RSS
poniedziałek, 26 maja 2008
Dzien Mamusi!



Kochana Mamo jak będę duży,

to Ci przywiozę tygrysa z podróży,

słonia, żyrafę i krokodyla,

by Ci na co dzień życie umilał.


Kochana Mamo jak będę duży,

to Ci przywiozę tapira z podróży,

ptaka rajskiego lub węża boa,

żebyś mi zawsze była wesoła.



Kochana Mamo jak będę duży,

to Ci przywiozę wielbłąda z podróży,

na jego garbie wygodnie siądziesz,

żeby do pracy mknąć na wielbłądzie.



Kochana Mamo jak będę duży,

to Ci przywiozę małpkę z podróży,

długim ogonkiem to zwinne zwierzę,

będzie za ciebie zmywać talerze.



Kochana Mamo jak będę duży,

to Ci przywiozę sto zwierząt z podróży,

niech wszystkie ze mną mówią to samo,

że bardzo Ciebie kochamy Mamo!
03:52, alexxela78
Link Komentarze (1) »
przeczytalam
"Cukiernia pod pierozkiem z wisniami" przeczytana. Polecam ja wam z calego serca! 
03:18, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 25 maja 2008
Zdjecia
Living/dinning room-zdjecie zrobione po moich przylocie:


A dzisiaj wyglada tak:



i z drugiej strony:







i kuchnia:



a teraz ide na kanapke ze swieza mozzarela i papryka, a potem czeka na mnie 'Cukiernia pod Pierozkiem z wisniami' ;))
21:12, alexxela78
Link Komentarze (2) »
W koncu
Przeprowadzilismy sie. Zrobie zdjecia dolu i pokaze Wam jak jestesmy zawaleni pudlami ;) Bylismy w Ikea, kupilismy szklo na nasze wyrosniete bambusy, kamyki, plastikowe krzeslo co by sie mozna wyciagnac na tarasie i naklejki na sciane-maki do sypialni i pnacze z bezowymi kwiatami na jedna sciane na dol-co by bylo ladnie teraz, za malowanie kolorami zabierzemy sie pewnie za rok, polaczymy z innymi remontami. Bylismy tez w pier1 i znalezlismy bardzo fajny, okragly, brazowy stol. Spodobal nam sie, teraz tylko musze przemyslec czy tez nie bedzie za duzy, potem trzeba bedzie krzesla znalezc. Mi najbardziej podobaja sie skorzane, bo i w zadek i w kregoslup miekko. Ale skorzane drozsze sa od takich typowych drewnianych. A oto stol:

poza tym z jednej strony chcialabym cos kontrastowego, niz brazowe krzesla, tylko nie wiem jeszcze co by tutaj pasowalo. W pier 1 proponuja takie krzeslo do tego stolu:

ale nie wyglada aby mialo wytrzymac na dlugo, poza tym miekko jest tylko pod pupa ;)

Nie powiem, ze nie lubie zakupow, lubie, tylko mam problemy ze zdecydowaniem, poza tym byloby latwiej i przyjemniej gdybym oprocz M. mogla je robic z jakas kobieta, wiecie jak to jest, prawda?

Ide pod prysznic, potem relax z ksiazka.


20:19, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
A
w Polsce bylo fajowo!! Wypoczelam, zrelaksowalam sie, najadlam sie pysznosci, cudownie spedzilam czas z rodzinka-tego niestety nie da sie zrobic na zapas, zawsze jest czlowiekowi za malo... spotkalam sie ze znajomymi, nawet tymi, ktorych nie widzialam przez 15 lat-tak odbylo sie male spotkanie z ludzmi z podstawowki ;) I znowu rok minie zanim wroce, tak bardzo chcialabym mieszkac blizej, tak bardzo chcialabym odwiedzac ICH czesciej, bo dwa tygodnie to nic, zdecydowanie zlecialo za szybko...a rok to kawal czasu.

A w Filadelfii wrocilam do chaosu, balaganu, pudel na srodku, biegania, przepakowywania, pakowania, ukladania,sprzatania, bez pomyslu na dom, zycie, ale sie nie poddaje bo wiem, ze w koncu wszystko jakims cudem znajdzie swoje miejsce, ze jeszcze troche i poczuje, ze to moj/nasz dom...ale na razie wszystko to przytlaczajace, bo chcialabym aby bylo juz czysto i pachnaco! Marzeniem tez jest brak sasiadow palacych papierosy/cygara pod naszymi oknami, nie doslownie, ale jak otworze okna na dole, smrod wlatuje mi do srodka.

