RSS
niedziela, 29 marca 2009
male i duze zdarzenia
I znowu tydzien zlecial mi nie wiadomo gdzie. W piatek rano mialam powtorke z rozrywki jesli chodzi o samochod. Mamy opcje, ze mozemy parkowac na chodniku pod naszym oknem i raczej policja sie nie czepia, ale w kazdy piatek samochod musimy przeparkowac, bo ulica ma wyznaczone godziny, w ktorym powinna byc czyszczona ( szczerze, to jeszcze nigdy nie widzialam zeby byla czyszczona, ale znak jest, wiec przeparkowywujemy samochod na wszelki wypadek). A ze piatek zrobilam sie wolny, wstalam o osmej, szybko narzucilam jakies ubranie na siebie, okulary na nos, klucze do reki, zamknelam dom i probuje otworzyc samochod i g...o. Samochod nie chce sie otworzyc, przekrecam kluczyk w stacyjce...nic. Telefon do AAA, zeby przyjechali i pomogli. To juz moj trzeci telefon do nich na przelomie tygodnia, bo juz trzy razy mialam ten sam problem, za pierwszym razem okazalo sie, ze akumulator zdechl, wiec trzeba kupic nowy. Kupilam, pan zamontowal. Samochod zaczal pracowac, ale glupia nie wzielam samochodu na przejazdzke, wiec dwa dni pozniej mialam ten sam problem, znowu telefon, znowu ten sam chlopak ( btw w AAA pracuja bardzo chlopcy) przyjechal, sprawdzil akumulator, ktory podobno byl naladowany, 'posluchal, podmuchal' i znowu samochod dzialal, pojechalam z lekkiem opoznieniem do pracy i modlilam sie, zeby nic mu sie nie stalo. Ale przez pare dni, az do wspomnianego piatku samochod normalnie odpalal. W piatek wiec po wizycie chlopaka z AAA, samochod zapali, dostalam oczywiscie kolejne instrukcje, zeby pamietac o swiatlach, radiu itp przed zamknieciem i postanowilam, ze wezme go na przejazdzke, zrobilam duza runde, znalazlam parking przed domem i jeszcze pozwolilam mu sobie popracowac przez nastepne pietnascie minut i wszystko jest w porzadku. Dzisiaj tez zapalil bez problemu. Mam nadzieje, ze w tym tygodniu nie bede wykrecac numeru triple A kolejny raz.

W piatek wybralam sie do malla na zakupy. Dawno nic sobie nie kupilam, a wiosna sie zbliza, a ze dzien zrobilam sobie wolny, wiec pojechalam i wydalam sporo, ale i kupilam pare fajnych rzeczy. W tym plaszczyk i spodnie z materialu z BR oraz dzinsy dlugie i dwie pary capris. A namierzylam sie po wsze czasy. Na koniec mialam dosyc. W tjmaxxie kupilam komplet poscieli i sukieneczke na prezent. Dzien udany, spedzony ze soba. W spokoju i tego mi potrzeba bylo.

Dzisiaj z mezulkiem wybralismy sie do Cherry Hill, najpierw do Create & Barrel-tak sobie pochodzic i poogladac i do Container Store, po pare drobiazgow. Oba sklepy sa na terenie mallu, gdzie wczoraj otwarto Nordstrom, po raz pierwszy widzialam takie tlumy, bylo gorzej niz w 'black friday', samochody zaparkowane wszedzie, cudem znalezlismy miejsce. Kiedy szlismy z powrotem do auta, inne auta czekaly w kolejce na miejsce. Niesamowite. Nie wiem co sie dzialo w Nordstrom, czy rozdawali cos za darmo, czy co, ale zdecydowanie widac, ze ta czesc kraju nie ma problemow finansowych.

