RSS
sobota, 28 lutego 2009
Snilo mi sie
dzisiaj, ze urodzilam dziecko. Urodzilam je w szpitalu i zaraz potem przyjechalismy do domku. Pamietam, ze w tym snie  pomyslalam sobie, co ja urodzilam, chlopca czy dziewczynke, wiec odwinelam pieluszke i zobaczylam nieobrzezanego penisa i z zaskoczeniem powiedzialam na glos: O chlopczyk! Ale przeciez ja nie mam dla niego imienia, przeciez jeszcze nie wybralam no i co ja zrobie z tym faktem! I to byly te dwie sprawy, ktore wypelnily ten sen, ten nieobrzezany penis, ktory mial byc obrzezany jeszcze w szpitalu i to imie, z ktorym mialam problem. No i sie obudzilam! Opowiadam Mattowi jaki mialam dziwny sen, no i ze z tym imieniem mialam problem, a Matt szepcze mi do ucha..."Diesel". No bo moj kochany mezulek ma juz imiona dla dzieci: Diesel i Wednesday, jakby ktos byl ciekawy ;) Co do imion to mam juz wybrane dla dziewczynki, tak zeby bylo latwo i w Polsce i w Ameryce je wymawiac, natomiast jesli chodzi o chlopczyka, no wlasnie  tutaj pojawia sie problem, pare amerykanskich imion mi sie podoba i tyle...

Wczoraj wieczorem wypralam posciel, och uwielbiam spac w swiezo wypranej poscieli. Macie ulubione pozycje, w ktorych zasypiacie? Bo ja zawsze musze na prawym boku, inaczej nie moge zasnac i musze byc nakryta, nogi nie moga wystawac i jak mam zimne stopy to nie zasne, wtedy obowiazkowo skarpety ;)
A spie w roznych pozycjach, Matt sie co jakis czas nasmiewa, kiedy przychodzi dac mi buzi na dzien dobry, kiedys zastal mnie spiaca na brzuchu z nogami w gorze, innym razem lezaca na plecach i z rekami zaplecionymi nad glowa, tylko robic zdjecia.


22:28, alexxela78
Link Komentarze (2) »
niedziela, 22 lutego 2009
ksiazki
W tamtym tygodniu przeczytalam przepiekna ksiazke Tatiany de Rosnay " Sarah's Key", ktora opowiada o wydarzeniach, ktore rozegraly sie w okupowanej Francji, dokladnie w samym sercu Paryza, 16 lipca 1942 roku, kiedy to pod nadzorem francuskiej policji zlapano i wywieziono 13tys. Zydow, w tym 4tys dzieci. Autorka skupia sie na dzieciach, a dokladnie na jednej dziewczynce...Tatiana pisze o wydarzeniach, o ktorych nie mialam wczesniej pojecia, pisze o ludziach, ktorych losy zyciowe splataja sie ze soba. Przepiekna opowiesc, ktora Wam polecam, przeczytajcie, bo warto!

Teraz czytam dwie ksiazki, jedna Jeannette Walls "The glass castle", polecona przez moja Mame, a druga Mayo Clinic " Guide to a healhy pregnancy", obie bardzo ciekawe. Ta pierwsza polecam, ta druga tez jesli myslicie aby zajsc w ciaze, tak jak ja, albo juz jestescie ;) Kupilam tez "What to expect when you are expecting".

Ostatnio 'pozeram' ksiazki, zawsze lubialam czytac, ale teraz czytam w jezyku angielskim i sprawia mi to taka sama przyjemnosc jak czytanie w jezyku polskim i bardzo sie z tego ciesze.

