RSS
sobota, 20 kwietnia 2013
zielono mi i wesolo
Nie moge uwierzyc, ze niedlugo minie rok jak tu mieszkamy. Ale ten czas leci! Ostatnio pomyslalam sobie, dlaczego wczesniej sie tutaj nie przeprowadzilismy. Zupelnie inaczej sie tutaj zyje! Spokojniej...i ludzie mniej nerwowi i milsi... i usmiechnieci i nie sa to przyklejone usmiechy. Dobrze mi tu, na tej 'wsi' z dala od zgielku i krzyku, i papierosow na oknem. Wieczorem moge znowu podziwiac gwiazdy na niebie, a w dzien zapachy nowo rozkwitajacych roslin, krzewow i kwiatow. Zielen bije po oczach. Wiosna zawitala do nas na poczatku lutego, wszedzie bylo bialo i pachnaco, potem rozowo, a teraz ta niesamowita zielen.

Mialam to szczescie, ze trafilam na super aktywna i bardzo fajna grupe kobiet. Dzieci mamy w podobnych wieku, spotykamy sie czesto, mamy o czym rozmawiac i fajnie jest! Wczoraj bylysmy na pikniku w pieknym parku z superowym placem zabaw i w przepieknej okolicy. A wieczorem bylam na babskim, juz nie pamietam kiedy tak dobrze sie bawilam. Bylo nas z 10 i pelno tematow do obgadania i nie wiem kiedy zrobilo sie po jedenastej.

W niedziele spotykamy sie w winiarni na testowaniu win razem z naszymi polowkami i dziecmi oczywiscie.

Jak bym chciala to moglabym sie socializowac codziennie, ale czasem lubie spedzic dzien tylko z moim kochanym chlopczykiem, ktory rosnie szybko i nowe nabywa nowych umiejetnosci.

Fajny jest. Zabawny. Flirciarz i uwielbia sie wyglupiac, dawac calusy i wtulac sie, ale tez opluc i za wlosy wytargac. Porwac papier i szybko wpakowac go sobie do buzi, dlatego zostal nazwany nasza domowa koza ;) Fajnie jest go podgladac jak otwiera szafke, wyciaga koszyczek z przyprawami, wysypuje je na podloge, potem pokolei wklada z powrotem, potem znowu wysypuje i bierze jedna otwiera szuflade ze sciereczkami i wklada do srodka, zamyka, bierze nastepna przyprawe i wsadza ja do innej szafki, a potem sie okazuje, ze znajduje jego skarpetki w koszu na pieluchy, a puzzle w garnku ;) Przeklada, chowa i biega z wozeczkiem trzymajac w jednej rece dwa balony. Po urodzinach mamy mala obsesje balonowa ;))

Wracajac do miejsca, jest czysto! Och jak mi tego brakowalo w Filadelfii!

A i pomarancze, dla takich soczystych i slodkich pomaranczy ( nie wspominam juz o innych owocach, ktore sa tutaj przepyszne) warto sie tutaj przeprowadzic. Jemy w tonach. Nigdy w zyciu nie jadlam tylu rodzai. Ba, nawet nie wiedzialam, ze istnieje tyle roznych rodzai pomaranczy, mandarynek, nie mowiac juz o grejfrutach, ktore tutaj sa dobre! Nawet Mlody potrafi zjesc cala pomarancze na jedno posiedzenie. I paluszkiem teraz pokazuje, ze chce, tu i teraz! Ostatnio nawet zona pana, od ktorego kupujemy te pomarancze na targu zapytala sie dla kogo my kupujemy tyle pomaranczy. Nie mogla uwierzyc, ze dla naszej trojki tyle kupujemy ;))

06:35, alexxela78
Link Komentarze (5) »
środa, 30 stycznia 2013
Co potrafi dziesieciomiesieczniak?
Umie sie usmiechac od ucha do ucha szczerzac zeby i przymruzajac oczy w tym samym momencie. Zawsze mi sie smiac chce jak to robi, bo z jednej strony to tak slodko wyglada, a z drugiej wyglada jakby chcial odstraszyc przeciwnika. Ale jedno jest pewne "Amerykanski usmiech" panuje u nas od dlugiego juz czasu. I tylko zebow przybywa ;) Tak, dzieciomiesieczniak ma juz ich szesc, ostatnio wyszly mu gorne dwojki.

