RSS
poniedziałek, 26 listopada 2012
tarta dyniowa
Pamietam jak dziewiec lat temu sprobowalam tarty dyniowej, i ledwo przelknelam kawalek. Bylo to jedno z tych ciast, ktore nie trawilam. Zawsze odmawialam. Lata plynely. W tym roku jak nigdy zamowilismy zestaw z upieczonym juz indykiem, a w srodku oprocz dan na kolacje byla tez i tarta. Tarta dyniowa jest bardzo typowym ciastem podawanym/jedzonym w czasie swiat Dziekczynienia. Pomyslalam, ze sie zmarnuje, bo nie lubimy. W czwartek w tym calym wirze kolacja/kapiel/spanie zapomnialam wystawic ja na stol po kolacji, a w piatek Matt sprobowal, ale jemu nie podeszla, wiec i  ja postanowilam, ze sprobuje. Sprobowalam kawalek i zaskoczylam sama siebie, bo posmakowala mi ;) I zjadlam ze smakiem nie jeden, a pare kawalkow na przestrzeni tego dlugiego weekendu. Wychodzi na to, ze  smaki sie zmieniaja.
22:27, alexxela78
Link Komentarze (4) »
piątek, 23 listopada 2012
nigdy wiecej
Lubie swieta Dziekczynienia, sa to takie rodzinne swieta, wspolne gotowanie, rozmowy...co roku spedzamy je razem z M. rodzina, albo tesciowa u nas, albo my u niej. W tym roku zapowiadalo sie, ze spedzimy je we trojke z racji naszych przenosin na drugi brzeg. Ale zwiazku z tym, ze mialy to byc pierwsze swieta Artura udalo sie nam namowic i tesciowa i brata M., zeby przyjechali do nas na wspolne swietowanie, wtedy jeszcze nie zdawalam sobie sprawy w co dokladnie sie pakuje. Tesciowa zaniemogla i nie przyjechala. Powoli dochodzi do siebie po zapaleniu pluc, ktore zaatakowalo ja miesiac temu, natomiast brat z zona przyjechali. Spedzilismy bardzo fajny dzien wczoraj. A dzisiaj mieli sie zjawic okolo poludnia na wspolne gotowanie, i spedzenia czasu.
Dzien zaczal sie wczesnie, 5.30 Mlody wstal, wiec wstalam i ja, nie chcial juz lezec i sie bawic, noc byla bardzo interesujaca, bo wczorajsze drzemki byly bardzo krociutkie, wiec wiedzialam, ze noc bedzie wesola i taka byla. Nie pamietam ile razy sie budzilam, nie wazne. Nastal ranek, pobawilismy sie, posmialismy sie, zjedlismy sniadanko i Mlody poszedl spac, nawet ladnie sobie pospal. Po obudzeniu ciag dalszy zabaw, a ja w tym czasie zaczelam przygotowywac pare rzeczy. Przed nastepna drzemka wyslalam M. do sklepu po pare rzeczy i po odbior indyka, bo w tym roku doszlismy do wniosku, ze zamowimy czesc juz upieczona. Okazalo sie w miedzyczasie, ze brat z zona poszli sobie do centrum pochodzic i jak na razie nie zamierzaja przychodzic, wiec pomyslalam, ze przyjda pozniej i pomoga pozniej...

Kolacje planowalam na czwarta, ale biegajac pomiedzy pokojem Mlodego, ktorego polozylam na trzecia drzemke, a ktory nie mogl zasnac, a przygotowywujac dalsze potrawy, sie nie wyrobilam. Brat zjawil sie przed czwarta bez zony, bo sie okazalo, ze zle sie czuje, trwaly rozmowy czy wogole sie pojawi, az w koncu o piatej po nia pojechal...a ja latalam gotujac warzywka, robiac salatki, Mlody towarzyszyl mi w kuchni i powoli robil sie coraz glodniejszy, wiec i jemu przy okazji tez cos robilam. W pewnej chwili mialam lzy w oczach, bo tutaj losos w piekarniku, tutaj probuje odgrzewac indyka i reszte, ktora przyjechala z indykiem, tutaj dla Mlodego, a ich nie ma i na dodatek wszystko sama. Pomyslalam sobie tylko, ze  niezle sie wpakowalam i to na wlasne zyczenie. Tak wygodnie jest przyjsc na kolacje przez kogos przgotowana. Wszystko bylo pyszne i smakowalo i dobrze. Daje sobie odznake super kobiety i nigdy wiecej. Nie czuje wlasnych nog, nie mowiac juz o zmeczonej glowie. Cale szczescie, ze zamowilismy tego indyka.
05:12, alexxela78
Link Komentarze (8) »
środa, 21 listopada 2012
wiesci
Arturek nam rosnie i zabkuje. Na dzien dzisiejszy pierwsza prawa dolna jedynka juz sie przebila i widac i czuc gorki ;) a za nia idzie druga dolna jedynka. Na razie wciaz jest w dziasle, ale ja widac wiec pewnie lada dzien wyjdzie na swiatlo dzienne.

