RSS
czwartek, 21 kwietnia 2011
pakowanie
W wielu domach trwają porządki świąteczno-wiosenne, a w moim generalne porządki zostały przesunięte na koniec maja. Dół zagracony z jednej strony kafelkami, z drugiej pudełkami, w których ukryte są umywalki. Przed chwila przywiozłam nowe pudła na książki, drobiazgi łazienkowe i inne pokojowe rzeczy, które muszę na czas remontu pochować.


Pojechałam dzisiaj po ogórki kiszone do polskiego sklepu, do ulubionej sałatki i co? taka była kolejka, że ho ho dawno w takiej nie stałam. Ciekawa jestem jaka kolejka będzie w sobotę. Przy okazji kupiłam kabanosy dla wielbiciela polskiego jedzonka. I tyle. Zastanawiam się co upiec, może coś malutkiego, bo w końcu tylko my dwoje. Z nikim planów nie robiłam. Jajek dekorować nie będę, zwłaszcza, że tylko ja jajka jem. Mam nadzieję, że jednak w niedzielę padać nie będzie i uda się nam wyjść z domu na słoneczko.

Przez te moje przeziebienie tak mi sie chce spac i w sumie moglabym olac wszystko i spedzic dzien w lozku, ale sa pudla, Matta nie ma, wiec popakuje. Matt jest przeciwny pakowaniu rzeczy, czyt. ksiazek i innych pierdolow na dole , a ja wole zapakowac i sie nie martwic, ze wszystko bedzie pokryte gruba wartwa pylu. Bo jakos watpie, ze przy demolce lazienkowej pyl nie bedzie sie rozprzestnial.
19:49, alexxela78
Link Komentarze (2) »
środa, 20 kwietnia 2011
testy alergiczne i trening
Alergolog zostal odfajkowany wczoraj. Naczekałam się na wizytę, bo się okazało, że alarm przeciwpożarowy włączył się w niedzielę o szóstej rano, straż przyjechała wszystko sprawdziła, a alarm się nie wyłączył. Pracownicy próbowali skontaktować się z osobami, które hasło znają i miały problem. I w końcu sam z siebie się wyłączył o dziewiątej, a ja miałam wizytę umowioną na osmą. Przeżycia z testami mam odfajkowane. Nałożyli mi najpierw na plecy, a potem na obu ramionach. Wszystko już ładnie zeszło poza jednym bąblem, nie mam zielonego pojęcia jaki to alergen. Wracając do wyników, to  jestem uczulona na trawę , pleśń, orzeszki arachidowe i orzechy laskowe, na granicy wyszły mi wyniki na pomarańcze i ananasy. Muszę zrobic jeszcze badania krwi, które mają wykluczyć te dwa ostatnie alergeny. Nie jest więc źle.

Jednym z moich teraźniejszych celi jest zrzucenie wagi i powrót do ciała i wagi sprzed Ameryki. Staram się być na siłowni trzy razy w tygodniu, w poniedziałki chodzę na zumbę, w pozostałe dni robię cardio plus ćwiczenia siłowe. W weekendy chodzimy z meżulkiem na długie spacerki. Po ostatnim takim szescio milowym spacerku, który odbył się w niedzielę, do dzisiaj bolą mnie kolana, pewnie jeszcze dlatego, że wczoraj też latałam po mieście. W pracy nie siędze na pupie przez dziewięc godzin. Ale nie czuję dużej różnicy, takiej jak trenując z trenerem, więc jak dzisiaj przegladając emaile zobaczyłam propozycję  Rue La  ( strona na której możesz kupić rzeczy za okazyjną cenę) na dzisiejszy dzień, uśmiechnęłam się pod nosem. Bo dwa dni temu rozmawiałam z Mattem na ten temat. Okazją jest godzinny trening z trenerem z Platoon Fitness w środku i godzinny trening na zewnatrz za jedyne $25!  Normalnie, godzina kosztuje $75, więc oferta super. Platoon oglasza sie jako miejsce gdzie zrobią wszystko, żeby cię zmotywować osiągnąć ciało o którym marzysz.  Muszę sie tylko najpierw wykurować, a potem pobiegnę z wielkim uśmiechem na trening i pewnie po pięciu minutach pot bedzie mi się lał wszędzie i będę sobie zadawać pytanie i po co to mi było. Ale z doświadczenia ( pracowałam już wcześniej z trenerem) wiem, że na koniec będę szcześliwa, że to zrobiłam. Motywacja to jest to! Jak mi się spodoba to będę musiała pomyśleć jak to finansowo ugryźć :)

