RSS
sobota, 29 stycznia 2011
Nowa obywatelka Ameryki
Dzisiaj po poludniu odbyla sie moja ceremonia zaprzysiezenia na obywatela Stanow Zjednoczonych. Zaprzysiezenie odbylo sie w jednej z sal biura emigracyjnego w centrum Filadelfii. Kandydatow bylo okolo 60 z roznych stron swiata, jedna Polka i jedna osoba z Kanady. Najwieksza grupa byla z Indii, potem kraje Azjatyckie. Przez pierwsza godzine trzy panie z biura emigracyjnego zbieraly od kandydatow wypelnione formularze, ktore byly zarazem listem zapraszjacym na ceremonie i nasze zielone karty. Odbywalo sie to tak, ze po kolei bylismy wywolywani, niestety nie alfabetycznie i osoba wywolujaca miala bardzo cichy glos, wiec wszyscy siedzieli jak na szpilkach probujac wychwycic z szumu swoje nazwisko. Oddawalo sie formularz, zielona karte i sprawdzolo sie swoje dane na certyfikacie, a w zamian dostawalo sie ksiazeczke z faktami historycznymi i malutka amerykanska flage. Po tym wstepie przyszla pora na oficjalna czesc ceremoni. Pani sedzina sie zjawila, przywitala sie i przedstawila w punktach plan ceremonii, po ktorej wstalismy i wysluchalismy hymn. Po nim ogladnelismy filmik pokazujacy historie nadawania obywatelstwa, po filmiku Pani sedzia wywolywala ludzi z poszczegolnych krajow i jak juz wszyscy wstali, poprosila nas o podniesienie prawej reki do przysiegi. Wersy przysiegi powtarzane byly za Pani sedzia. Po przysiedze Pani sedzia pogratulowala wszystkim kandydatom i puscili nam filmik z gratulacjami od Obamy. Mila wstawka. Po wznioslej przemowie Obamy byl nastepny filmik, ktory nie dokonca mi pasowal i za bardzo byl cukierkowaty, filmik z piosenka o Ameryce na tle zdjec ludzi z roznych stron swiata, dzieci z flagami, marynarzy. Kolo mnie siedziala moja szefowa, wiec jak uslyszalysmy to piosenke to popatrzylysmy na siebie i zrobilysmy dokladnie ta sama mine. To bylo jej pierwsze spotkanie z ceremonia nadawania obywatelstwa. Trzeba przyznac interesujace doswiadczenie. Ciekawa jestem jak to wyglada w Polsce. Ktos wie?
Po filmiku przyszedl czas na rozdawanie certifikatow i na zdjecia z sedzia, z Mattem i z Amanda. Niektorzy robili zdjecia z flaga. Oprocz certifikatu dostalismy formularze na paszport i mozna bylo sie zarejestrowac do glosowania, co tez uczynilam. Teraz tylko wyslac aplikacje o paszport i gotowe.

A tutaj, dumna obywatelka i jej maz ( wciaz ten sam).


01:44, alexxela78
Link Komentarze (5) »
sobota, 15 stycznia 2011
nowe przepisy do wyprobowania
Odebralam dzisiaj z poczty moja nowa ksiazke kucharska "The complete vegan kitchen"


, przejrzalam i juz mi sie podobaja te nowe przepisy. Jest tam jeden przepis, ktory jest bardzo podobny do mojej mieszanki, ktora zaczelam robic pare tygodni temu. A mianowicie mieszanki z quinoa ze szpinakiem albo kale (jarmuz) i z papryka, czasem dosypuje pestki slonecznika i lub dyni, czasem wrzucam grzyby i groszek. I zmieniam rowniez kasze, raz jest to quinoa, a raz jaglana, a innym razem gryczana kasza.
Nie moge sie doczekac aby wyprobowac przepis na ich zupe z czarnej fasoli. Wczoraj jadlam w mojej/naszej ulubionej meksykanskiej restauracji i chodzi za mna ten smak.
23:40, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
smieszy i denerwuje
Smieszy mnie szefowa, ktora wylicza mi co do centa tygodniowa place.

Smieszy mnie ups, ktory zostawia mi przesylki w naszym "ogrodku", dzisiaj strzelili takiego gola, ze jak otworzylam drzwi do tylu, to paczka byla w srodku kubla na plastikowe odpadki, zatopiona lekko w sniegu. Z jednej strony jestem im wdzieczna, za myslenie i znalezienie pomyslu, zeby jednak mi ta paczke w domu/pod domem zostawic, co bym nie musiala z wywalonym jezykiem jechac do ich siedziby, ale dzisiaj tyl mojej ksiazki jest ubrudzony, oh... mysle, ze przezyje choc lubie miec czyste ksiazki.

A denerwuje mnie to, ze amazon oprocz ups uzywa rowniez fedex, a ludz z fedexu nie mial pomyslu i zostawil mi tylko kartke, co by sie po ta przesylke zglosic osobiscie. Cale szczescie sa jutro otwarci.

Denerwuje mnie jeszcze to, ze zamiast wyslac wszystko w jednej paczce, piec wybranych przeze mnie rzeczy przyjdzie  w czterech roznych paczkach.