Poza tym Arturek caly czas cwiczy, turla juz od dlugiego czasu, a teraz coraz czesciej w pozycji na pieska i cwiczy pozycje do raczkowania. Czesc przednia juz od paru tygodni ma wypracowana, ramiona wyprostowane, ale tyl wciaz byl i jest bez kolan, ale cwiczy i tak coraz czesciej widze Go jak kolanka ida w gore i pupa tez. Ta pupa to w sumie tez juz dawno byla. Juz od dawna byla wykorzystywana do przewrotow, dzieki unoszeniu jej udawalo sie Arturowi wyjac reke przy przewrocie z plecow na brzuch. Podnosil pupe i reka byla znow wolna. A teraz lezy na brzuchu i jak chce cos to wyciaga raczki przed siebie i pupa idzie w gore i sie przesuwa.

Siedzi juz pewniej, podparty raczkami wyglada slodko i coraz czesciej daje raczki w przod aby przejsc do pozycji lezacej, czasem mu wychodzi, a czasem wyglada jak by sie rzucal na podloge. Cale szczescie za te wykladziny, ktorych choc nie lubie to ratuja mojego malego odkrywce ;)


 
04:17, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 listopada 2012
przemyslenia
Sobota wieczor, klade Artura spac, a potem zarzucam sweter, biore kluczyki do samochodu i jade do centrum odebrac zamowiona kolacje. Wjedzam do centrum, drzewa obwieszone swiatelkami, dookola ludzie albo wysiadaja z samochodow, albo chodza po chodnikach z papierowymi torbami,albo  siedza juz w restauracjach. Mysle sobie jak milo, nigdy nie bylam tutaj o tej porze, ale ladnie tu. Nie znajduje parkingu przed restauracja, ciezko znalezc o tej porze, bo po szostej jest za darmo, nawet w weekendy! Skrecam wiec i jade prosto do garazu, tam za jedyne 50 centow! za godzine zostawiam samochod i ide na moje miejsce przeznaczenia. Odkrylismy ta restauracje nie dawno, szukalismy cos na kolacje bo tak jak dzisiaj bylam padnieta, i w lodowce pusto sie zrobilo. Restauracja pelna i gwarna, podchodze do faceta za lada i mowie, ze przychodze po zamowiona kolacje, facet idzie sprawdzic i zapakowac, a ja rozgladam sie. Widze dwie pary z malutkimi dziecmi ( wiekszych dzieci bylo wiecej) jedno pewnie w wieku Artura, drugie takie roczne, jedno jest kolysane, drugie trzymane na reku. Jest grubo po osmej wieczorem. Zrobilo mi sie zal tych dzieci, ktore powinny juz byc w domku, w swoich lozeczkach, a nie w glosnej restauracji. Zawsze bylam przeciwna takim wypadom i teraz jak jestem juz matka wciaz jestem. Nie rozumiem. Nie lubie jak sie nie szanuje dzieci, mozna przeciez wziac nianie na takie wieczory, albo jak sie nie ma niani, albo nie chce miec niani, to zamowic kolacje do domu, my tak teraz robimy. I mamy randke w domu z filmem na ipadzie ;)


