RSS
niedziela, 31 maja 2009
niedzielne wypociny
Impreza sie udala. Balowalismy do jedenastej. Niestety pewne osoby nie dojechaly, wiec nie bylo nas az tak duzo jak myslelismy na poczatku. Poznalam wiele nowych osob. Bardzo milo sie nam gawedzilo i na pewno zobaczymy sie jeszcze nie jeden raz. Zrobilam za duzo jedzenia. Rozmrozilam za duzo miesa, poza tym dostalismy extra, wiec dzisiaj dzien pod tytulem" grilujemy i zamrazamy", bo inaczej nie damy rady. Przydalaby sie impreza po imprezie, ale inne mamy plany na dzien dzisiejszy. No, a w czwartek wyjezdzamy na polnoc. Musze zrobic sobie pazurki, mialam sie opalic w solarium, ale chyba jedno wyjscie i tak nic mi nie da, a nie chce byc rozowa w sobote. Co radzicie w tej sprawie? Trzeba zrobic liste co zabrac.

W kwestii naszych sufitowych dziur-nie byla to peknieta rura, choc one nie sa w dobrym stanie, ale jedyne pewne male nie 'zaklejone' dziurki, ktorych my nie widzielismy golym okiem, a ktore istnialy i przez nie woda sie ulatniala, do momentu az powstal zaciek, ktory zostal wyciety. We wtorek pan wraca i 'lata' dziury.
Pan hydraulik tez wraca, by wymienic rure na dole-obecna rura jest podlaczona pod katem, zamiast pionowo do kanalu, wiec jak cos mielimy w umywalce w kuchni to zamiast splywac, osiada sie i powodu w pewnym momencie zatkanie.

Ktos na imprezie zapytal sie nas czy duzo wlozylismy w ten dom, my na to, ze tak, niestety wiekszosci nie widac. Na tym koncze moje dzisiejsze wypociny i ide cos przegryz na sniadanie, a potem ksiazko, o moja witaj, trzeba Cie w koncu przeczytac, bo pierwsze zajecia sie zblizaja...

16:13, alexxela78
Link Komentarze (4) »
sobota, 30 maja 2009
Co sie u nas dzieje noc przed impreza?
na suficie mamy dwie:




Poza tym zatkal sie nam zlew w kuchni, podczas przetykania zaczela nam cieknac woda z rury w piwnicy. Jest godzina dziewiata wieczorem i na razie wszystko mamy pod kontrola. Mam nadzieje, ze nic innego nam nie wyskoczy, o tej godzinie myslalam, ze zakoncze sprzatanie i gotowanie, no coz jak imprezowac to imprezowac 24h ;) Milego weekendu zycze!


P.S. I na deser: co mozemy zobaczyc na zalaczonym zdjeciu?

02:55, alexxela78
Link Komentarze (5) »
piątek, 29 maja 2009
Jak nie urok to...
woda cieknaca z sufitu! I mokra szrama na metr. Bosko. Udalo nam sie sciagnac fachowca. Przyjdzie jutro i oceni co sie dzieje. Modle sie wiec w duchu by nie byla to jakas peknieta rura w lazience, bo chyba mnie/nas szlag trafi-na remont lazienki zdecydowanie nas teraz nie stac! Poza tym mamy impreze w sobote. Klne pod nosem na ten nasz osiemdziesioletni dom. Ach.
04:17, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 maja 2009
Ale weekend!
W piatek mielismy piata rocznice slubu. Kuzynka przyslala mi liste rocznic, z ktorej wynika, ze nasza byla drewniana. Od meza dostalam to:



Wieczor spedzilismy przy pizzy i filmie w zaciszach domowych.

