RSS
czwartek, 30 kwietnia 2009
Wracam
juz w sobote rano, prosze wiec o trzymanie kciukow na droge powrotna. Jutro moj ostatni dzien z rodzinka :( Jak to sie stalo, ze to juz jutro. Szczerze to wcale mi sie nie chce wracac, za Mattem tesknie i tylko za nim. Jak sobie pomysle nad powrotem do rzeczywistosci to juz mnie zmeczenie bierze. No ale trzeba sie bedzie przyzwyczaic, zwlaszcza, ze duzo roboty czeka. Nie mam ochoty wracac do upalow, zaru lejacego sie nieba. Tu tak lekko i wiosennie jeszcze, pachnie jedzonko i wszystko jest takie pyszne. No nie ma jak u rodzinki. Nie pelne dwa tygodnie to zdecydowanie za malo! A nastepny raz jeszcze nie wadomo kiedy nastapi. Napisze wiecej jak juz wroce i jak powroce do normalnosci, czyli rzeczywistosci. A teraz trzymac kciuki...ide spac.
23:07, alexxela78
Link Komentarze (6) »
środa, 22 kwietnia 2009
Dolecialam

Szczesliwie dolecialam do Katowic. Z Filadelfii wylecielismy bez zadnego opoznienia, ale podobno mialam szczescie, bo dwie godziny po wylocie pogoda sie pogorszyla i przesuwano badz nawet likwidowano inne loty. W samolocie pelno wolnych miejsc, jak nigdy. Polecielismy w gore  i nad chmurami sloneczko i piekna pogoda, a chmurki jak wata cukrowa ;) Lot spokojny bez turbulencji. Siedzialam obok bardzo fajnej babki, z ktora prawie caly czas rozmawialysmy. Babka z Bosni i Hercegowiny, leciala do Slowenii do mamy i siostr, a mieszka juz od jedenastu lat w Virginii, na plazy ;) We Frankfurcie, wylatywalysmy z tego samego terminala i bramki, wiec odszulaysmy razem, przed jej wylotem zaprosila mnie na herbate i poleciala, a ja sobie jeszcze posiedzialam z godzinke. Lot do Katowic tez w sumie o czasie, tylko z niezrozumialych powodow autobys, ktory mial nas zabrac pod samolot zrobil koleczko i wrocil do punktu wyjscia bez wyjasnienia co sie stalo, postalismy dziesiec minut, a potem zawiozl nas pod samolot. Lot ok, natomiast przygotowanie do ladowania i samo ladowanie to kupa nerwow z mojej strony, bo slyszalam warkot silnika, i samolot wciaz w gore i w dol i kolysanie i moje modlenie sie, wczepianie sie w siedzenie przy zamknietych oczach, wiec raz jeszcze napisze niecierpie tych malych samolocikow, startowania i ladowania. Smieszna byla jedna sytuacja kiedy stewardesie rozsypaly sie kanapki, ale na szczescie miala dla wszystkich. No, a Polska przywitala mnie zielono i pachnaca i cieplo. Wspanialy czas na wizyte sobie wybralam. Rodzice przywiatli mnie na lotnisku i zabrali do domku na pierogi ;)) A i od osmej rano w poniedzialek do prawie polnocy we wtorek nie spalam i nie chce mi sie spac, bardzo dziwne.

Dzisiaj bylam u Pani Lusi, mojej kosmetyczki z dawnych lat , na oczyszczeniu twarzy, wieczorkiem idziemy na koncert do Filharmonii, dyryguje moj kuzyn, w piatek na nastepny koncert-napisze niebawem kto i co, a w niedziele na Edytke Gorniak, ktora zostala ambasadorem Opola ;) i w niedziele odbiera nagrode i przy okazji daje koncert. W czwartek z Mamuska ida na pilates, a potem z Tata na bandmintona, wiec kulturalnie i sportowo sie rozbijam.

Dziekuje raz jeszcze za trzymanie kciukow za moj lot i odezwe sie niedlugo!