Umie stac i chodzic dokola zabawki, przemieszczac sie od zabawki do zabawki, podciagac, robic pozy jogowe ;) Otwierac drzwi i zamykac.

Lubi dawac opinie czy to na temat owocu, ktory wlasnie zjada, czy tez ze cos chce teraz ;)

Lubi sie przytulac, chowac, flirtowac i zagadywac ;)

Umie zajac sie soba.

Lubi ksiazeczki, ma swoje ulubione, ktore lubi sluchac. Zamiera wtedy i slucha, ewentualnie komentuje. Sa tez takie ksiazeczki, ktorych nie chce sluchac.
Niesamowite jest obserwowac jego reakcje jak czytam mu znany wierszyk w innym wydaniu, poznaje, a z drugiej strony cos mu nie gra, bo na przyklad nie obrazkow.

Od prawie miesiaca chodzimy na basen. Pierwsze zajecia byly oplakane w 99 procentach, i wywolaly uraz do wody, wiec i nasze kapiele wieczorne byly we wrzaskach, ktore po paru dniach ustaly. Duzo oswajania. Drugie zajecia byly juz lepsze, troche placzu, ale tez i uczestniczenia w zajeciach. Trzecie byly niesamowita zmiana, Arturek polozyl sie mi w calosci na wodzie, pisze w calosci, bo jego uszy byly w polowie pod woda, czyli podobno tak jak ma byc. Byl wesoly, plywal na brzuszku i wyl wyluzowany. Zobaczymy jak bedzie jutro. Na razie instruktorka podchodzi spokojnie do niego i daje mu duzo czasu, tez indywidualnego. O tak instruktorzy sa wspaniali, podczas pierwszych zajec pracowala ze mna babka z zewnatrz bo akurat nie byla przebrana, zostalismy oddzieleni od grupy co by inne dzieci nie podlapaly placzu Artura i co chwile przynosila nam inne zabawki, mowila co jeszcze sprobowac. A przed kolejnymi zajeciami zadzwonila do mnie informujac mnie, ze bedzie na basenie w stroju, wiec jakby sie sytuacja powtorzyla to bedziemy dalej pracowac nad oswojeniem Artura. Bylo to bardzo mile z jej strony i zupelne zaskoczenie dla mnie.

Grupe plywacka tworza mamy, ktore poznalam na maminowej grupie. I wszystkie mamy, ktore poznalam tutaj i z ktorymi najczesciej sie spotykam sa mamami coreczek. Wiec pewnie nie bede sie dziwic jak pewnego dnia, moj syn bedzie chcial malowac paznokcie i nosic sukienki, chyba ze do tego czasu poznamy jakies chlopcow.

Arturek wciaz uwielbia wypady na hustawki. Pare razy pozjezdzalismy razem na zjezdzalni.

Nie lubi lezec w miejscu, wiec przewijanie graniczy z cudem chyba ze podzielisz sie z nim mokra chusteczka. Poza wciaganiem wody z mokrych chusteczek, uwielbia jesc kartki, wiec sie zastanawiam co brakuje w diecie mojego syna, ze tak namietnie rzuca sie na wszystkie kartki.

Zaczal testowac...wspina sie i dotyka moich ksiazek i patrzy sie na mnie, wiec kiedy mowie mu, ze nie wolno, to sie cofa, zeby ponownie dotkac i zaraz popatrzec sie na mnie i wykorzystuje okazje jak nie patrze, aby na przyklad pojsc szybko do kuchni i otworzyc szafke, ktorej mu nie wolno, albo otworzyc drzwi na balkon ;) Wychodowalam Czorta ;)

Lubi jak mu sie spiewa i opowiada. Lubi grac na zabawkowym pianinie, najlepsza zabawka pod sloncem. Lubi otwierac i zamykac, grac na butelce...