06:07, alexxela78
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 12 listopada 2012
wiatr we wlosach
Czy pisalam, ze zaczelam znowu jezdzic samochodem? Po czterech miesiacach nie jezdzenia, zdania prawka po raz kolejny zaczelam w koncu jezdzic. Jeszcze na autostrady nie wyjezdzam, bo na razie nie mam po co, na razie miejscowo, do lekarza, do parku czy na zajecia mamowe. Duzy plus kiedy pada, albo jak chce Mlodego wziac na hustawki i wrocic do domku na drzemke.
22:19, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
moze byc gorzej
Narzekalam, ze Mlody budzi sie raz, czasami dwa razy w nocy na jedzenie...no to teraz postanowil sie czesciej wybudzac i tak najpierw jeszcze przed moim pojsciem spac ( godziny sa rozne, czasem zaraz dwie godziny po pojsciu spac, czasem wiecej. Czasem podanie smoczka zalatwia sprawe, a czasem nie, wiec ja wkraczam do akcji ;) Zazwyczaj zje i od razu zasypia,  a potem w nocy, tez roznie. Wczoraj przed czwarta rano i nie chcial zasnac. Oczywiscie nie pisalabym gdyby chcial imprezowac sam z przytulankami w lozeczku, ale On chce Mojej obecnosci. Najlepiej jeszcze bardzo bardzo bliskiej obecnosci. Zostawienie rowna sie wrzaskowi, a ze mieszkamy w mieszkaniu, ojciec dziecka nie chce aby dziecko wrzeszczalo, bo nie chce byc okreslany jako ten, ktory ma wrzeszczace w nocy dziecko. Ja tez nie lubie metod, kiedy to powinno sie zostawic dziecko aby sie wyplakalo, ale jestem juz bardzo blisko zmienienia zdania na ten temat, bo coraz bardziej zmeczona jestem. Myslalam, ze jak bede pilnowala drzemek w ciagu dnia to spanie w nocy sie polepszy. Drzemki nie sa idealne, ale sa, trzy po godzine obsesyjnie pilnowane przeze mnie, a noc? Idzie spac, sam zasypia, a potem nastepuje etap wybudzania.

Wczoraj przez godzine, najpierw uciszanie w lozeczku ze smoczkiem bez smoczka, potem uciszania z krzesla, potem na raczkach ze smoczkiem, bez, potem w koncu dalam mu piers, ale to nie dalo jakiejs natychmiastowej poprawy, potem w koncu go polozylam, a On przestal plakac jak wychodzilam i po paru minutach zasnal sam. Tak wczoraj dwa  razy, a z soboty na niedziele trzy razy! 10.35p, 12.30a( godzina przerwy) 4.48a i 7.00.

I powtarzajac za Gosia, ktora tez juz pisala u siebie o spaniu, powiem tak, ze tesknie za spaniem, za spaniem bez ciaglych pobudek, za glebokim spaniem. I jak juz ma wstawac o tej szostej, niech wstaje, ale niech spi przez cala noc! Bo wiem, ze potrafi.

Niesamowite jest to jak cialo sie zmienia, przed Arturem mozna mnie bylo wynosic, tak gleboko spalam, juz nie mowie do ktorej w weekendy, ale to, ze nie budzilam sie na kazdy szmer, czy lkanie. Przesypialam budziki M., jego wstawanie i krecenie sie ranne, a teraz? szok...jestem pelna podziwu dla mojego ciala i tego, ze pomimo tak krotkiego z przerwami snu jeszcze egzystuje i mam energie!

Pamietam jak kladlam reke na brzuchu i mowilam Arturkowi, ze chce aby byl zdrowy, ladny i zeby spal jak ja, z tego wynika nie bylo trzech w jednym, dostalam dwa pierwsze, a trzecie uwazam za moja kleske wychowcza, ale wciaz mam nadzieje, ze sie to zmieni.
22:12, alexxela78
Link Komentarze (7) »
priorytety
Lezy w pizamie na kocu i sie bawi. Mowie do niego, zeby do mnie przyszedl bo czas najwyzszy sie ubrac. Pokazuje mu ubranka. Zerka na mnie, usmiecha sie i wraca do zabawy.