Pozny lunch zjedlismy w Panera Bread i nie bylam zadowolona jakoscia, wypieki maja dobre, reszta nie do konca. Zwlaszcza brak mozliwosci wyboru innego chleba w zamowionej kanapce. Moj pierwszy i ostatni raz, jesli chodzi o lunch.


Tesciowa z mezem przyjezdzaja w piatek wieczorem. Dzisiaj w Wegmanie zdalam sobie sprawe, ze nie pomyslalam o tym co ugotowac, upiec, co na sniadanie itp. Zero planu. Cale szczescie dwie kolacje mam odfajkowane, w piatek pizza, w sobote-restauracja z wujkiem i ciotka Matta. U nas tylko happy hours, winko tesciowa przywozi, my piwko, sery i winogrona. Nie ma jak rozpychanie sie przed kolacja. Opcja nie dla mnie.

Szkola przyslala mi wiecej informacji na rozne tematy, w tym info na temat zalozenia emaila, kroczek po kroczku, jak dla blondynki ;) Zalozylam, sprawdzilam zawartosc, a tam cale multum emaili- z grudnia. Sprawdzilam tez ile mam ludzi w klasie, na razie dzisiec, w tym jeden rodzynek ;)

Dalej namietnie ogladam Brothers & Sisters, stare serie juz ogladnelam, jestem na etapie sciaganie odcinkow, trzeciej biezacej juz serii z iTunes.

Wypozyczylam dvd z Pilates i zaczelam cwiczyc. Jest to grupa cwiczen po dzisiec minut na kazda czesc ciala. Razem piecdziesiat minut. Chcialabym byc tak elastyczna jak ta prowadzaca. Lekko i plynnie wykonujaca cwiczenia. Stracilam forme.

Przede mna ostatni tydzien w pracy z osmioletnim chlopcem.

Chcialabym aby Dawid z "Color splash" przyjechal, zaprojektowal i zrobil nam sypialnie.
03:17, alexxela78
Link Komentarze (5) »
wtorek, 24 marca 2009
dziekuje
ze zagladacie jeszcze tutaj. Milo mi ;) Zyje. Od paru dni mamy sloneczna wiosne, tylko temperatura sie zmienia, raz bardzo cieplo, a raz powiewa zimnym wiatrem i jest ponizej zera. Ale juz pachnie, paki na drzewach, ptaszki coraz bardziej skrzecza za oknem. Dzisiaj udalo mi sie w koncu dac wypowiedzenie w jednej z moich prac. Pisze udalo, bo juz od srody prosilam szefowa o rozmowe w cztery oczy, rozmowy w cztery oczy nie bylo, bo olala, pare moich telefonow tez, az w koncu dzisiaj, po moim kolejnym do niej telefonie ( naleze do osob zachowujacych sie profesjonalnie i chociaz jej nie trawie i mam dosyc jej gierek, olewania i bycia wrednym w stosunku do mojej osoby, dalam jej dwa tygodnie), zostawieniu wiadomosci, po godzinie oddzwonila, robiac tym sobie sama przysluge ( bo im dluzej by z tym zwleka tym krotszy by miala okres wypowiedzenia). Czuje ulge na sercu. Koniec jej i jej synka.

***

Wrocilam na silownie, zrobilam 30min cardio i mialam dosyc. Kondycja do dupy. Trzeba bedzie ja na nowo budowac. Nie powinnam sie dziwic w koncu ostatni raz bylam tam na poczatku grudnia. Probuje tez pilnowac siebie odnosnie czekolady i jedzenia wieczorem i czestszego jedzenia w ciagu dnia. Mysle jednak, ze ruch to co dziala na mnie.