W sobote po wyspaniu sie, pojechalismy do Cape May. Malutkiego, bardzo slodkiego miasteczka, ktore miesci sie nad oceanem.
Wyjechalismy z bardzo goracej Filadelfii, by znalezc sie nad oceanem, gdzie wialo od wody i tylko w sloncu bylo cieplo. Opalic sie nie opalilam :( Ale spedzilismy bardzo milo czas, chodzac po molu, zbierajac kamyczki. Bylismy na dwoch plazach, piaszczystej i kamienistej. Widzialam wielkiego kraba, ktory sobie przyplynal i nie mogl trafic do odplyw, ale w koncu z niewielka pomoca ludzi nad brzegiem udalo mu sie wyplynac na wieksze wody ;) Zrelaksowani, wieczorkiem wrocilismy do domciu. A w niedziele, najpierw sie wyspalam, potem pojechalismy do malla zobaczyc kanape, nad ktora myslelismy juz wczesniej, na miejscu podjelismy decyzje i po negocjacjach, kupilimy naroznik, a potem szczesliwi pojechalismy na impreze urodzinowa do moich bylych szefow. Byla szefowa obchodzila czterdziestke, tematyka kowbojska, byl wiec byk do ujezdzania, margarita, chipsy i dipsy. Impreza dla doroslych. Na dzien dobry kazdy z zaproszonych mogl sie udac do sunroomu, gdzie mogl udekorowac swoj wlasny kapelusz kowbojski-cos ala art & crafts dla doroslych. Kreatywnosc ludzi doroslych niezna granic, byly wiec kapelusze z przyklejona lalka z papierosem w buzi, szklaneczki szaty, figurki Indianinow i koraliki. Moj wygladal tak:



z drugiej strony


i czob



Bylo bardzo fajnie. Po dwoch kubkach margarity mialam dosyc ;)

A wolny poniedzialek ( Memorial weekend dla nie wtajemniczonych)
spedzilismy bardzo pracowicie. Obudzilam sie o osmej, przed dziesiata pojechalismy po traka, potem do malla po naroznik, ktory w czesciach przetransportowalismy do traka, podroz do domu, w domu rozpakowywanie. Matt wzial traka, a ja nasz samochod, zeby po odwiezieniu pojechac od razu do Wegmana po zakupy, po zakupach-wypakowywanie, potem mycie okien na dole, wycieczka do Home depot po sadzonki kwiatkow-sadzenie kwiatkow w doniczkach, gdy ja sie zabralam za mycie podlogi, skladanie naroznika, Matt sprzatal nasz 'ogrodek', czyscil grilla. A ja sie meczylam z naroznikiem, dostalam ustna rozpiske co pokolei, ale lego latwiejsze i zdecydowanie letsze. Ale po trudach i znojach zlozylam wiekszosc, na ostatnia czesc przyszedl Matt i zlozyl sam, potem padlismy. Szczerze, nie pamietam kiedy ostatni raz bylam tak wymeczona. Polozylismy sie razem na nowym narozniku, pod kregoslup podlozylam moj grzejacy/masujacy pas i dzisiaj rano kregoslup az tak nie bolal jak myslalam, ze bedzie bolal. Zdjecia jak sie okielzam z reszta porzadkow ;)
05:19, alexxela78
Link Komentarze (5) »
sobota, 16 maja 2009
Starosc nie radosc ;)
Oprocz problemow zoladkowych, ktore ostatnio przechodze, polamalo mnie wczoraj. Rano wstalam normalnie, nic a nic mnie nie bolalo i dopiero po paru godzinach, juz w pracy chwycil mnie niesamowity, przeszywajacy bol kregoslupa. Wstanie z kanapy bylo problemem o schylaniu nie wspomne. Na plac zabaw jakos doszlam, dziecko wyciagnelam z wozka zaciskajac zeby i nie robiac zadnych gwaltownych ruchow przezylam. Lunch zjedismy w parku siedzac na lawce. Na zlosc wszystko mi lecialo z rak, wiec z bolem schylam sie, aby podniesc. I maly szedl cala droge do domu na nozkach, z dwoch powodow aby nie zasnal i dlatego, ze nie mialam sily aby go podniesc i wlozyc do wozka. Czulam sie jak kobieta w ciazy i cale szczescie, ze zabralam samochod do pracy, bo to latwiej. Matt kupil mi pas elektryczny, ktory sie nagrzewa i robi masaz. Na noc wysmarowal mnie specjalnym kremem i myslalam, ze jak sie dzisiaj obudze to juz bez bolu. Hehe...bol jest i chyba na razie nie ma ochoty znikac. Sprobuje go rozchodzic, zrobic sobie cieply prysznic i sprobuje umyc te okna, nie wiem na ile sie da. Tabletek przeciwbolowych nie chce brac bo watpie czy by pomogly. Poza tym nie chce ich brac z innych wzgledow.
Fajnie by bylo, gdyby zoladkowy bol tez sobie juz poszedl.
Dzisiaj na tapecie:
wyrobienie nowego prawka
zakupy
pranie
kurze
praca wieczorem
16:40, alexxela78
Link Komentarze (10) »
piątek, 15 maja 2009
Male, zwykle rzeczy, a jak ciesza.
Dzisiaj padam na twarz. Lubie byc zajeta, ale dzisiaj przeszlo ponad i gdyby nie ostatni odcinek Greys Anatomy poszlabym pewnie lulu. Wczoraj i dzisiaj mielismy robotnikow w domku. Od wczoraj mamy w koncu normalne drzwi w lazience. Tak bardzo sie ciesze. W koncu mozna sie normalnie zamknac i nawet zakluczyc w tym miejscu dumania. Druga rzecz to lampa, Ken przeniosl mi ja tak, ze w koncu wisi nad stolem w jadalni, a nie gdzies z boku, zupelnie bez sensu. Male rzeczy, a ciesza. Podcial tez galezie drzewa, ktore mamy na naszej posiadlosci, tak ze galezie nie wchodza nam do okien w sypialni i w lazience i mamy zwiazku z tym wiecej slonca. Dzisiaj zrywali dwie betonowe tafle kolo drzewa-korzenie podniosly tafle betonowe tak, ze ktos z przechodniow mogl sie wywrocic, i zazadac ubezpieczenia od nas, posadzajac nas, a tego chcielismy uniknac, na miejsce betonowych tafli, Ken wysypal ziemie i zasadzil trawe. Teraz tylko musimy umiescic tabliczke z napisem, ze prosze nie deptac trawnika i psom wstep wzbroniony. Dookola drzewa chce zasiac szybko rosnacy bluszcz, zeby jeszcze zieleniej bylo ;)