A tak poza tym, to się lenie w tym tygodniu, trzy dni wolne. Ale nie siedzę na pupie nic nie robiąc, lekarzy odfajkowałam. Obiadki pogotowałam, film "Conviction" pooglądałam, a czas jak głupi leci. Jutro do pracy, a w czwartek pakowanie książek i mam nadzieję, że znajdę czas aby poczytać nową pozycję.
03:14, alexxela78
Link Komentarze (1) »
piątek, 15 kwietnia 2011
internetowe poszukiwania
No tak...przede mna dlugi weekend, a ja jestem chora. Chrypka mnie zlapala w srode. I na razie trzyma. Zapomnialam o szalwii, wiec zapodalam sobie ja dzisiaj. Powinnam zaczac pakowac rzeczy do pudel, tylko pudel nie mam. Z jednej strony nic mi sie nie chce, a z drugiej czuje, ze powinnam cos zrobic zwiazku z wolnym dniem. Dentysta odfajkowany. Zabki zdrowe, tylko musze pamietac o codziennym uzywaniu nici dentystycznej, bo dziasla mi krwawia. W poniedzialek wizyta u alergologa. Jestem bardzo ciekawa wynikow. Czy moje 'odkad pamietam' problemy zoladkowe to alergia na pewne produkty, czy nie. I czy moje przewidywania sie spelnia.

A przypominial mi sie artykul ( nie wiem w ktorym kolorowym pismie go czytalam) o babce, ktora piecze specjalne torty dla przyszlych rodzicow z infomacja czy bedzie chlopczyk, czy tez dziewczynka. Babka dostaje wiadomosc o plci od lekarki poczta i wedlug tej informacji piecze tort. Tort z wierzchu wyglada jak kazdy inny tort, ale w srodku skrywa informacje, po przekrojeniu kawalka przyszli rodzice dowiaduja sie czy spodziewaja sie dziewczynki, czy tez chlopca, bo kolor ciasta jest rozowy, albo niebieski.

Tydzien temu w piatek zostalam zaproszona przez moja byla uczelnie na wieczor absolwentow do Dave & Busters, gdzie pomiedzy godzina szosta, a dziewiata moglismy zjesc, wypic i pograc. Dave & Busters miesci sie u nas nad rzeka i jest wielgachny. Plan byl taki aby spotkac sie z dziewczynami, z ktorymi utrzymuje wciaz kontakt i poplotkowac. Na koniec okazalo sie, ze nie moga przyjsc, wiec cale szczescie, ze wzielam Matta ze soba przynajmniej mialam z kim pograc i pogadac. Przyszly cztery dziewczyny, w tym trzy wciaz sa w programie, trzy mnie przywitaly, jedna z nich bardzo milo mnie przywitala, az bylam zaskoczona. Troche pogadalysmy i bylo martwo, ze tak powiem. Na dzien dobry dostalismy bloczki na picie i karty do grania. Jedzonko szwedzki stol. Cale szczescie, ze byly jakies warzwyka i owoce bo mialam co jesc. I poszlismy w tango, bo to byl moj pierwszy raz w Dave & Busters ;)

pojedzilismy samochodami, akurat motocykle byly zajete.


pogralismy w kulki,


a najwiecej czasu spedzilismy grajac w guitar hero. Przypomnialam sobie jak fajnie sie gra i potem tylko nie wypracowane palce mnie bolaly. Bardzo mily wieczorek z mezulkiem.

Z garazu piekny widok rozposcieral sie na rzeke, lodki i most: Franklin Bridge:



Tydzien temu znalazlam moj notatnik, gdzie zapisywalam co sie u mnie dzieje, taki ala pamietnik z 2004 roku. Zaczelam czytac i wiele rzeczy umknelo mojej pamieci. Dobrze wiec zapisywac, co sie dzialo, bo potem milo sie czyta.

W sobote mialam pozny start, poszlam wiec na zumbe, a potem spacerkiem poszlismy do centrum. Bylo bardzo wiosennie. A wieczorkiem bylismy umowieni z kolega Matta i jego dziewczyna w pubie. Ja na wodzie, bo jakos nie mam ostatnio ochoty na alkohol, a reszta degustowala w roznych rodzajach piwa, ktore pedza w tym pubie. Kolacja tez mi nie podeszla, a rozmowa troche dretwa.

Wczoraj przyszly miski, odebralismy je z poczty, oczywiscie po powrocie do domku nie omieszkalam ich otworzyc i sprawdzic czy przyszly w calosci i jak wygladaja, bo znalazlam je w dobrej cenie na stronie internetowej. Wygladaja na duze. W sobote musimy odebrac kibelek, plyte i szafki, ktore przyszly i czekaja na nas w lowes. Szkoda, ze nie mamy traka, bo by sie przydal ;)

Siedze z nosem w stronach internetowych i poluje na dobra cene kranow. Czy ktos z was ma miski u siebie w lazience? bo sie zastanawiam jaki kran kupic, wychodzacy z blatu, czy ze sciany.
Wkurza mnie przy okazji to, ze kolor, ktory mi sie podoba jest oczywiscie drozszy. Nie wiem dlaczego wszystkie wykonczenia nie moga byc w tej samej cenie. Musimy rowniez zamowic przeslone szklana do wanny, te krany i przerozne wieszaki. Szukam rowniez polek na sciane. Mam gola sciane w sypialni, nie chce stojacych polek, chce wlasnie wiszace. I taki pomysl mi sie spodobal:



interesujace prawda?