***

W piatek bylam na "meet & greet" na uczelni. Kolejne spotkanie z paroma nauczycielami, niektorymi kolezankami ( spotkanie nie bylo obowiazkowe, wiec nie bylo duzo osob), dobre jedzonko, rozmowy ze studentem, ktory specjalnie sie zjawil na tym spotkaniu aby odpowiedziec na nasze pytanie odnosnie programu, powiedzial nam ktore klasy byly ciezkie ( Neuropsychologia, w Polsce tez bylo ciezko, choc egzamin zostal podzielony na trzy czesci), poznalismy nawet nauczyciela, ktory ta klase prowadzi. Poczulam sie staro, obok mnie dziewczyny w wieku 22lat, konczace w maju swoje 'bachelor degree', na biezaco. W lipcu bedzie siedem lat jak sie obronilam i dostalam wymarzony tytul mgr.  ;) A One strzelaja nazwami organizacji dla ktorych pracuja, a bo zapomnialam wspomniec, pracuja w zawodzie, wiedza o co chodzi, ja czuje sie stara i zielona. Mam nadzieje, ze sie odnajde, zrozumiem i tez bede wiedziec o co chodzi, juz niedlugo.
9 i 10 czerwca mamy "orienatation days", jednego dnia od 5-8.30, drugiego od dwunastej do piatej, a potem od piatej do dziewiatej mamy pierwsze zajecia. Na mur o tej dziewiatej bede miec duza glowe. Planu na semestr letni jeszcze nie ma, za to wiem jak reszta roku bedzie wygladac-jeden dzien w tygodniu, od czasu do czasu, drugi-w sobote.
Mam mieszane uczucia, tak odpowiadam jak sie pytaja czy juz nie moge sie doczekac.

***

Poza tym, jestem bardzo zapracowana. W tamtym tygodniu pracowalam szesc dni w tygodniu. Grafik wciaz interesujacy. Pracoholik. Nie narzekam, zdecydowanie lubie to co robie, spelniam sie, choc  instykt wciaz kluje. Opcja nie na 24h na razie odpowiada, moge sie wyspac.

***

Moim nowym podopiecznym, jest chlopczyk, ma prawie dwa miesiace. Jest kochany. Chudziutki, bardzo dlugi, z jasnymi wloskami. Uwielbia spac na mnie, wtula sie i robi niesamowite miny, mozna skonac ze smiechu. Ze smiechu mozna rowniez skonac wtedy kiedy chrapie na mej piersi, odlot totalny do krainy snow, a jak tylko przestawie go do lozeczka, dwie minuty nie mina dziecie sie budzi bardzo niezadowolone. Niesamowite-wszystko wiedzace, czujace dziecie. Lozeczko parzy! Nie odkrylam Ameryki, kazde tak ma.

***

Kupilam bilety i lece do rodzinki juz niedlugo. Znowu samotnie, przyczyn jest pare, ale nie bede ich tutaj opisywac.