W czwartek minely cztery lata jak jestesmy malzenstwem...codziennie czlowiek uczy sie czegos nowego o drugim czlowieku, tym razem wyszlo, ze M. to materialista- typowo amerykanskie-niesamowite.

Wczoraj bylam u fryzjerki, robiac sie na bostwo pogadalam sobie z nia od serca, jak co miesiac i obgadalysmy to typowo amerykanskie podejscie do zycia-jak ja ci kupuje prezent, to oczekuje, ze Ty tez kupisz mi prezent i to najlepiej o tej samej wartosci ( opowiadala mi o swoim facecie, ktory oswiadczajac sie jej kupil jej pierscionek i powiedzial jej ze on chce od niej zegarek na oswiadczyny??)-dla mnie wariactwo, bo ja jak cos komus kupuje to od serca bo tak chce, a nie dlatego, ze oczekuje, ze ten ktos tez mu cos kupi.

Wczoraj z okazji naszego swieta  zabralam M. na kolacje do meksykanskiej, nowej restauracji w naszym nowym sasiedztwie. Bylo milo, smacznie i pikantnie.

Mysle o tym aby zrobic sobie skosna grzywke i pasemka w jasniejszym kolorze tak na trzydzieche, ktora juz za miesiac ;))
00:42, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 20 maja 2008
Juz jestem
W sumie juz od tygodnia, ale verizon dopiero wczoraj podlaczyl nas do sieci, wiec juz nie musze czatowac na sygnal.

Dziekuje raz jeszcze za trzymane przez Was kciuki, podroz mialam dobra, choc lot powrotny byl lekko meczacy-zwlaszcza pod koniec kiedy to juz nie moglam wytrzymac z bolu glowy, bo przeziebienie bralo, bo krzyz mnie strasznie bolal i na koniec sie juz modlilam, zebysmy wreszcie wyladowali kiedy to przylecielismy do Filadelfii za wczesnie i zwiazku z beznadziejna pogoda na dole-deszcz i wichura oraz z korkiem musielismy jeszcze sobie pokolowac ze dwadziescia minut. Frankfurt zegnal nas pieknym sloncem. Filadelfia witala silnym deszczem, wiatrem i zimnem. Przebrniecie przez immigration bylo pestka, za to wyczekalam sie po walizki, a potem z tej depresyjnej atmosfery wylonil sie steskniony M. z bukietem czerwonych roz-tak dobrze bylo Go zobaczyc.

Przywiozl mnie do naszego nowego domku, do pelnego chaosu, ktory dzien w dzien porzadkujemy.  Wiekszosc rzeczy przeprowadzil M, reszte dowozilismy po pracy przez ostatni tydzien. Jakies 10% mamy do przewiezienia w tym tyg., a potem sprzatanie apartmentu, a w niedziele przychodza juz malarze. Widzielismy sie tez z babka, od ktorej wynajmowalismy mieszkanko, jakas taka mila sie wydala, podejrzane. Mam nadzieje, ze nie bedzie nam problemow na koniec robila. Powoli nikna pudla na podlodze, powoli robi sie domowo. W niedziele kupilismy stol i regaly do drugiego pokoju, ktory bedzie robil za studio dla M, oraz bedzie pelnil role pokoju goscinnego. W sypialni mam wielki balagan-czesc rzeczy jeszcze nie rozpakowalam, a czesc nie ma wlasnego miejsca. W salonie marza mi sie dlugie polki na ksiazki, ale zarowno ich, jak i stolika pod telewizor na razie nie znalazlam, nie te kolory, bo albo, ciemny braz, bialy, albo kolor naturalny-, a mi marzy sie ladny braz, pasujacy do drewnianych zaluzji i parapetu. Ogolnie nie mam koncepcji, ale mam nadzieje, ze z czasem sie znajdzie pomysl.
Na razie sprzatam, ukladam, piore i robie liste co kupic. Zdecydowanie na pierwszym miejscu jest odkurzacz-lekki i nie zabierajacy duzo miejsca.
Dobra lece, bo zabralam sie za dokumenty ( rachunki itp), ktore trzeba przejrzec, latami ulozyc i wsadzic do pudla , zakleic i odlozyc na nastepne piec lat, potem mozna juz spalic ;), a potem czeka mnie wyczyszczenie po raz trzeci piekarnika- tez juz na liscie, nie jestem pewna na ktorej pozycji, bo fajnie by bylo miec nowy i obiad do ugotowania. Od tygodni probuje sie zmusic do gotowania, bo M. steskniony domowych obiadkow, a ja jakas leniwa sie zrobilam, po prostu  rozpuscilam sie na jedzonku przez Mamusie i Babcie robionym.
23:20, alexxela78
Link Komentarze (4) »