17:48, alexxela78
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 20 kwietnia 2009
Trzymajcie kciuki!
za moj jutrzejszy, poniedzialkowy lot. Wylatuje o szostej popoludniu przez Frankfurt do Katowic. Jestem w ostatniej fazie pakowania. Pierwszy raz biore alkohol w ta druga strone. Mam nadzieje, ze doleci w calosci. Przy okazji sprzatam dom, piore i rozwalam. Tak od wczoraj, najpierw umywalke w lazience, zatkalam ja korkiem, co by wyprac sweter i sie korek tak zablokowal, ze ani w ta, ani w druga, w koncu Matt wyciagnal. Krzyczac przy okazji na mnie. Dzisiaj, w kuchni umywalke, grindowalam skorki garsciami, schodzilo dobrze, i za kolejnym razem, woda nie chciala mi schodzic, no i na razie bez zmian. Matt sie wkurzyl na mnie, ze czemu rozwalam rzeczy przed wyjazdem...taa, Tak jakbym chciala mu utrudnic zycie, a najlepiej cale jedenascie dni, ktorych nie bedzie mnie w Stanach.

Poza tym ferelanym wydarzeniem, pieknie u nas. Uwielbiam wiosne, taka ciepla, sloneczna i kwitnaca. Pachnie anielsko.

W czwartek minal rok od podpisania papierow, ze dom jest nasz. Bycie wlascicielem niesie za soba wiele malych i duzych problemikow, jak i w srodku domu, jak i na zewnatrz domu, ktore wiaza sie z wydawaniem pieniedzy. Taki jeden maly problem mamy z drzewem, ktore rosnie za naszym oknem. Jest piekne, ale wiele jego galezi wchodzi nam do okna, wiec musimy je obciac. Znalazlam firme, ktora sie takimi sprawami zajmuje, umowilam sie z panem na spotkanie, ktore odbylo sie w czwartek rano. Pan przyjechal, pogadalismy, objasnil mi, ze byloby dobrze podciac galezie rowniez od strony ulicy, gdzie wiele jest suchych, zrobil mi rozpiske za ile kazda strona, nastepny problem to korzenie drzewa, ktore podnosza nam jedna z betonowych plyt, co moze byc powodem, ze ktos upadnie i nas wezmie do sadu, wiec trzeba naprawic. Za ta cala, w sumie nie za bardzo skoplikowana robote, pan zaspiewal niesamowita cene, jak sie zasmialam pod nosem, pan stwierdzil, ze to zajmie okolo piec godzin, godzinna placa to $200, tez bym chciala tyle zarabiac, za rozciecie betonowej plyty, wyrownania galezi i zamiast zalania tego znowu betonem pokryc kostka, co nie do konca mi sie podoba, bo nie bedzie to estetycznie wspolgralo z reszta chodnika. Poszukiwanie innych facetow do roboty na razie zostalo odlozone, zajme sie tym jak wroce. I tak sobie tylko mysle, jak dobrze by bylo znac sie na wielu rzeczach, miec pozwolenie od miasta, tyle pieniedzy by sie zaoszczedzilo. Dwa tysiace za sciecie paru glupich galezi, tu i tam, naprawienie korzeni i ulozenie kostki. Tragedia.

Dzisiaj nowy odcinek "Brothers & Sisters". Juz nie moge sie doczekac. Nowe odcinki Greys Anatomy w czwartek, ogladne na stronie abc, juz w Polsce.

Lece. Jednak hydraulik bedzie potrzebny bo zawiodly domowe sposoby.