***

Jedenasta za szesc minut. Nie wiem kiedy sie zrobila. Choc pamietam, ze w domu bylam po siodmej, szybko sprawdzilam poczte i wzielam sie za obiad. Jedlismy o w pol do dziewiatej. Padam. Marze o naszym, bardzo wygodnym lozku. Choc nic sie u mnie ciekawego nie dzieje, blog nie jest blogiem interesujaco opowiadajacym o zyciu w Philly, sprobuje dawac znak o sobie, ze zyje. Dobranoc.
04:03, alexxela78
Link Komentarze (6) »
środa, 11 marca 2009
***
Oh, jak mi jest niedobrze. Dawno sie tak nie czulam. Nie mam ochoty na nic, a tyle mialam w planie do zrobienia w ten tydzien. Jedna z tesciowych ma urodziny w sobote, a ja jeszcze kartki jej nie wyslalam. Mialam to zrobic w poniedzialek rano, jest sroda po poludniu. Mam nadzieje, ze jak wysle o drugiej dzisiaj to dojdzie na sobote. Nie rozumiem dlaczego to ja musze pamietac o wysylaniu wszelkich kartek, mysleniu o prezentach, trzymac reke na pulsie, he? Tesciowa nalezy do osob, ktore wszystko maja, poza tym nie znam jej za bardzo, wymyslilam wiec kwiaty.  Znalazlam bardzo ladna stronke internetowa sprzedajaca bukiety wyzej wymienionych. Wybralam bukiet i nie wiem dlaczego wychodzac od niskiej ceny na dzien dobry z kuponami w miedzy czasie, skonczylismy na prawie stowie na koniec, he? a ze wczoraj nie zgodzilismy co do ceny, kwiaty nie zostaly zakupione. Nie wiem wiec czy bede przerabiac wybor kwiatow dzisiaj, czy M. sam to w koncu zalatwi. Moim dzisiejszym celem jest przezycie dzisiejszego dnia w pracy. Chetnie zaleglabym w lozku, z ksiazka, z laptopem, byle czym. Lozko! A, i czy ktos w koncu moze zmienic ta pogode za oknem, wystawic slonce na przyklad, zamiast tej szaro-buro nie wiadomo co makiety przyproszonej kapusniaczkiem?
17:49, alexxela78
Link Komentarze (5) »
wtorek, 10 marca 2009
ksiazkowe lancuszki i nie tylko.
Bylam dzisiaj w szkole oddac papiery i porozmawiac o pozyczce i innych finansowych sprawach. Wszystkie dokumenty zostaly opieczentowane dzisiejsza data. Brakuje mi tylko jednego papierka, z tegorocznych podatkow, ktory mam nadzieje niedlugo dostaniemy. Im szybciej go przefaksuje na uczelnie tym wieksze mam mozliwosci dostania uczelnianego stypendium, a kto by nie chcial darmowych pieniedzy.

***

Od soboty boli mnie glowa, nie pamietam kiedy ostatni raz mnie bolala. Bol jest przez jakis czas i znika, zeby pojawic sie po jakims czasie. Poza tym bardzo mi sie chce spac, ogolnie jestem zmeczona i bez zycia, nie wiem czy jest to spowodowane przesileniem wiosennym, czy moim okresem, czy dziwna pogoda za oknem. Wczoraj zasnelam o dziesiatej i nie moglam rano sie dobudzic i zamiast wstac przed osma co by pojechac do lekarza na zastrzyk, spalam do dziewiatej i jeszcze o tej dziewiatej nie moglam z lozka wstac. I na dodatek boli mnie znowu gardlo, kupilam wiec sobie chloraseptic do ssania. I mam nadzieje, nie przerodzi sie to w nastepne zapalenie oskrzeli.

***

Lancuszki kraza po blogach i znowu zostalam wywolana do jednego z nich przez szanowna kolezanke, Anie ;)) Ten bedzie ostatni!

1. O jakiej porze dnia czytasz najchętniej? ( pytania skopiowalam, wiec sa z polskimi literami ;))

Czytam o kazdej porze dnia, wtedy kiedy mam czas i mam na to ochote.

2. Gdzie czytasz?

W domu, na lozku siedzac oparta o poduszki. Czytam tez w metrze jadac do pracy lub z powrotem, na lawce w parku, czasem w pracy.

3. Jeżeli czytasz na leżąco to najchętniej na plecach czy na brzuchu?

Lubialam czytac na brzuchu, ale teraz wole siedziec bo wygodniej.

4. Jaki rodzaj książek czytasz najchętniej?

Powiesci, poradniki.

5. Jaką książkę ostatnio kupiłaś?

Ostatnio mam niespozyta chec czytania po angielsku, kupuje wiec i chlonne je bardzo szybko. Z ostatnio kupionych to: "Marshmallows for Breakfast" Dorothy Koomson, " The Chocolate lovers' club" Carole Matthews, "Sarah's key" Tatiana de Rosnay, " The glass castle" Jeannette Walls, " Peony in love" by Lisa Lee", " Little face" by Sophie Hannah, Mayo Clinic" by Roger Harms i " What to expect when you are expecting" by Heidi Murkoff

6. Co czytałaś ostatnio i co czytasz aktualnie ?

Ostatnio przeczytalam: " Little face",  "Sarah's key", " The glass castle", "Chichot losu" Hanki Lemanskiej. Jestem w trakcie "Mayo Clinic" i zaczynam dzisiaj czytac "Marshmallows for breakfast".

