mowi, ze nie chce. O ile latwiej by bylo podjac ta decyzje razem, a nie samej, bo w koncu nie jestem sama. Wiem, bo znam facetow, ktorzy chca dzieci i mowia o tym swojej zonie, dziewczynie, ze w koncu dojrzewaja do tej decyzji, ze rozmawiaja ze swoimi partnerkami o powiekszeniu rodziny i jest w tym duzo ciepla, a nie sama ekonomia, bo dzieci to duzo pieniedzy. Pochodzimy z dwoch roznych swiatow i czasem niestety wychodza te roznice. Choc nie powiem, chcialabym zapewnic dziecku przyszlosc, ale w koncu nie musi to dziecko miec gwiazdki z nieba.

Zeby zakonczyc pozytywnie jedziemy jutro nad ocean w ramach wyrwania sie z goracego miasta.

A zapomnialam dodac, ze ogladnelam przed chwila "Mad money"-super film-jak zawsze polecam!!
05:45, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 czerwca 2008
c.d.
I znowu pozno wstalam. Zamiast o osmej rano jak sobie nastawilam wczoraj zegarek, wstalam przed dziesiata. Sciagnelam posciel do prania. Potem bedzie trzeba nastawic ciemne i wywiesic. Maliny i platki z suszonymi truskawkami na sniadanie plus Tyra Show z Mandy Moore. A potem do roboty: usprzatnac sypialnie, wyjac naczynia ze zmywarki, zrobic liste osob do ktorych wyslac zaproszenia na trzydzieche, zrobic liste rzeczy ktore potrzebuje ze sklepu z pudlami, wymyc kratki z piekarnika i dolna szuflade, liste jedzonka do kupienia i zrobienia, wybrac sie do ikei po zapomniane 'zamki' do pudla, usprzatnac pare pudel z podlogi, kupic rybke i ja 'powiesic' w tym celu wybrac sie do home depot po specjalny gwozdz-jak juz ja na tej scianie umiescimy ( posrod naszego arcydziela z naklejek), zamieszcze zdjecia.

Jutro mam dzien wolny, moze w koncu wybiore sie na silownie, bo czuje sie juz strasznie gruba, a potem spotykam sie z kolezanka na ploty. W sobote poznym popoludniem przychodza do nas znajomi, po raz pierwszy zobaczyc nasz dom, a potem zabieramy ich na urodzinowa kolacje. W planie weekendowym jest tez plaza, bo zapowiadaja z 90 stopni, i wizyta w paru sklepach z krzeslami, bo musze sie w koncu zdecydowac, pomyslow wiecej jest tylko tych odpowiednich krzesel brak :(

A i moj ulubiony program leci: so you think if you can dance.
A teraz herbatka i ...ptasie mleczko, ktore wczoraj odkryl M.-musze zmienic kryjowke ;))
16:53, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
środa, 04 czerwca 2008
porzadki
Nie pisze, bo czas za szybko leci i sie nie wyrabiam. Chcialabym opisywac me zycie codziennie, bo wtedy sie dobrze czyta i sie pamieta, ale od paru dni chodze spac o polnocy. Zdecydowanie za pozno dla mnie, a rano trzeba wstac bo do pracy, bo jak dzisiaj rano, choc wolny dzien dla mnie, pan z gazowni mial przyjsc pomiedzy osma a dwunasta i przyszedl punktulanie o tej osmej rano, niesamowite. Bardzo powoli domek nabiera barw, staje sie powoli przytulnym miejscem, coraz wiecej mam podlogi. Za pare dni powinien przyjsc stol, troche wiecej mam pomyslow. Mamy juz odkurzacz, kupilam nowego mopa. Codziennie cos innego probuje zrobic, posprzatac, uporzadkowac-dzisiaj wybralam sie do Ikei z kolezanka-kupilam nastepne pudelka na moje drobne rzeczy i pudla plastikowe na szaliki, czapki i rekawiczki. Przez weekend uporzadkowalam moje zimowe rzeczy-kupilam 'space bags' -takie specjalne torby, ziploczki, z ktorych po wpakowaniu ubran wysysa sie odkurzaczem powietrze. I znioslam to wszystko do naszej piwnicy. Kupilam tez plastikowe koszyczki na lekarstwa i kosmetyki. Musze dokupic ich wiecej oraz jakis kosz na reczniki. I tak sie kreci.

Przeczytam kolejna wspaniala, bardzo interesujaca, kobieca, choc troche smutna ksiazke " Dziewczynka z zapalkami" Anny Janko- Polecam!!

00:41, alexxela78
Link Dodaj komentarz »