Apdejcik:

A jednak sie udalo bez pomocy pana hydraulika. Hurra. Moj wspanialy maz ;)

01:40, alexxela78
Link Komentarze (6) »
czwartek, 16 kwietnia 2009
loty, hotele i inne atrakcje
Sprawdzam ceny biletow do Poludniowej Karoliny na swieto Dziekczynienia i nie moge uwierzyc jak drogo. Myslalam, ze uda mi sie znalezc jakies tansze bilety, bez zatrzymywania sie gdzies po drodze, zeby bylo szybko i bez problemow, bez dlugiego czekania na lotnisku i jeszcze, zeby wylot byl poznym popoludniem, a przylot wieczorem, czyli maksymalne wykorzystanie wolnego czasu. Jak na razie pudlo. Jeszcze mamy czas. Na razie musze sie skupic na znalezieniu dobrej ceny hotelu w Toronto na czerwiec. Mysle, ze znalazlam, ale zabukuje jak wroce z Polski. Na dodatek marza mi sie wakacje we dwoje w jakis tropikach i powinnam zlozyc podanie na obywatelstwo ;)

Poza tym mam problem z odstawieniem slodyczy. Jak jakis narkoman, wiem, ze nie powinnam, ze powinnam cwiczyc, bo slub, bo musze suknie kupic, bo niedlugo lato, nie wiem gdzie sie podziala ma silna wola. Dobija mnie to strasznie.
03:32, alexxela78
Link Komentarze (3) »
poniedziałek, 13 kwietnia 2009
***
Swieta, swieta i po swietach. Zwlaszcza, jak swieta sa tylko w niedziele ;) Poza jajeczkiem na sniadanie i zyczeniami od rodziny i przyjaciol niczym ten dzien sie nie wyroznial. Ot relaksujacy dzien. Bede sie bardziej starac jak beda dzieci, bede miala z kim robic pisanki, specjalnie sie wybierac do Polskiego kosciola na swieconke itp. Co wiec porabialam? Zdecydowanie za duzo smieci dzisiaj zjadlam. I na koniec jest mi niedobrze. Ogladnelam dwa filmy na netflixie, tak dopiero teraz odkrylam, ze moge ogladac za darmo, nie wypozyczajac. Stare porzekadlo mowi, ze lepiej pozno niz wcale, wiec ogladnelam "Made of Honor"-super! i "Ratatouille"-tez bardzo fajny. Wyspalam sie. Obudzilo mnie sloneczko, wiec po sniadanku, wybralismy sie na spacerek, w krotkich spodenkach i po zrobieniu duzego koleczka po sasiedztwie wrocilismy. Zdecydowanie najcieplej na sloneczku, poza tym wial bardzo zimny wiatr. A wczesnym wieczorkiem wybralam sie do kosciolka i pocalowalam klamki, az trzy ;) Kosciol zamkniety na cztery spusty, choc na stronie internetowej jak byk pisze w jakie godziny sa msze swiateczne. Matt sie zdziwil, ze tak szybko wrocilam. No coz.
Przede mna tydzien pracy, a potem lece na niecale dwa tygodnie do Polski, probuje nie myslec o locie i jak na razie mi sie to udaje. Musze pomyslec co tu wlozyc do tych walizek ;)

05:12, alexxela78
Link Komentarze (7) »
niedziela, 12 kwietnia 2009
                                       Moi drodzy,
Zycze Wam:
zdrowych, radosnych i pogodnych
Swiat Wielkanocnych,
kolorowych pisanek, lukrowanych mazurkow,
rodzinnej atmosfery
pachnacej, cieplej i slonecznej wiosny
oraz bardzo mokrego dyngusa!


01:39, alexxela78
Link Komentarze (4) »
czwartek, 09 kwietnia 2009
bla bla black sheep...hahaha
Choc brzuszek mam i ostatnio smierdzacym leniem zostalam bez formy upieklam murzynek, wlasnie sie piecze i zapach roznosi sie po calym dole.

Zastanawiam sie co mam zrobic z prezentami, ktore dostalam od tesciowej, a ktore mi sie nie podobaja. Dostalam sciereczki i reczniczki kuchenne, plus maty na stol, wszystko w temacie Wielkanocy i w kolorach pastelowych, ktorych nie lubie.