7. Używasz zakładek czy zaginasz rogi?

Nigdy nie zaginalam rogow i nie lubie jak ludzie to robia. Wyszlam z domu gdzie ksiazki sie szanowalo, a nawet obkladalo w papier. Na zakladki uzywam co akurat znajde, zazwyczaj karteczki, paragony. Nigdy nie mialam takiej typowej zakladki. Pamietam jak bylam dzieckiem to zakladki sama sobie robilam, nawet sie jedna taka zachowala ;)

8. Co sądzisz o książkach do słuchania?

Nie potrafie sie tak skupic i wciagnac jak przy czytaniu. Probowalam sluchac ksiazki "Marley and me" i nie dokonca mi to wyszlo. Wysluchalam z piec rozdzialow i sluchania nie dokonczylam.

9. Co sądzisz o e-bookach?

Zdecydowanie nie dla mnie, bo kocham zapach nowej ksiazki.

Do lancuszka dodaje dodatkowe pytania, ktore  znalazlam na blogu Syracuse.

10. Wypożyczasz czy kupujesz? Jeśli kupujesz to nowe, czy z drugiej ręki. Czy zdarza Ci się wyrzucać książki?

Zdecydowanie kupuje nowe ksiazki. Chyba raz mi sie zdarzylo, ze kupilam z drugiej reki. Nigdy nie wyrzucilam ksiazki i nie wyrzuce.

11. Dziesięć książek, które zmieniły Twoje życie w jakimś stopniu.

Mhmm..  moze nie do konca zmienily me zycie, ale daly do myslenia, dotknely to dwie z ostatnich, ktore przeczytalam. "Sarah's key"- dzieki niej dowiedzialam sie o wydarzeniach o ktorych wczesniej nie mialam pojecia i o ktorych chce zglebiac swoje wiedze.

The glass castle-jakie ja mam szczescie, ze mam tak kochajacych, wspanialych i odpowiedzialnych rodzicow!

13. Czy miewasz objawy uzależnienia od jakiejś książki (brak kontaktu z otoczeniem, zaniedbywanie obowiązków, paląca potrzeba wzięcia do ręki następnego tomu…)

Ooo tak! W paru ostatnich ksiazkach. Teraz mam tak z serialem telewizyjnym, ze nie moge sie doczekac aby poogladac nastepne odcinki.

14. Najgorsza książka jaką przeczytałeś.

Nie pamietam. Czasami pewne ksiazki mi nie podchodza za pierwszym razem, wiec odkladam. Tak bylo z "Godzinami", nie pamietam autora.

15. Ile macie w domu książek?

Nigdy nie liczylam, ale duzo.

16. Czy zdarza Wam się czytać tę samą książke więcej niż raz? Czy zdarzyło Wam się przeczytać tę samą książkę więcej niż kilka razy?

Jezycjade i Anie z zielonego wzgorza przeczytam wiele razy. I za kazdym razem smialam sie i plakalam w tych samych momentach.

17. Co myślicie o czytaniu na głos dzieciom?

Mysle, ze jest to najwspanialsza rzecz pod slonce jaka mozemy robic dla dzieci z dziecmi. Zawsze czytalam i bede czytac dzieciom. Wyznaje zasade, ze dzieki czytaniu dzieciom ksiazek od narodzin, w przyszlosci dzieci czesciej siegna po nie same. Poza tym to najlepsza metoda na poznanie jezyka.