Rano nie udalo mi sie zjesc sniadania, bo musialam przesunac samochod, wylaczyc glowny  komputer, potem wystawic tak sznur elektryczny by nie kusil chetnych do kradziezy elektrycznosci i tak go umiescic pomiedzy drzwiami, by Ken bez problemu mogl sobie go wyciagnac przez szpare listowa, no i musialam leciec na subway, bo do pracy na dziewiata. I dopiero zjadlam o jedenastej. Lunchu tez nie udalo mi sie zjesc na siedzaca. Pomiedzy pracami mam zazwyczaj godzine czasu, tak aby miec wystarczajaca ilosc czasu aby przejsc z jednego kranca na drugi i jeszcze cos na szybko zjesc i zazwyczaj mi sie to udawalo, ale dzisiaj wyszlam z jednej pracy dziesiec minut pozniej, w whoole foods bylam wiec pozno, pozniej nie moglam sie zdecydowac co sobie kupic do jedzenia, wiec szybko w locie zlapalam wode, malutka wersje salatki i muffina z pelnego ziarna. Salatke zjadlam idac, wode napilam sie dopiero jak wyszlam z pracy czyli dobrze po szostej, a muffina juz w subway do domu. Niezle, co.
Dziecie nie moglo zasnac, wiec po dwukrotnym przejsciu uspokajanie, zawijanie w kocyk, lozeczko, glaskanie, usiadlam w bujanym fotelu i pobujalismy sie razem do snu, po pol godzinie, pobudka i mleczko, kupa, mleczko i w koncu dobrze..pogaduchy i usmiech od ucha do ucha, odkrywanie raczek, proba z ssaniem i nieswiadome jeszcze uderzanie w zabawki i dziwienie sie, ze sie poruszyla i te wielkie oczy patrzace na poruszace sie na wietrze drzewo...kosmos. Dla mnie pelna relaksacja, jak po jodze.

Niedaleko jednej z moich prac miesci sie piekarnia piekaca glownie koszerne specjaly, w tym moje ulubione Hamantashens. Dzisiaj wiec weszlam i chetnie bym nie wychodzila, bo zapach bajkowy ;) Kupilam cztery, dwa z nadzieniem wisniowym i dwa ze sliwkowym. Sa najlepsze jakie kiedykolwiek jadlam, ciekawe czy Mattowi zasmakuja.

Nie jestem glodna, ale mam ochote na goraca herbate. Zdecydowanie jestem spragniona. Poza tym odbija mi sie kwasami, wiec zupelny brak ochoty na jedzenie.

Na 10 czerwca musze przeczytac "Writing with Style. APA style made easy", 157 stron, pierwsze spotkanie, wyklad, ktory odbedzie sie w drugi dzien naszych "orientation days", musze wiec w koncu usiasc w ten weekend i zaczac czytac.