Dostalam tez zielona torbe z Crossa, mialam mozliwosc powiedzenia przez telefon, nie dziekuje, ale jakos mam ostatnio z tym problem, no wiec dostalam. Nie powiem fajna jest, bardzo lekka, wiec po wsadzeniu laptopa paru ksiazek nie bedzie tak zle, ale jest na ramie i jedna taka juz mam. Potrzebuje plecaka, bo plecy mi wysiadaja od noszenia dzieci, toreb itp. Mysle wiec nad sprzedaniem, ktos reflektuje?

W piatek dostalam pozegnalny prezent od rodzinki, zaskoczenie w pelni, dostalam foldery na notatki-w sumie tez taka bezuzyteczna rzecz, bo takie foldery tez trzeba gdzies trzymac, nie wiem czy je bede uzywac, wiec przeszlam sie do Anthropology dzisiaj i spytalam czy ewentualnie moge oddac jesli nie mam kwitka, moge, dostalam tez chuste, ma elementy pomaranczu wiec zostawie, bo bedzie mi pasowac do mojego nowego pomaranczowego plaszczyka ;)  i malutkie zeszyciki, jeden z nich od razu wykorzystalam. No i dostalam karteczke z zyczeniami powodzenia w szkole. I oczywiscie zdjecie P. Zdjec dzieci, nie swoich, mam wiele ;) Szefowa zapytala sie kiedy zaczynam szkole i kiedy powiedzialam jej, ze w czerwcu zrobila mine. Ale wiecej pytan nie zadala. Na koniec powiedziala, zeby ich odwiedzala, moze ktoregos dnia na basen przyszla, albo na P. mecz bejsbola.

Btw. murzynek pieknie wyrosl, mam nadzieje, ze zadnego zakalca w srodku nie ukrywa.

