RSS
środa, 29 lutego 2012
Bardzo interesujące
Jednym z dzisiejszych tematów jaki pojawił się dzisiaj na mamowym forum ( członkiniami są mamy, które rodziły lub będą rodzić w Pennsy, czyli w Pennsylvania Hospital) było pytanie jednej z przyszłych mam, która ma termin na lato,  'ile kosztuje zwykły poród, ile cesarka, a ile prywatne pokoje bez ubezpieczenia'. Kobieta ubezpieczenie ma i wie co akurat jej pokrywa. Temat wydał mi się bardzo interesujący, więc czekałam z niecierpliwością na odpowiedzi innych mam i bam, pierwsza odpowiedź przyszła po kilku minutach.

Kto nie siedzi, niech usiądzie! W 2010 roku, normalny poród z dwudniowym pobytem w szpitalu i ze zdrowym dzieckiem kosztował 8000 dolarów! I to bez epiduralu, za epidural był oddzielny rachunek, który wynosił 170 dolarów. Nieźle, co?

Za poród, który zaczął się naturalnie, a skończył cesarką plus sześć nocy w szpitalu inna matka dostała rachunek na 44,000 dolarów ( nie napisała w którym roku rodziła), z czego zapłaciła tylko co-pay bo miała ubezpieczenie. Wow, ceny są boskie!

Jestem bardzo ciekawa ile będzie kosztować poród w tym roku. Z tego co się orientowałam przed zajściem w ciążę, z ubezpieczeniem moim moje co-pay było 150 dolarów, jak noc w jakimś najlepszym hotelu!
Z tego co się orientuje jak ktoś chce mieć prywatny pokój, który niczym innym się nie różni od normalnego pokoju, to za noc każą sobie płacić 400 dolarów, według mnie totalna strata pieniedzy! No ale cóż wiem, że są chętni.

Pokoi w Pennsy jest dużo, są dwu osobowe, ale zazwyczaj masz cały pokój do swojej dyspozycji, bo pielęgniarki najpierw wydają wszystkie pokoje, a dopiero jak już wszystkie są pełne i nie ma wolnych to dokładają do nich nowe osoby i to do takiego pokoju gdzie wiedza, że za pare godzin i tak byłby pusty.


Inna interesującą rzecz jest taka, że od 14 lutego do dzisiejszego dnia schudłam 3 funty?!

W głowie mam notkę o weekendzie z wielka niespodzianką, ale jestem tak zmęczona dzisiaj, że nic mi się nie klei, obiecuję opisać  co się wydarzyło jak już odpocznę :)
01:42, alexxela78
Link Komentarze (8) »
środa, 22 lutego 2012
Już niedługo
Zostało mi dokładnie dwanaście dni roboczych, a potem dni wypełnione będą tylko wizytami u lekarzy i mam nadzieję, że nic nie robieniem oraz czekaniem na Młodego.

Taki jest oczywiście mój plan i mam nadzieje, że Młody będzie nadal ładnie współpracował z matką i da jej trochę odpoczynku przed Swoim wielkim wyjściem na ten świat :)


04:52, alexxela78
Link Komentarze (14) »
poniedziałek, 20 lutego 2012
34
W piątek zabraliśmy Młodego na operę Mozarta ;) Uczestniczyl w czasie pierwszego aktu, a potem zasnął snem kamiennym by obudzić się dopiero jak kładłam się spać, po czym poprzesuwał się trochę, powyciągał kończyny i znowu zasnął ;)

 A dzisiaj rozpychał się przy stole, odpychał mnie od stolu,  śmialiśmy się z Mattem, że się już najadł ;) Dzisiaj zdecydowanie jest ruchliwy, nie jest to kopanie, raczej przesuwanie ciałka w tą i z powrotem,  udeptywanie sobie miejsca ( coś podobnego jak koty robią, udeptujac sobie miejsce łapkami, takie mam uczucie) i wypychanie kończyn, nie za bardzo wiem którą w danym momencie. Tylko raz udało mi się odczuć, że kopnął mnie kościstą nóżką, niesamowite i tym samym dziwne uczucie.

A wczoraj zaczęliśmy 34 tydzień magicznej podróży życia ;)


04:47, alexxela78
Link Komentarze (6) »
środa, 15 lutego 2012
Ale Wam dobrze!
Najpierw walentynki i morze czekolady, a zaraz potem tlusty czwartek z paczkami i faworkami i innymi smakowitymi kaskami. Jednym slowem dlugi weekend obzarstwa!