02:37, alexxela78
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 11 maja 2009
kiedy slonce swieci
Od paru dni mamy piekna wiosenke. Dzieki deszczu swiat nagle ozyl, zielono wszedzie jest. I od razu zyc sie chce :)
W piatek wieczorem Matt zaskoczyl mnie bukietem roz i fioletowych kwiatuszkow, ktorych nazw nie pamietam i kompletem bizuterii z zasuszonymi rozyczkami w szkle. Piekne sa! Tak bez okazji...byl na south street u fryzjera i zobaczyl, ze nowa kwiaciarnie otworzyli, podreptal tam, i poprosil o ladny bukiet dla zony i dostal przepieknie ulozony bukiet, taki inny, trudno spotykany w Stanach. A babka, ma na imie Tatiana i pochodzi ze wschodu, ona prowadzi kwiaciarnie, a jej maz projektuje meble.
W piatek rano odwiedzil nas kontraktor, popatrzyl na pare rzeczy, ktore chcemy poprawic w naszym domku i wczoraj dostalismy email z wycena. Obetnie nam galezie od strony domu i wywalimy jedna plyte cementowa i zasiejemy trawe dookola drzewa, i to wszytko za o wiele mniejsza kwote niz ten specjalista od drzew nam wycenil. Przesunie mi lampe, tak zeby wisiala nad stolem, wstawi drzwi do lazienki. Super!

W sobote bylam u fryzjera, a potem na lunchu z kolega Matta, ktory zalatwial jakies interesy w Atlantic City, a w drodze powrotnej do Pittsburgha odwiedzil nas, a wieczorem pracowalam do pozna. Tak, ze w niedziele wstalam o jedenastej i postanowilismy, ze jedziemy nad ocean i sobie pojechalismy na dwie godzinki, przejsc sie po molo i powdychac swieze powietrze. Nastepnym razem jedziemy na plaze sie opalac. Wieczorkiem do Wegmanu, a potem ogladalismy Brothers & Sisters.

Projekt na nastepna sobote to mycie okien i przesadzanie kwiatow. Mysle i mysle i nie moge sie zdecydowac czy kupic te okienne doniczki, czy nie i jak to bedzie wygladac na koniec.

I tak czas leci. Za dwa tygodnie idziemy na urodzinowe party do mojej bylej szefowej, a za trzy mamy wlasne party. Musze przemyslec co zrobic ;)
A potem jedziemy do Toronto na slub, a potem szkola sie zaczyna.
19:18, alexxela78
Link Komentarze (11) »
piątek, 08 maja 2009
Jak bylam mala to chcialam zostac dentysta...
Zabki wyczyszczone, od ostatniego czyszczenia minelo troszke wiecej niz szesc miesiecy, bo sie zgapilam i chyba tez zmienilismy ubezpieczenie dentystyczne, wiec moglam wrocic do mojej ukochanej pani dentystki. Po bardzo dokladnym czyszczeniu dziasla mnie jeszcze bola. Juz zapomnialam, ze dlubanie miedzy zebami, aby wyskrobac nieczystosci tak boli, czasem mialam wrazenie, ze mi wyrwie tego zeba z korzeniami..brr ale juz po. Na koniec, po czyszczeniu przyszla dentystka i sprawdzila stan moich zebow-super. W listopadzie oprocz czyszczenia i kontroli, beda mi takze robic zdjecia zabkow, co by miec nowe. Na koniec, na otarcie lez, ktorych oczywiscie nie bylo dostalam szczoteczke, paste i nici ;)

Malenstwo jutro skonczy trzy miesiace, dwa tygodnie go nie widzialam, a duzy sie zrobil, sam spi w lozeczku, oczywiscie musi byc obowiazkowo zawiniety ciasno w kocyk. I jak wysoko glowe unosi przy polozeniu go na brzuszku. Taki maly zolwik.

Dzis deszcz byl bardzo zlosliwy, jak pracowalam to nie padalo, jak wyszlam na zewnatrz i musialam przejsc z jednego konca miasta na drugi-26 przecznic to oczywiscie musialo sie rozpadac, u dentysty przestalo padac, po to tylko aby sie na dobre rozpadac jak juz od dentysty wyszlam. A ze bylam strasznie glodna wstapilam sobie na lunch i jedzac salatke patrzylam na spadajace wielgachne krople i rozbijajace sie w kaluzy. Jedzac salatke pomyslalam sobie, ze zawsze mi bardziej smakuje mi cos co jest zrobione przez kogos innego, tak jak z ta trawa u sasiada. Pamietam czasy jak bylam niejadkiem ( tak drogie matki nie martwcie sie ze wasze dzieciaczki nie jedza, tu macie zywy przyklad, ja tez nie jadlam, a teraz walcze z rzuceniem sadelka ;))) to jak odwiedzalam kolezanki za plotem w porze sniadaniowej, badz innej porze jedzeniowej dostawalam smaczka, na ich jajecznice, albo te slodkie kromeczki...to mi tez zostalo do dzisiaj. Np. z miesem, robie obiad prawie codziennie, w wiekszosci mieso, bo Matt lubi no i nie mam smaka na nie, daje glowe, ze jakby moja Mama tutaj byla i ona ugotowala jakas potrawe miesna to bym zjadla ze smakiem. Albo z ta salatka dzisiejsza, takie niby nic na tym talerzu, a zjadlam ze smakiem...dziwne.