Zaraz biore sie za wypelnianie fafsy i innych papierow finansowych. Ma mi w tym pomoc moj ukochany mezulek, a wieczorkiem chce ogladac oskary. A jutro znowu poniedzialek i powiedzcie mi dlaczego to zycie tak gna do przodu, he?
22:58, alexxela78
Link Komentarze (9) »
środa, 18 lutego 2009
:)
Mam zapalenie oskrzeli. Dostalam antybiotyk. Mam nadzieje, ze za siedem dni bede zdrowa. A teraz lece czytac, bo przyszly mi nowe ksiazki z amazon.
A wczoraj zaczelismy  'grac' w gre planszowa 'Axis and Allies'. Pisze w cudzyslowiu, bo dopiero ja rozlozylismy, podzielilismy sie panstwami i cala godzine ustawialismy zolnierzy i ich dobytek. Przygotowalismy wszystkie karty i znaczki. Przeczytalismy wspolnie zasady gry. Gra zajela nam caly stol. Tak, ze dzisiaj kolacje zjedlismy przy wyspie kuchennej. Dzisiaj wieczorkiem zaczniemy grac.
A co tam u Was?
02:02, alexxela78
Link Komentarze (5) »
niedziela, 15 lutego 2009
natlok mysli
Walentynkowy dzien zaczal sie bardzo leniwie. Zwiazku z tym, ze mialo byc lepiej z moim zdrowiem pod koniec tygodnia, a nie jest, jest gorzej, spalam do prawie jedenastej. Pewnie nie tylko z powodu choroby, ale takze tego, ze poszlam spac po dwunastej, przed spaniem wymienilismy sie walentynkowymi prezentami, M. dostal iLife, a ja kosmetyki z Origins ;)
Do lekarza nie poszlam, bo nie mialam kiedy. Ale mam nadzieje, ze uda mi sie umowic na wizyte na wtorek rano, bo mam akurat 'okienko'. Kupilam kolejny syropek, jem garsc roznych witaminek i nic. Kaszle gorzej niz tydzien temu, nieciekawie. Cos mi sie wydaje, ze bede musiala blizniaczki jeszcze raz przesunac.

W glowie od rana natlok mysli ( racjonalne z emocjonalnymi sie kloca od jakiegos tygodnia, w gwoli wyjasnienia), ktore myslalam, ze ucichna przy manicure & pedicure, ale nie ucichly. Kregoslup sobie wymasowalam, nozki wymasowane, pazurki pomalowane, pieknie wygladaja. O stolik nie chce mi sie dzisiaj bic, nie mam ochoty pudrowac nosku i ubierac sie pieknie...M. sie zapytal co bym chciala dzisiaj robic, zwiazku z tym, ze AC nie wypalil, ja na to, ze mam ochote na ulubiona pizze i film, szkoda, ze kominka nie mamy, bo milo by bylo popatrzec sie na ogien z kubkiem goracej herbaty.

Wracajac do mysli, teoretycznie podjelam decyzje, w sumie w jakims procencie praktycznie tez, bo zarezerwowalam sobie miejsce na studiach czekiem, ale ....no wlasnie, ale...mysle i mysle, bo nie latwo mi podjac ta decyzje, bo musze wybrac, bo nie moge miec dwoch rzeczy na raz, bo nie moge miec studiow i dziecka.  Musze cos wybrac, drugie musi poczekac i boje sie, ze jak za dlugo bede czekac to bedzie za pozno. Podchodzac do rzeczy racjonalnie powinnam wybrac szkole, ktora umozliwi mi prace w zawodzie, da pieniadze i wieksze mozliwosci do spelniania marzen. I ta droga powinnam isc i przykryc gruba koldra inne mysli, a nie latwo. Rozmawialismy wczoraj z M. o kartach, ktore kazdy z nas dostaje od zycia. Mam wspanialego meza, od prawie roku mamy piekny dom, moze nie jest naszych marzen i wiele w nim do poprawy, ale jest nasz, a jednak jak patrze na zdjecia dzieci znajomych, przyjaciol, czuje zazdrosc, ciesze sie ich szczesciem, ale czuje tez zazdrosc, ze oni juz moga, ze lata pracuja, ze dawno maja dom, a ja musze wybierac.  Boje sie, ze jak juz bede mogla, to bedzie juz za pozno, czy powinnam zamrozic jajeczka? Nie wiem jak ta sytuacja wyglada w Stanach, w Filadelfii, ale w Kanadzie, wiem ze za taka atrakcje placi sie 250 dolarow rocznie za przechowanie, a potem do trzech razy wstrzykuja ci za darmo.
Koncze, zyczac wszystkim milego wieczoru walentynkowego! A ja lece po pizze.
00:32, alexxela78
Link Komentarze (7) »
środa, 11 lutego 2009
garsc mysli
Po odstawieniu amerykanskiego syropku, loty ustaly, ale kaszel sie wzmogl. Gdybym mogla sobie pozwolic na tydzien chorobowego, to pewnie dalej bym go brala, a tak babcinym sposobem posiekalam cebule posypalam ja cukrem i czekam na syrop. Z tego tez powodu musialam przesunac moja prace z blizniaczkami na nastepny tydzien, majac nadzieje, ze za tydzien mi przejdzie. No coz zdarza sie, w tym tygodniu mniej w portfelu, ale na chleb bedzie ;)