Kto sie chce bawic dalej, zapraszam! Ja koncze ere lancuszkowa i zabieram sie za obiadokolacje. Dzisiaj kuchnia poleca zurek na pierwsze, a na drugie mielone kotleciki z salatka ;)
21:34, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 05 marca 2009
Kreativ Blogger Award
Bardzo dziekuje Margotkowi i Kinii za ta zaszczytna nominacje. Bardzo mi milo, ze o mnie pomyslalyscie :)))



Blogi przeze mnie nominowane to:

* Balderdash
* Gmyzka
* Grzes i Jagoda
* Atsanik
* Cutie pie
* Mama Samma
* Syracuse
* Windy City
* Z hjuston

A oto zasady nominacji:

* Po otrzymaniu nagrody umieszczamy na swoim blogu logo Kreativ Blogger, oraz informujemy kto przyznał nam wyróżnienie.
* Nominujemy 7 lub więcej blogów i podajemy link do każdego z nich.
* Informujemy wyróżnionego o nominacji w komentarzu na jego blogu.
15:23, alexxela78
Link Komentarze (4) »
środa, 04 marca 2009
Nowy serial
dolaczyl do rodziny ;) "Brothers & sisters" zaczelam ogladac jakies dwa tygodnie temu kiedy to przypadkiem przelaczylam na abc w niedziele wieczorem. Wciagnal. Zamowilam przez netflix pierwsza serie. I dzisiaj wieczorkiem, po szybkiej kolacji zasiadlam przed laptopem i ogladnelam wszystkie cztery odcinki na dysku numer jeden. Jutro powinien przyjsc dysk numer dwa, juz nie moge sie doczekac. Przypominaja mi czasy sprzed roku kiedy to z wypiekamy na twarzy ogladalam Grey's Anatomy i jak nie moglam sie doczekac dalszych odcinkow i jak cierpialam na koniec kiedy wszystkie serie zostaly przeze mnie ogladniete, a ja chcialam wiecej!
A jutro juz sroda, fafsa wyslana, krew pobrana, musze sie umowic na rozmowe z dzialem finansowym co by obgadac pozyczke itp sprawy uczelniane. Zmeczona jestem. Chyba za duzo krwi zostalo ze mnie spuszczone. Seria szczepionek juz za tydzien ;) Dobranoc.
04:34, alexxela78
Link Komentarze (2) »
wtorek, 03 marca 2009
och
Po godzinnej gimnastyce z szufla, odgarnelam wieksza czesc przylodowacialego sniegu przed domem, zdecydowanie rano odgarnianie byloby lepsze, niestety oboje rano do pracy, wiec musialo poczekac. Teraz siedze sobie w ciepelku, rozgrzewam zziebniete stopki przy ogorkowej z grzankami, ktora notabene wyszla mi tym razem znakomita, nawet M. przystanal na chwile co by mi skradnac pare lyzek przed wyjsciem na swoje biznesowe spotkanie. Wieczor nalezy do mnie. Dzisiaj ostatni odcinek "The bachelor", jestem ciekawa, ktora wybierze. W przerwie musze jeszcze wystawic smieci, juz sie zastanawiam jak je przetransportowac przez srodek pokoju bo zamek zasuwa w naszych back jardowych drzwiach zamarzla i jak chcialam ja dzisiaj otworzyc, to czesc zasuwy zostala mi w rece, nieciekawie, wiec teraz musze wyjsc, wziac worek, wejsc z powrotem do domu, zdejmujac buty, przejsc przez pokoj, nalozyc buty i wyniesc worek ze smieciami na ulice, potem kubel z recycle, ktory oblozony sniegiem po brzegi jest pewnie ciezki. Wymyslilam, ze wezme stary recznik i przesune recznikiem, co by nie dzwigac. Czy juz pisalam , ze nie lubie tych amerykanskich domow bez przedpokojow? Nie cierpie, bo dzisiaj np. mam snieg na podlodze pomimo polozonego extra duzego recznika! Matt dostaje podwojny opieprze ode mnie, kiedy zrobi wiecej niz dwa kroki w butach, to sa uroki bycia moim mezem ;)