Po lunchu poszlam na silownie, dawno mnie tam nie bylo. Po spacerku godzinnym ( pomiedzy praca a dentysta i z powrotem) zrobilam dodatkowe 30 min cardio-narciarz, a potem 30min ciezarki, na nogi i rozne cwiczenia na brzuszek. Wyszlam spocona i mokra od deszczu. A w domku Matt chory-alergie. Och jak ja nie lubie chorych facetow, wiem jestem okropna, ale mnie codziennie boli zoladek i nie jecze z tego powodu, tylko robie swoje i jakos zyje...

Ide sie odswiezyc a potem kolacja, a po niej wypisywanie kartek. Kupilam duzo kartek na rozne okazje, wiec chce wypisac, a potem je sukcesywnie wysylac, co by o nikim nie zapomniec.
00:26, alexxela78
Link Komentarze (8) »
czwartek, 07 maja 2009
Zaswiecilo nam dzisiaj sloneczko, troche jeszcze niesmialo przedzieralo sie przez wielkie chumrzyska, ale ladnie nam swiecilo przez wiekszosc dnia. Kiedy zaszlo, lunelo po godzinie. Do pracy poszlam z parasolka bo zapowiadali deszcz w godzinach popoludniowych. Akurat wracalam przed dziewiata do domku, kiedy to poczulam krople deszczu na stopie, a potem jak lunelo tak wciaz leje i grzmi. Ciekawe zakonczenie dnia.

No a dzien mialam dlugi. Najpierw w jednej pracy osiem godzin, a potem szybkim marszem do drugiej i nastepne trzy godziny. A teraz padam choc dopiero dziesiata, jestem bardzo ciekawa czy sie fizycznie wyrobie kiedy jeszcze dojdzie mi szkola, czy bede musiala z jakiejs pracy zrezygnowac. Wolalabym nie.

Jutro do dentysty na kontrole. Juz nie moge sie doczekac czyszczenia! I nowe szczoteczki ;)

Schodzi mi opalenizna z ramion, ktore spalilam w Polsce. Mam nadzieje, ze szybko mi zejdzie, bo mam w planie nowa opalenizne w salonie, albo jak zlapie slonce za oknem-potrzebna pilnie na slub.

A teraz siusiu, paciorek i spac, bo przed nami nowy dzien i setny odcinek Grey's Anatomy na jego zakonczenie ;)