Ale ja sobie to wszystko odbije po porodzie, juz w myslach ukladam liste :))
01:29, alexxela78
Link Komentarze (10) »
czwartek, 09 lutego 2012
Spotkanie z doula
W sobotę spotkaliśmy się z naszą doulą. Pierwsze prenatalne, drugie spotkanie odbędzie się dwa tygodnie przed porodem. Widzę, że kliknęliśmy i że był to dobry wybór.
Przelecieliśmy przez wiele tematów, które na pewno szerzej będą omówione na naszych zajeciach przygotowywujacych nas do porodu.

Dowiedziałam się ile mniej wiecej nocy spedzę w szpitalu, że jesli od początku poinformuję szpital, że będę rodzić naturalnie mam szansę na "birth suite" czyli specjalny pokój do porodów naturalnych z wielkim łóżkiem, z kanapą i uwaga, z wanną na środku, więc całe przygotowanie do parcia mogę spędziś relaksując się w wodzie! Już nie mogę się doczekać, mam nadzieję, że jak się pojawię to będzie jeden z tych pokoi wolnych! Bo w końcu nie od dziś wiadomo jak woda relaksuje! Mam też możliwość rodzenia na stołku, tak takie krzesło z dziura w środku ;)) Ogólnie jestem podekscytowana tymi możliwościami.

Przelecialyśmy szybko przez stos punktów, ala listy/planu rodzenia ( podoba mi się ta na stronie TheBump), którą wypełniam i na podstawie której napiszemy razem jedno stronicowy plan rodzenia i wydrukujemy stosy dla calego personelu, który zmienia się co siedem godzin, żeby każdy był w temacie i nie zadawał zbędnych pytań!

Dostaliśmy również listę zadań domowych, bo w końcu muszę się fizycznie przygotowac do porodu naturalnego, a więc ćwiczenia rozluźniające i te na macie i te z piłką,  masaże, jeden to masaż pokazowy, który mam wykonywać na mężu, żeby On wiedział jaki uścisk lubię, Matt oczywiście szczęśliwy!, i perineal massage-nie mogę znaleźć polskiej nazwy, więc sobie wygooglajcie, jak ciekawi jesteście ;) Polecam filmik na youtube z panią, która pokazuje na manekinie.
No i oczywiście słynne ćwiczenia Kegla!

Szukam też dobrej książki, czy też bardziej cd do hypnoterapii, czy bardziej wizualizacji. Podobno takie rozmowy z dzieckiem, które się rodzi pomagają w bólu. Wczoraj mój chiropraktyk mi opowiadał jak to jego żona przygotowywała się do porodu z dzieckiem numer dwa i tak sobie z własnym, nie narodzonym dzieckiem rozmawiała i jak jej to pomogło potem w szpitalu.

W między czasie czytam Tracy Hogg, "Secrets of the baby whisperer", czyli po polsku "Język niemowli" i mogę powiedzieć, że ją uwielbiam, w sensie Tracy, myślimy tak samo! Polecam!
01:18, alexxela78
Link Komentarze (18) »
środa, 08 lutego 2012
Dla perfekcyjnych malarzy za darmo!
Sprzedaję pomysł na wykończeniówkę! Drażnią Cię białe linie pomiędzy sufitem, a ścianą? Zamiast pędzla i nowej taśmy, weź w dłoń malutki pędzelek ( tak, taki do malowania plakatówkami!), zanurz w farbie i pociągnij wzdłuż niepożądanych linii i twoje problemy znikną! :)

Polecam również zieloną taśmę, jest troszkę droższa, ale o wiele lepsza od niebieskiej!
22:46, alexxela78
Link Komentarze (2) »
A u nas?
rewolucja pazdziernikowa, a moze powinnam napisac, ze lutowa, bo w koncu juz luty sie zaczal :)

Zaczelo sie od niedzielnego malowania ostatniego juz pokoju w tym domu! No i wyszlo szydlo z worka, ze malowanie w osmym miesiacu nie jest takie latwe jak w piatym, czy szostym. Zdecydowanie w grudniu przed swietami, kiedy malowalismy nasza sypialnie bylam partnerem, wykonczeniowke ja robilam, bylam pelna energii i brzuch wspolpracowal. Tym razem, sufitu wogole nie tknelam, a sciany glownie na poziomie oczu, bo po schylaniu sie przez jakis czas poczulam, ze brzuch ma dosyc, wiec bylo wiecej przerw itp. Na koniec dnia brzuch zrobil sie twardy, a ja bylam totalnie wymeczona.