Kochany jest! Wciaz nie moge uwierzyc, ze juz dziesiec miesiecy mu dzisiaj mija! Kiedy to zlecialo? Przede mna planowanie roczku. Szok, a jeszcze nie dawno byl w brzuszku ;)

05:49, alexxela78
Link Komentarze (2) »
wtorek, 01 stycznia 2013
Zdrowego i wesolego 2013
2012 rok mial byc rokiem konczacym ten swiat, bardzo sie wiec ciesze, ze jednak do tego nie doszlo i moge sie cieszyc macierzynstwem :)

Stary rok zegnalam ze stosem rzeczy do wyprasowania i rownie duzym stosem do wyprania, z brudna lazienka i ogolnie nie posprzatanym mieszkaniem, ale za to udalo mi sie wysprzatac kuchnie na sam koniec, wiec mysle, ze nie bedzie az tak zle w tym nowym roku ;)

Rok 2012 byl to cudny rok, pelen zmian dla naszej malej rodzinki. Najpierw ostatnie szlify domku na urodziny Artura, zostanie Mama, potem pakowanie domu i wyprowadzka, lot do Polski, zmiana stanu i adresu. Duzo sie dzialo. Niech wiec ten nowy roczek bedzie spokojniejszy, dla siebie zycze wiecej motywacji i choc troche myslenia o sobie, i zeby lysinka mi w koncu zarosla ;))

Sylwestra spedzilismy na gorze Diablo, na ktora dojechalismy bardzo waska i kreta drozka, byly chwile grozy jak sie tak na ta gore 'wdrapywalismy' probujac z jednej strony nie przejechac rowerzystow, a z drugiej nie spasc ze skarpy, byly przecudne  widoki, spiacy maluch w samochodzie, a jak juz wjechalismy, bo dlugo sie jechalo na sam szczyt to przywital nas przepiekny krystaliczny widok, wiec udalo sie nam zobaczyc San Francisco i Golden Gate Bridge, widzielismy tez pole wiatrakow i inne gorki, ktore wygladaly jak kopce piasku, pieknie, tylko Mlody nie byl zadowolony, tak to jest jak sie nie spi, potem sie ma nie do konca dobry humor.

Zjechalismy z innej strony, niz wjechalismy, kolo pol z czarnymi jak smola krowami i koniami, blizej domku, a popoludnie spedzilismy na zabawie z Mlodym, a o dziesiatej wieczorem juz spalam, a ze Artur obudzil sie pare minut po dwunastej to wlasnie z nim przywitalam ten nowy roczek. Nie wspomne juz, ze Mlody zrobil nam pobudke o czwartej ( znowu) i nie chcial zasnac, och po kim On ma ten donosny, swidrujacy w uszach glos!, bo jak sie na niego tak czlowiek patrzy to wyglada na spokojnego czlowieczka. A i mamy trzeci zabek na stanie, czwarty pewnie lada dzien tez bedzie. Mam cicha nadzieje, ze i sen powroci do naszego chlopczyka wraz z nowymi zabkami.
 U nas slonecznie dzisiaj, wiec pewnie pojdziemy na spacerek noworoczny jak sie juz z tych poscieli wygrzebiemy ;) Najlepszego Kochani!
20:02, alexxela78
Link Komentarze (2) »
wtorek, 18 grudnia 2012
interesujacy zbieg okolicznosci
Dwa tygodnie temu zapisalam sie na kurs poswiecony spaniu. Mial mi dac pomysly na dluzsze spanie Mlodego i na spanie nocne bez wybudzania. Kurs mial sie odbyc w miniona sobote. Dwa dni po zapisaniu zostalam zaproszona na 'cookie exchange', czyli na ciasteczkowa, babsko-dziecieca impreze. A tydzien potem Arturek zostal zaproszony na urodzinowa, roczkowa imprezke  do nowo poznanej kolezanki. Wszystko w ta jedna sobote i wszystko w prawie tej samej ramie godzinnej od 1-5. Pomyslalam chwile i postanowilam zrezygnowac z kursu, i udzielic sie towarzysko, w koncu nam sie nalezy. I tak tez zrobilam. Mlody wspolpracowal, zasnal na druga drzemke i po niej wskoczylismy do samochodu, wczesniej zapakowawszy wszelkie siateczki do bagaznika. Jedna z prezentem, druga z ciastkami. O bo zapomnialam napisac, ze ta na ta ciasteczkowa impreze,  trzeba bylo upiec ciasteczka na wymiane, wiec dzien wczesniej wieczor spedzilam w kuchni piekac blachy ciasteczek owsianych ;). Wracajac do siateczek, torbe dla Artura i wanienke-na imprezie ciasteczkowej zbierali tez datki dla Mlodych Matek, ktore niczego nie maja, wiec pomyslalam, ze wanienka juz dawno kurzem obrosla wiec na taki szczytny cel oddamy ;)
A akurat jak wychodzilismy z domku to sie rozlalo, wiec jeszcze bardziej interesujaco, ale...pierwsza imprezka byla ta urodzinowa. Duzo dzieci, kolorowych balonow siegajacych sufitu i wesolo. Pobawilismy sie, zaspiewalismy 'sto lat', zjadlam kawalek tortu i trzeba bylo sie zbierac, aby zdazyc na nastepna imprezke. Z instrukcja dojazdu, dojechalismy bez problemu, wygramolilismy sie z samochodu i wkroczylismy do bardzo ladnie urzadzonego domu, z dziewczynami i dziecmi w srodku. Oprocz roznych ciasteczek, ktore staly na honorowym miejscu, byly tez inne przegryzki, w postaci salatki, zupy i napojow, z procentami rowniez ;)
Mlody sie rozgladal dookola, a jak zobaczyl mnie z butelka wody zazadal, ze On tez chce i do konca naszego pobytu bawil sie wlasnie ta butelka. Mam naprawde malo klopotliwe dziecko. Jesc nie chcialo, bo przeciez trudno sie skupic w tak interesujacym miejscu.