Dobranoc.
04:21, alexxela78
Link Komentarze (6) »
środa, 06 maja 2009
ciagle pada...
No...dolecialam cala i zdrowa, z radoscia ze juz moge stapac po ziemi. A Lot mialam dlugi. Z domku musielismy wyjechac w nocy, bo lot z Katowic mialam po szostej rano, potem tylko zeby we Franfurcie czekac na nastepne polaczenie az szesc godzin. Jakby przez tyle lat nie mogliby albo przesunac ten lot z Katowic, na bardziej normalna godzine, albo dodac lot, tak np o dziesiatej rano. Nie rozumiem tez jednej rzeczy, Mamcia dala mi dwa male soczki, bym juz we Frankfurcie miala sie czegos napic, oczywiscie musialam oddac im z powrotem, bo nie mozna miec, a potem po sprawdzeniu, takie same soczki mozna kupic i wejsc z nimi na poklad, ba jak lecialam do Polski, na lotnisku w Filadelfii po odprawie kupilam sobie litrowa wode i wnioslam ja na poklad, bo kupilam ja w sklepiku przed bramka z ktorej odlatywalam. Naprawde nie rozumiem.
We Frankfurcie usiadlam sobie pod oknem i obserwowalam samoloty szykujace sie do odlotu, czytajac sobie i jedzac kanapeczki, ktore dostalam od Mamuski i tak przelecialy mi te szesc godzin, pod koniec zadzwonilam do Matta, tym samym budzac go, ze juz nie dlugo sie zobaczymy.
Samolot do Filadelfii mial wiele wolnych miejsc, ale nie chcialo mi sie przesiadac, wiec siedzialam kolo faceta z Indii. Smieszne bylo to, ze gdy samolot wpadl w turbulencje z przyczyn chmurowych, zlapalismy sie tej samej poreczy fotela. Zdziwiona bylam, ze facet tez przerazony.
Dwa razy byly takie akcje z turbulencja, wiec serducho podlecialo do gory i zaczelam sie modlic.
Jedna nowa rzecz zauwazylam, a mianowicie male telewizorki przymocowane na fotelach, tak ze kazdy ma wlasny i moze ogladac to co chce, a nie to co jest z gory zaplanowane. Rok temu tego nie bylo. Oczywiscie skorzystalam i ogladanelam: 'Marley & me"-tak na ten film nie moglam sie doczekac, a tu tak go sknocili, no kompletnie, a i nie wiedzialam, ze McDreamy tam tez wystepuje, najlepsze jest to, ze takiego samego faceta gra, jak w Greys Anatomy, "The Duchess"-polecam, a w powrotnej drodze obejrzalam "The Reader'-ciezki, ale bardzo dobry i "Last chance Harvey"-ktorego nie polecam, nudnawy, no i po takiej dawce zasnelam.
Obiadek w ta strone byl lepszy. Na lotnisku odprawa szybko poszla, po zdjeciu i odciskach palcow ulyszalam 'Welcome home' i pognalam po walizki, na ktore czekalam bardzo dlugo, zastanawiajac sie czy dolecialy czy tez nie. Nie wiem jak u was na lotniskach, ale u nas za wozki trzeba zaplacic $3, ktorych na koniec sie nie odzyskuje, no bo w Polsce wozki sa za darmo i tak powinno byc, ewentualnie niech dziala to na zasadzie wkladam pieniazek i pieniazek dostaje z powrotem bo odstawieniu wozka.
No a na koncu drogi, czekal Matt z bukietem czerwonych roz ;)

Ciezko bylo wrocic do rzeczywistosci, ale rzucilam sie w wir pracy, ktorej mam pod dostatkiem. Grafik wypelniony po brzegi. Oprac sie juz opralam, czeka mnie jeszcze generalne sprzatanie mieszkania, tak raz a dobrze. Z oknami, bo sa bardzo brudne od naszego drzewka ;)
I czekam na sloneczko, bo leje juz trzeci dzien, bardziej zielono sie zrobilo, nie jest zimno, ale sloneczko by sie przydalo, tak troszke, nie za duzo.

Z frontu szkolnego, to dostalam jednorazowe stypendium, tysiac dolarow, nie za duzo, ale zawsze cos. Mam tez grafik na lato, w pierwszym tygodniu mam szkole w cztery dni, potem dni mi sie zmieniaja, raz to poniedzialek/sroda, a raz piatek/sobota-prawie caly dzien. Mam nadzieje, ze juz niedlugo dostane spis potrzebnych ksiazek.

Na slub mam juz wszystko. W Polsce kupilam i piekna sukienke i stanik do niej-mamy w Opolu taka super babke, ktora dopiero staniki. Za kazdym razem kiedy jestem w domku kupuje u niej staniki-teraz tez kupilam pare i kostium kapielowy ;) W domu sie licytowali ile kupie, niezle co? mam tez butki-ciesze sie, ze kupilam, bo ciezko mi jest kupic buty na me waskie stopy, przymierzylam wiele par, az w koncu udalo i sie cos kupic. Rajztuzki mam. I torebke mam. Kolorowke kupilam w Inglocie. Tylko pare pedzelkow musze dokupic i blyszczyk. Bardzo sie ciesze, ze udalo mi sie to wszystko kupic i nie mam teraz nerwowki, ze nic nie znajde.

Poza tym tesknie za pilates, na ktorym pare razy bylam z Mamuska. Tesknie tez za badmintonem, na ktory chodzilam z Tata.Matt wyciagal mnie dzisiaj wieczorem na silownie, ale nie poszlam, zoladek mnie boli, poza tym jestem wymeczona, a jutro do pracy na jedenascie godzin. Ale musze w koncu zaczac chodzic.

Lece cos poczytac przed snem. Pa.
02:56, alexxela78
Link Dodaj komentarz »