01:10, alexxela78
Link Komentarze (1) »
poniedziałek, 02 marca 2009
snieg
Zasypalo nas i wciaz pada snieg. Zamiast ocieplenia grozi nam globalne oziebienie. Swiat za oknem wyglada slicznie, nalezaloby usiasc z goracym kubkiem herbaty i podziwiac ta zimowa aure, a nie brodzic w sniegu aby dostac sie do pracy, ale w pracy tez fajnie jest. Czy u Was tez zimowo?
18:40, alexxela78
Link Komentarze (6) »
niedziela, 01 marca 2009
praca, ktora daje radosc
Moj tygodniowy grafik wypelniony jest po brzegi. Na dzien dzisiejszy pracuje dla pieciu roznych klientow. I bardzo mi sie podoba ta roznorodnosc.  Nie nudzi, a dodaje skrzydel. W poniedzialki i we wtorki opiekuje sie Tylerem, w maju skonczy dwa lata. Opiekuje sie nim juz prawie dwa lata, zaczelam gdy mial trzy miesiace. Razem chodzimy na lekcje muzyki, tanczymy, spiewamy, ukladamy puzzle, gramy na instrumentach, hustamy sie na hustawkach, zjezdzamy ze zjezdzalni, biegamy, gramy w pilke, czytamy i mnostwo innych roznych rzeczy razem robimy, nie sposob je tutaj wszystkich wymienic. Ogolnie wesolo i dobrze nam razem. W srody i czwartki rano opiekuje sie czteromiesiecznymi blizniaczkami: Paige and Libby, slodkie malenstwa. Jak na razie gimnastykujemy sie na macie, sluchamy i spiewamy piosenki i probujemy sie poznac. Towarzyszy nam Ruby ich starsza siostra, czekoladowy lab, ktory uwielbia byc w poblizu, czuwajac... W srody, czwartki i piatki po poludniu odbieram ze szkoly prawie juz osmioletniego Piotrka, spedzamy ze soba popoludnie, do wczesnego wieczoru, zazwyczaj zapraszamy jego przjaciol ze szkoly i dzieciaki bawia sie ze soba, jak nie ma playdates, to razem gramy w wii, albo ogladamy film, a jak jest ladniej to czas spedzamy na zewnatrz w parku, albo na placu zabaw, latem na basenie. W piatki rano spotykam sie z Talia, ktora ma dwie coreczki: trzyletnia Samone i pieciomiesieczna Amelie, ktora glownie sie zajmuje. W soboty, pare godzin popoludniu spedzam z Jackiem, osmiomiecznym chlopczykiem, zazwyczaj daje mu lunch, a potem zabieram go na dlugi spacer, potem butla i drzemka i tyle. Czasem wieczorami jade na babysitting do Talii, tak jak zrobilam to wczoraj i zrobie za tydzien. Czasem spedzam je z mezulkiem. Ostatnio na brak pracy nie moge narzekac, jakbym mogla jeszcze cos wcisnac, pewnie bym wcisnela zwazywszy na to, ze  klienci dzwonia i chca mnie ;) Mile. Milo jest tez uslyszec dobre slowa o sobie. Milo jest dostac niespodziewany prezent,  tak jak dostalam w srode od blizniaczek: orzeszki i czekolady. Bardzo lubie ta moja prace, daje mi duzo radosci i niesamowita ilosc feedbacku, zwlaszcza od 'moich' maluszkow. Serce mi rosnie jak widze jak sie zmieniaja, jak co tydzien nowe umiejetnosci nabywaja. Uwielbiam pracowac z maluszkami. I uwielbiam moj tgodniowy grafik. A ze wracam do zycia ludzi zdrowych, musze jeszcze wcisnac silownie w ten moj grafik.
22:56, alexxela78
Link Komentarze (2) »