Pod koniec malowania doszlismy do wniosku, ze wymieniamy wykladziny, nie tylko w przyszlym pokoiku Torbiniatka, ale i w naszej sypialni, a takze holu. Marzeniem naszym byly drewniane podlogi, ale ze podlogi sie zazwyczaj nie zwracaja przy sprzedazy, a my zostac tu i tak nie planujemy za dlugo, to padlo na wykladziny.

W poniedzialek zaprosilismy pana z Empire, jedna z slynnych firm wymieniajaca wykladziny. Pan przyszedl pogadal ( jak dla mnie za dlugo, ale) wymierzyl, doradzil, pokazal probki, ( nie za duzo i do rzeczy, wiec nie bylo problemu w stylu "konikowi w zloby dano") wybralismy kolor i wstepnie umowilismy sie na weekend.

Dzisiaj, bo przeciez wieczory nie sa do relaksowania sie po pracy, tylko do zalatwiania mnostwa rzeczy ;) pojechalismy do lowes popatrzec na ich ceny i na ich oferte. Zasiegnelismy wiedzy, dowiedzielismy sie jakie sa nasze opcje i te cenowe i te czasowe i wrocilismy do domciu podejmujac decyzje, ze wybieramy Empire, bo taniej, bo szybciej.

Jutro zabieram sie za wykonczeniowke, czyli framugi i w pokoju i w holu, ostatni dzien w ktorym moge/mozemy to zrobic, bo w czwartek wieczor spedzamy na zajeciach, a w piatek umowilismy sie juz ze znajomymi na kolacje.
Tak, moj kalenadarz jest wypchany zajeciami, oprocz pracy, mam pelno roznych wizyt u lekarza, przez nastepne trzy tygodnie w czwartki mamamy zajecia zprzygotowujace nas do porodu naturalnego, a w wolnych godzinach odfajkowuje liste rzeczy, ktore musze zrobic przed porodem. Na pytanie szefowej czy w ten weekend odpoczywalam smieje sie. Jest nadzieja, ze uda mi sie odpoczac jak skoncze juz pracowac, chyba, ze Torbiniątko postanowi wyjsc wczesniej ;)

Dostawe mebelkow po raz drugi przesunelam, tym razem na poczatek marca, akurat bedzie juz pomalowane z nowa wykladzina i mam nadzieje, ze w miare wszystko bedzie posprzatane i zoorganizowane, ze bede sie mogla zajac tylko praniem malutkich ubranek! Juz nie moge sie doczekac tej organizaci, zeby wszystko znalazlo swoje miejsce, wtedy poczuje sie lepiej.

W zeszla sobote mielismy tez spotkanie prenatalne z nasza doula, ale to w nastepnej notce, bo teraz nalezaloby w koncu isc spac!
05:45, alexxela78
Link Komentarze (4) »
piątek, 03 lutego 2012
Hura
Od sześciu dni wyniki cukru są dobre, czyli moje pilnowanie jest wynagradzane. Nawet udaje mi się od czasu do czasu coś niezdrowego prześlizgnąć :) Niestety moja chęć do kucharzenia odleciała wraz z rozpoczęciem liczeniem :(


00:39, alexxela78
Link Komentarze (6) »
czwartek, 02 lutego 2012
Zmeczona
Jestem dzisiaj zmeczona 'smalk talks'...czyli zagadywankami od osob mi obcych, w sklepie, w kolejce aby wyslac paczke, jestem zalewana pytaniami. "Jak tam dziecko?", "Czy jestes podekscytowana?" Babka przy kasie zapytala sie dzisiaj, na kiedy mam termin, mowie jej, ze za dwa miesiace, a ta na to, po krotkim przemysleniu, a to w marcu! Mialam na koncu jezyka aby jej odpowiedziec 'bingo!', 'wygrala pani sto dolarow!'
 Poszlam sobie w koncu zrobic pedicure,  wlascicielka dawno mnie nie widziala i jak mnie dzisiaj zobaczyla to zakrzyknela, "a ja nic nie wiedzialam", odpowiedzialam jej, ze teraz juz wie i zajelam sie czytaniem. Pewnie rowno mnie obgadaly podczas pracowania nad moimi nozkami, bo paplaly i paplaly po chinsku ;)


02:37, alexxela78
Link Komentarze (6) »