Jak juz mielismy sie zbierac, niestety czas lecial, a Arturek chodzi wczesniej spac niz inne dzieci i choc imprezka miala byc do piatej, to wygladalo, ze dopiero sie rozkreca, wiec szkoda bylo wychodzic. Ale nie o tym chcialam, wiec przyjechala jeszcze jedna matka z coreczka, znam ja z grupy mamowej i sie pyta czy nie mamy nic przeciwko temu, ze jej corka jest przeziebiona i czy moze sie bawic tymi samymi zabawkami co inne zabawki. Pani domu swietnie wybrnela z tego oswiadczajac, ze Ona nie ma z tym problemu, ale ze inne mamy moga miec, wiec moze lepiej aby jej coreczka bawila sie inna zabawka i wreczyla jej inna zabawke. Oj nie rozumiem jak mozna przyprowadzac chore dziecko na impreze, gdzie z gory bylo wiadomo, ze bedzie duzo maluchow. Nie ma jak byc egoista. Zapchany nos i dziecko ktore nie moze spac to co chce kazda matka. W samochodzie Arturek zaczal dawac znac, ze jest bardzo glodny, wiec zaczelam mu spiewac rozne piosenki i tak dojechalismy do domku. W domku szybka kapiel, piers i spanko.

A noc z poniedzialku na wtorek byla ciezka noca z wieloma pobudkami, i ranek Arturek przywital z zapchanym nosem i kichaniem. Super! Nawilzacz wlaczony, nosek zakropiony i mam nadzieje, ze przeziebienie szybko sobie pojdzie. A na razie jak sie mu znikne z horyzontu to jest placz i trzyma sie uczepiony, czerwone oczy i leje mu sie z nosa. Jak nie On. Biedactwo. Na zajecia z muzyki nie pojdziemy, szkoda. Bylismy na hustawkach miedzy drzemkami, zeby poodychac swiezym powietrzem. Troszke nas wywialo, bo dzisiaj zimno, ale slonecznie. I ciekawi mnie skad chorobsko przyszlo? Czyzby od wyzej wspomnianej dziewczynki?
21:56, alexxela78
Link Komentarze (2) »
Odwiedziny
Arturek ruszyl w piatek pelna para i dzisiaj odwiedzil mnie w kuchni ;) i od razu sie w niej rozpanoszyl. Skad On wiedzial jak sie szafki otwiera? ;)






06:13, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 115