Jutro spotykam sie z kolezanka, pisalam tutaj o niej, to ta od blizniaczek. Kupilam pare slodkich ciuszkow, Matt nie mogl zrozumiec dlaczego jestem taka mila i kupuje Shirit prezenty. No taka juz jestem. Mila. Robiaca pierwszy krok. Zobaczymy co sie wydarzy. Watpie, ze ponownie bedziemy bliskimi kolezankami, ale.
04:59, alexxela78
Link Komentarze (2) »
środa, 08 kwietnia 2009
Jeżycjada
Przeczytam "Sprezyne" Musierowicz w jeden dzien. Troche sie na poczatku pogubilam kto kim jest i do jakiej rodziny nalezy, ale powolutku wszystko zaczelo mi sie przypominac i wyjasniac. Musze sobie naszkicowac drzewo geneologiczne panstwa Bojerkow, bo to ciekawa i interesujaca rodzinka, ktora niesamowicie sie rozrosla od mojego ostatniego czytania. Bardzo mi sie ja milo czytalo, zwlaszcza ostatnie rozdzialy podczas dzisiejszego lunchu. Zakonczenie ksiazki fajne, choc bylam zdziwiona, ze to ostatnia kartka i tak wlasnie w polowie zdania, ksiazka przerwana i trzeba czekac na ciag dalszy, ktory pewnie pani autorce zabierze troche czasu. Bedac w Polsce w tym roku musze sobie dokupic nastepne tytuly, co by miec cala serie pod reka ;)
23:51, alexxela78
Link Komentarze (5) »
tuz pod oknem...
Jest przed siodma wieczorem, siedzimy sobie oboje przy stole i konczymy kolacje. Nagle slyszymy wystrzal, patrzymy na siebie, mi przemyka przez glowe mysl, ze dzieci sie znowu bawia petardami, ale w tym samym momencie slyszymy wozy policyjne nadjezdzajace pod nasze okna, dom...podbiegamy do okna, odsuwamy zaluzje i patrzymy przez okno...policjanci wysiadaja i biegna...dwa, moze trzy domy dalej, po prawej ( z tej pozycji, pod tym katem, gdzie stoimy nie za bardzo widac co sie dokladnie dzieje, albo stalo) plecami do nas siedzi czlowiek i mnostwo ludzi kolo niego..potem sie okazuje, ze to policjant, ktory kilka sekund wczesniej uzyl broni w obronie wlasnej, postrzelil faceta, podobno schizofrenika, z ktorym wczesnie probowal pertraktowac. Matt wychodzi na dwor, ja zostaje w srodku, widze jak wyprowadzaja tego postrzelonego faceta, podobno mocno, ale zyje. Jest tylko w bokserkach. Matt wraca i wychodzimy razem popytac sie sasiadow, ale akurat w tym momencie policjanci zagradzaja teren zbrodni, obwijajac zolta tasma nasz dom, bo jest na rogu ulicy, na ktorym to wszystko sie stalo. Niedaleko nas stoi karetka z otwartymi drzwiami, widze nogi faceta oblane krwia, lezy, kolo niego uwijaja sie para medycy. Czuje sie jak na planie filmowym jakiegos serialu kryminalnego, przyjezdzaja detektywi spisuja na kartce co sie stalo, pytaja sie sasiadow z nad przeciwka co sie stalo i co widzieli, rozdaja wizytowki, dwojke sasiadow, domyslam sie, ze tych ktorzy byli swiadkami naoczymi, zabieraja na posterunek. Jest prawie osma, wiekszosc wozow policyjnych odjechalo, przyjechali za to reporterzy z duzmi kamerami, troche po fakcie....tasme wciaz mamy...niesamowite rzeczy sie dzieja tuz za naszym oknem, szczerze to znam z widzenia tylko pare sasiadow, nie jestesmy blisko, owego postrzelonego nie znalam. Tak sobie mysle, ze cale szczescie, ze nie zaparkowalam dzisiaj pod naszymi oknami, a na ulicy przed domem. Ciekawa jestem szczegolow tego zdarzenia, mam nadzieje, ze sie czegos wiecej dowiemy juz niedlugo. Teraz juz wiem jaki jest dzwiek wystrzeliwanego naboju. Nic dodac nic ujac. Szok. I od razu przypomina mi sie wydarzenie jakie rozegralo sie lata temu pod naszym blokiem, chlopak wyskoczyl z czwartego pietra, na glowke. Tez przyjechala policja. Chlopaka znalam, chodzilam z nim na religie. Tez bylam w szoku. Smutne to wszystko. Mam nadzieje, ze to byl tylko jeden taki wypadek i wiecej takich nie bedzie. Wciaz pelno gapiow, wciaz detektywi, policjanci na zewnatrz i reporterzy. Mieszkamy w lepszej dzielnicy, wiec takie wydarzenia Nie sa na porzadku dziennym, zwlaszcza ze to nie byly gangow porachunki, mysle wiec, ze to zdarzenie bedzie przez jakis czas na jezykach sasiadow.
A u was co sie zdarzylo dzisiaj za oknem?

Update:

facet jest schizofrenikiem, mieszka sam, podobno jego matka oplaca mu ten dom i nie chce miec z nim nic wspolnego. Jak nie bierze lekarstw to dzieja sie takie rzeczy, dwa lata temu, w lato podpalil swoj dom, teraz rozebral sie prawie do naga, zaczal wyrzucac rzeczy przez okno, wrzeszczec, domyslam sie ze ktos ze sasiadow zadzwonil po policje. Powinni go umiescic w szpitalu, ale prawo jest inne. Czekam na wiadomosci i ciag dalszy.

Update 2:

Ogladnelam wiadomosci. Dziesiejsze wydarzenie bylo wydarzeniem dnia ;) Na planie glownym nasz dom. Podobno facet sie awanturowal, zaczal podskakiwac i probowal dosiegnac broni policjanta, nawet gaz go nie powstrzymal. Policjant jest ok, opary gazowe nie sa fajne, facet z kula w brzuchu stabilny. Moze jednak cos z nim zrobia, co by wiecej takich wydarzen w sasiedztwie nie bylo. Pora spac.

02:19, alexxela78
Link Komentarze (6) »