Zaczyna mi doskwierac brak polskich liter, wiec musze poszperac w ustawieniach laptopowych, a potem pamietac pod jakimi znakami sie kryja.




00:57, alexxela78
Link Komentarze (2) »
piątek, 14 stycznia 2011
Polecam
rodzicom, przyszlym rodzicom i osobom, ktore na codzien pracuja z dziecmi, wspaniala ksiazke, ktora wlasnie kupilam i zaczelam czytac. Zostala napisana przez Dr. Jenn Berman, tytul: "Superbaby".

 
Badania wykazaly, ze pierwsze trzy lata zycia dziecka sa bardzo wazne w jego rozwoju. Autorka nazywa je krytycznymi okienkami.  W latach tych dziecko uczy sie przywiazania, zaufania do drugiej osoby, empatii i buduje wlasne ja. Autorka podkresla jak wazny jest szacunek w komunikacji z dzieckiem i ile dzieki temu mozemy my jako rodzice i opiekunowie osiagnac.
Ksiazka podpowiada jak mozemy wykorzystac te pierwsze trzy lata  i pomoc dziecku byc nie tylko zdrowym, ale wesolych i szczesliwym czlowiekiem.
01:57, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 stycznia 2011
fachowca i paczuszka
Film bardzo dobry. Fachowiec przyszedl pozno do domu, odsniezyl przed domem, zjadl ze mna kolacje, a sprzatanie smieci przelozone na inny dzien. Tak to jest z tymi fachowcami, zajeci sa.

I cale szczescie, ze dzisiaj nie umylam tej podlogi, bo bylaby to syzyfowa praca.

A i zapukal sasiad z przesylka dla mnie, a juz myslalam, ze pukaja nastepni chetni do odsniezenia. Przesylka od rodzicow i Babci, dlugo szla, juz myslalam, ze zaginela, a tu prosze jaka niespodzianka mnie dzisiaj spotkala. Slodka niespodzianka ;)

A teraz ciepla herbatka, pachnaca kokosem i lulu juz niedlugo.
03:54, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
środa, 12 stycznia 2011
ah
Kompletna strata czasu z tym sprzataniem laptopa. Musze poczekac na fachowca, bo cos nie moge kopiowac. Cale szczescie jest jeszcze czwartek na sprzatanie domu. Zaopatrzylam sie w mandarynki ide ogladac "The town". 
23:56, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
środy sa fajne!
Juz w domciu. Jak dobrze. Lubie moje krotkie dni bo wtedy czuje, ze zyje, ze tydzien mi sie nie zlewa w jedno bialo-czarne nic. I ze mam czas na okielzanie domu, poogladanie filmow, poczytanie i spedzenie czasu ze soba.

Wczoraj wieczorem za oknem byl przepiekny bialy swiat, pieknie sypalo i  mialam nawet ochote na zrobienie paru aniolkow przed domem. Rano jeszcze ladnie, a teraz juz plucha, coraz wieksze kaluze tu i tam. Wiec aby przejsc z jednego konca chodnika na drugi trzeba czasem skakac, bo trudno ominac. I znowu mysl w glowie, ze trzeba kupic nowe kalosze.


Ide zjesc zupe, a potem zabieram sie za sprzatanie laptopa, czas najwyzszy na przegranie zawartosci na dyski i zainstalowanie nowego programu. Bardzo mi sie nie chce tego robic i zawsze sie boje, ze cos mi sie nie wgra i zniknie na zawsze. Ale czas na porzadki i nowe mozliwosci programowe ;)
20:00, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 10 stycznia 2011
leniwie
Zaczelam wczoraj pisac notke o kolejnym sniegu za oknem, zytniowych nalesnikach, o odsniezaniu i mocnym zapachu maryski, lazienkowym projekcie i o filmach, ktore ogladnelam, ale potem zapomnialam ja dokonczyc. Dzisiaj ja znalazlam, ale zapomnialam, ze jesli nie odswieze strony to mi zniknie i oczywiscie znikla. Nie chce mi sie jej pisac po raz enty, wiec tylko napisze, ze weekend byl udany. Bardzo leniwy, zakonczony pyszna kolacja. Nowy przepis na zupe z pomaranczowej soczewicy sie sprawdzil i okazal przepyszny. Nawet Mattowi podszedl i zazadal dokladki ;) Do sprawdzenia krupnik i zupa cebulowa. Ide szukac innych przepisow na zupy. A...od wczoraj, mam silny bol po prawej strony, domyslam sie, ze nadwyrezylam miesien, boli jak oddycham i nie moge sie smiac, a i nie moglam wczoraj zasnac po mojej ulubionej stronie, czyli na prawym boku. Mam nadzieje, ze przejdzie mi niedlugo. 
01:56, alexxela78
Link Komentarze (2) »
czwartek, 06 stycznia 2011
AZM
Mam na imie Ola i jestem uzalezniona od mandarynek...

22:08, alexxela78
Link Komentarze (2) »
z wizyta po drugiej stronie rzeki
Filadelfia


21:58, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2