Lezy na kocu i sie bawi.Przysuwam krzeselko blizej do kanapy, klade miseczke z jedzeniem i wolalam, zeby przyszedl na sniadanko. Odwraca glowe, patrzy sie na mnie, porzuca zabawke i turla sie szybko, a jak sie juz znajdzie pod krzeselkiem to zaczyna upominac mnie glosem, zebym juz Go podniosla i wsadzila do krzeselka :)
21:39, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 listopada 2012
winda w dol
Od paru dni boli mnie glowa popoludniami, nie wiem czy to ze zmeczenia, czy cos mnie bierze, oby nie. Przydaloby sie zrobic jakies badania po ciazy, ale nie znalazlam jeszcze lekarza pierwszego kontaktu. Dentyste juz tak, tylko teraz musze zadzwonic i sie w koncu umowic.

*Arturek rosnie, wiec w tamtym tygodniu postanowilam mu obnizyc materac w lozeczku,  'zjechal' dwa pietra w dol, a ja  psychicznie czuje sie lepiej, ze nie wypadnie mi podczas swoich codziennych lozeczkowych wygibasow ;) teraz tylko ciezej sie do niego dostac i juz nie mozna zrobic noskow eskimoskow jak lezy, wiec pozegnania wieczorne odbywaja sie przed polozeniem do lozeczka. Jednym slowem dziecko rosnie, chlip chlip...17 funtow i jedna uncja do przodu i choc wciaz ma tylko jedna faldeczke, wydaje sie ciezki. Apetyt ma i co chwile kosztuje i z zapalem w oczach palaszuje Mamine wypociny kulinarne. Jutro szpinak z gruszka i z groszkiem ;)
I wciaz uwielbia pic wode.

Dalej sie turla, coraz szybciej i obraca dookola siebie tez rownie szybko. Dzisiaj kupilismy mu pilke z wypustkami i co za super prezent, takie nic, a tyle bylo radosci. Domyslam sie, ze glownie dlatego, ze lekka i ze mozna zlapac obiema raczkami i te wypustki tez takie fajne.

Mialam dwie rzeczy do oddania w buybuybaby i pojechalismy tam dzisiaj, dziecko dostalo oczoplasu ( podobna reakcje miala Mama w ciazy jak po raz pierwszy wybrala sie do tego sklepu) od nadmiaru wrazen i jak mu jeszcze Tato zaczal pokazywac grajace i ruszajace sie zabawki to nie wiedzial co ze soba zrobic ;) Zdecydowanie za duzo bozdzcow jak dla takiego malucha.

Potem wstapilismy do polskiego sklepu, ktory niestety nie umywa sie od polskich sklepow w Filadelfii. Jest jeszcze jeden dalej od nas, moze lepszy bedzie, bo ten wszystkie wedliny i nabial sprowadza z Chicago i z Polski, nic nie robi na miejscu, a szkoda. M. sie ucieszyl bo duzy wybor piwa mieli, wiec dzisiaj wieczorem w lodowce kroluje zywiec porter ;)

No i zimno sie zrobilo. Jesiennie wciaz jest, slonecznie i kolorowo ( tak my tez jesien mamy ;) ale juz czternasie stopni, a w nocy spada do dwoch wiec brr zimno...

I tak zycie plynie, bardzo szybko na tym urlopie macierzynskim. Nie moge uwierzyc, ze juz za dwa tygodnie swieta Dziekczynienia, pierwsze Artura, a potem Gwiazdka :)

* poprawilam, bo chyba sie nie jasno wyrazilam.

04:08, alexxela78
Link Komentarze (2) »
czwartek, 01 listopada 2012
Dzien wszystkich swietych...
Brakuje mi zapalania zniczy pierwszego listopada, brakuje mi odwiedzania grobow bliskich, brakuje mi spotkan rodzinnych przy grobach...brakuje mi widoku tlumow przechodzacych miedzy grobami waskimi sciezkami, brakuje mi ognia palacych sie zniczy w ciemnosciach...ale najbardziej brakuje mi moich ukochanych, ktorzy odeszli, a z ktorymi z racji odleglosci nie moglam sie pozegnac...wciaz boli...znicza moze dzisiaj nie zapale, ale pomysle o Nich i pomodle sie, jak zawsze, jak kazdego dnia...
06:02, alexxela78
Link Komentarze (2) »