Wymyslilismy z Mattem, ze Walentynkowy weekend spedzimy w Atlantic City, ale za pozno sie za to zabralismy, wiec nici z noclegu.

W weekend dostalam paczuszke ze szkoly z papierami finansowymi, tzn. z krokami co mam pokolei zrobic aby pieniadze jakies dostac. Aby wyslac fafse musze miec zeznanie podatkowe z 2008 roku, ktorego jeszcze nie zrobilismy, wiec najpierw musimy wyslac wszelkie papiery do faceta, ktory co roku nam takie zeznanie robi, a dopiero potem moge wypelnic papiery do fafsy, chociaz watpie w to, czy pomoc finansowa dostane, to zawsze warto wyslac, a moze jednak cos skapnie. Potem musze sobie wybrac rodzaj pozyczki, a w dzisiejszych czasach to az strach taka brac, ale trzeba sie trzymac mysli, ze ukoncze te cztery lata i dostane prace i bede zarabiac kokosy ;) i tym samym spelni sie marzenie mojego meza ;)

Dzisiaj 65 stopni F. , a w sobote ma padac snieg ;)



18:02, alexxela78
Link Komentarze (2) »
sobota, 07 lutego 2009
Amerykanskie syropki
maja to do tego, ze po ich wypiciu czlowiekowi kreci sie w glowie i tak bardzo chce mu sie spac. 
21:03, alexxela78
Link Komentarze (6) »
środa, 04 lutego 2009
***
Mamuska pojechala, a nas zasypalo. Cale szczescie, ze dojechalismy bezpiecznie na lotnisko i z powrotem. Jestem ciekawa jak bedzie jutro, czy dalej bedzie padac, czy topniec. Nie mam odpowiednich butow na taka pogode, pozostaja kalosze. A wczoraj byla taka wiosenna pogoda, ze nie chce sie wierzyc, ze to bylo wczoraj, a teraz tyle sniegu!

Aspiryna, witaminka C, goraca herbata z miodem, prysznic i do lozka!
04:34, alexxela78
Link Komentarze (4) »
wtorek, 03 lutego 2009
***
Ostatnia noc, zwana tez zielona. Klamek pasta nie bedziemy smarowac ;)
04:56, alexxela78
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 02 lutego 2009
weekendowe sprawozdanie
Skonczylysmy przed chwilka klejenie i gotowanie ruskich pierogow. Zaczelysmy dobrze po siodmej i myslalam, ze przed polnoca sie nie wyrobimy z lepieniem, a tutaj prosze jeszcze nie ma dziesiatej wieczorem, a pierozki ugotowane, wlozone do zarodpornego naczynia i w lodoweczce czekaja na jutro. No fakt, farsz zrobilysmy godzine przed lepieniem, potem troche odpoczelysmy. Tym razem farsz skonczyl sie wczesniej niz ciasto, a ze mamy jeszcze kapuste z lazanek zamrozona w zamrazalce, jutro jak bedzie nam sie chcialo zrobimy wlasnie z nia. Pycha sa takie swieze z wody.

Matt sie smieje, ze robimy tych polskich potraw tyle, zeby starczylo na szesc miesiecy, kiedy Mama powroci. Niestety tak sie nie da. Poza tym troche wiecej uplynie czasu zanim Mamuska wroci :( do nas.