Ciekawe jakby to wygladalo na mojej scianie...no wiec szukam pomyslow i materialow. Marza mi sie tez polki z takiego prawdziwego drewna, a nie sklejki.Nie wiem gdzie szukac. Jak cos juz znajde na miejscu to nie w takim kolorze.

Poza praca, domem, szukaniem kranow i polek robie zdjecia magnolii. Ktoregos dnia szlam przez park i widze po drugiej stronie parku drzewo z czyms bardzo ciemnorozowym na gorze, w pierwszym momencie pomyslalam, ze to jakies dekoracje, baloniki, czy inne swiecidelka, ale podeszlam blizej, a to magnolia w pakach. Nie bladorozowa, jak zwykle. Tylko wlasnie z takimi ciemnorozowymi kwiatami. Wygladala niesamowicie, jak z bajki. Zwlaszcza posrod szarych drzew, na tle budynkow.

Lece czytac ostatni rozdzial Powrotow nad rozlewisko...


20:51, alexxela78
Link Komentarze (8) »
środa, 06 kwietnia 2011
wiosennie
Od paru dni jest już cieplej. Wczoraj ponad dwadzieścia stopni, dzisiaj też cieplej ale deszczowo. Zauważyłam, że dzięki wyższej temperaturze drzewa zaczęły kwitnać. Moje ulubione forsycje kwitną już od dobrych trzech tygodni, jak nie dłużej. Magnolie zaczęły wlaśnie kwitnąc. Inne drzewa w pąkach...uwielbiam tutejszą wiosne. Dodaje człowiekowi skrzydeł, wiec pomimo zmartwień i stosu rzeczy na głowie mam uśmiech na twarzy, w końcu. Jakoś tak mi lepiej na serduchu po weekendzie.

W niedzielę bylismy na wielkich zakupach, powydawalismy pieniądze. Kupiliśmy kafelki i wszelkie rożne rzeczy do nich. Okazało sie, ze szlaczka który mi sie spodobał nie ma, bo przestali produkować. No, cholera. Pomyślalam, ze zawsze coś musi wypalić. Wybraliśmy cos innego na szlaczek, droższy element oczywiście. Potem zamowiliśmy meble. Okazało się, że nie zauważyłam, że ten model, który wybrałam ma dwa rodzaje wykończeń. A myślałam, że sie przygotowałam do zakupów. Chwila namysłu i podjęta decyzja na szybko. Mam więc nadzięje, że bedzie ładnie. Cena boska. Nie wiem dlaczego wyszło więcej niż myslałam. Potem granit na blaty, który bardzo mi sie podoba. Jest piękny. Kupiliśmy taflę, a nasz fachowiec ma wyciąć dziury, bo nie kupiliśmy jeszcze misek więc nie wiedzieliśmy jakie bedą rozmiary. Lustro też zamówiliśmy. Doszliśmy do wniosku, że w tym samym kolorze, stylu co meble. Dawno tyle nie wydaliśmy w jeden dzień. Nie jestem dobra w wydawaniu pieniędzy, lubię oszczedzać.

Krany i miski chyba też kupimy online bo znalazłam taniej. Trochę sie obawiam misek, ale mam nadzieję, ze przyjdą w jednym kawałku. Kibelek znalazłam w kolorze biszkoptowym, tak jak chciałam z 'dual flashing'. Jestem tak podekscytowana jakbym nie wiem co wypatrzyła. Ekonomiczne rozwiązania są tutaj nowością i kosztują, ale marnowanie takiej ilości wody jak teraz mnie denerwuje. A, że takie kibelki trudno spotkać w łazienkach, trzeba bedzie wyszkolić użytkowników  hahaha ;)

Wanny nie kupujemy, wykorzystujemy tą co mamy, tylko nowy poklad dostanie i podobno bedzie wygladała jak nowa. Bardzo sie cieszę, że jest taka możliwosc i, że sie ją opłaca wprowadzać w życie.

Jutro przychodzi firma, wymierzyc okno w łazience.

Powoli lista do kupienia się skraca. Jutro muszę oddac wszelkie próbki kafelek, które kupiłam wcześniej. Zamówic kibelek.

Po sześciu miesiacąch, kiedy to 'ukradłam' Mamuśce dwie ksiażki, zaczęłam czytać "Dom nad rozlewiskiem". Bardzo fajna powieść. Wiem, że wiele z Was już ją czytało, ale jeśli ktoś jeszcze nie czytał to polecam. Mam parę pozycji, które chciałam poczytać i wciąż leżą nie przeczytane. Nie ma kiedy :(

Prawie wszystkie hotele zamowione. Jeszcze jeden pozostal w San Jose. W San Francisco bedziemy w samym centrum. Juz nie moge sie doczekac. Ciesze sie, ze Matt sie przekonal aby zboczyc troche z drogi ;) W Sonoma malzonek wybral piekne miejsce, troche drogie ale raz sie zyje. Z basenem, wiec mam nadzieje, ze pogoda dopisze to sie wypluskam ;) Mam nadzieje, ze uda nam sie spotkac z Magda. Ciesze sie na ten wyjazd.
02:36, alexxela78
Link Komentarze (4) »