W lodowce mamy jeszcze golabki i zurek ;)

A dzisiaj wrocilysmy do Art Museum, Mamuska chciala raz jeszcze zobaczyc impresjonistow, poza tym za pierwszy razem nie udalo nam sie wszystkiego poogladac, wiec dzisiaj zobaczylysmy juz wszystko, nawet Gejsze na koniec ;)

Dzisiaj mielismy powiew wiosny w Filadelfii, cieple sloneczko i ogolnie cieplej, weselej. Snieg zaczal sie na powaznie topic, wiec co krok musialysmy skakac przez dlugie kaluze, ktore jak male strumyczki ciagnely sie wzdluz chodnika...

A wczoraj wybralismy sie we trojke na Philly Car Show, juz drugi raz w moim zyciu. Samochody wszedzie. Piekne Lexusy, porshe, wielgachne traki i piekne, udziwnione motory. Mamie najbardziej podobal sie taki zieloniutki, Lamborghini za jedyne 450tys dollarow ;)) Tych niestety nie mozna bylo nawet dotknac malutkim paluszkiem, a szkoda....

Zziebnieci i zmeczeni wrazeniami doszlismy do miejsca zwanego, Naked Chocolate gdzie zamowilysmy sobie malutka goraca czekolade w wersji europejskiej ( byla mozliwosc amerykanskiej) i cale szczescie, ze zamowilysmy malutka, bo byla bardzo gesta i strasznie slodka. Moja byla spicy, a Mamcia zamowila aztec, czyli z roznymi przyprawami w stylu gozdzikow, cynamonu itp.
Do czekolady zamowilysmy, jakby to nie bylo za duzo, precel oblany czekolada z kawaleczkami ciasteczek oreo, belgian waffle polany mleczna czekolada i posypany karmelem i czekoladowa piramide-to Matt sobie zamowil. Nawet nie chce wiedziec ile kalorii zjadlam. Ale miejsce z calego serca polecam! W NY bedzie pewnie z wypisanymi kaloriami i wtedy wogole nic nie zamowicie, bo swiadomosc ilosci zmieni wam smaka, ale w innych czesciach kraju zapraszam.

No wlasnie, Cutie pisala juz o kaloriach wypisanych miedzy innymi w Starbucksie. Ja moglam tego doswiadczyc podczas naszej wizyty w NY. Pomysl burmistrza NY bardzo, ale to bardzo przypadl mi do gustu, patrzysz na tabliczki, gdzie przy nazwie produktu i jej wielkosci, rowniez ilosc kalorii sie znajduje. Patrzysz, patrzysz i oczu nie wierzysz ile glupie kawy, gorace czekolady maja w sobie kalorii, nie mowiac juz o ciastach tam serwowanych. Odechciewa ci sie od razu. Ja kawy nie pijam, jak juz to frapuccino w lecie i tez ostatnio malo. Jak juz to Starbucksa odwiedzam na herbatke i na ewentualne ogrzanie sie, a w NY jeszcze z innego powodu ;))
Mysle, ze powinni to wprowadzic rowniez w Filadelfii!

Na koniec Wam powiem, ze od dwoch miesiecy nie bylam na silowni, jem wiecej i duzo takich rzeczy, ktorych wczesniej nie jadlam z powodu diety, w naszej lodowce i w szafkach pojawily sie produkty, ktorych wczesniej nie bylo, a w zamrazalce lody-ostatnio odkrylysmy z Mamcia takie pyszne czekoladowe z kawalkami roznych czekoladek. Pycha. I schudlam piec funtow. Brzuszek tez jest mniejszy. Nie rozumiem.


04:07, alexxela78
Link Komentarze (3) »
niedziela, 01 lutego 2009
Idzie luty podkuj buty ;)
Wiele sie dzieje ale jakos nie mam natchnienia do pisania. Mysli nie chca sie ladnie przelac na papier. Zmeczona jestem od paru dni, mysle, ze bierze mnie jakies przeziebienie. Chora byc nie moge, bo pracuje z dziecmi, wiec pije herbatke z cytryna i miodem, airbone i mam nadzieje, ze w nic sie to nie przerodzi. Wspomnienia zapisuje w osobistym zeszyciku, podziele sie nimi pozniej.

Pozdrawiam Was cieplo z zimnej Filadelfii i do ponownego przeczytania.
01:15, alexxela78
Link Komentarze (3) »