RSS
sobota, 28 stycznia 2012
chodzi za mna
Mam wielka ochote na polskiego paczka z lukrem! Mam pomysl, aby jednego dnia olac diete i sobie takiego paczka zaserwowac, ciekawe ile ma weglowodanow jeden paczek? ktos wie? Bede musiala poszukac. Jak na razie dieta idzie do przodu, dzisiaj wyniki lepsze niz wczorajsze. Niesamowite jest to wydzielanie, 14 malutkich krakersow, dobrze ze przynajmniej ser zolty moge jesc w duzych ilosciach, bo ciezko jest wybrac cos do jedzenia na co ma sie akurat ochote, a co nie posiada weglowodanow. Jadac w tym tygodniu na zakupy juz wiem co kupic! I jestem dumna z siebie, ze siedze kolo Matta, ktory je lody i umiem odmowic ;) Musze polukac ile lodow moge zjesc i poszukac takich z bardzo mala iloscia cukru. Ale lody az mnie teraz tak nie pociagaja jak ten paczek z lukrem :))

A dzisiaj sprzatamy gore i piwnice, doszlismy tez do wniosku, ze po czterech latach mieszkania wyrastamy z domu.
Jestem ciekawa co ten rok przyniesie, oprocz nowego domownika oczywiscie ;)
20:39, alexxela78
Link Komentarze (2) »
czwartek, 26 stycznia 2012
dieta
Zycie na diecie nie jest już tak spontaniczne jak wcześniej. Dieta wymaga myślenia, kalkulowania, a na dobry wynik ma wpływ umiejętność żonglowania produktami. Celem jest nie tylko dobry wynik na glukometrze, ale także brak głodu, bo nie o odchudzanie tym razem chodzi.

Zasady gry są takie:

śniadanie: 30g węglowodanów
obiad: 45-60g węglowodanów
kolacja: 45-60g weglowodanów
snaki:15-20g

Ilość posiłków 6

Cel: na dzień dobry poniżej 95
dwie godziny po głównych trzech posiłkach poniżej 120

Tłuszcze, mięso, jaja, ser, ryby i tofu mają zero węglowodanów
Mleko i jogurty: 12g
Warzywa nie zawierające skrobi: 5g, ważne ile wchodzi na porcję, bo gotowanych wychodzi mniej ilościowo, niż np. surowych.
Owoce: to 15g, np. jedno małe jabłko ma 15g

Dostałam książeczkę z produktami, porcjami i ilością węglowodanów. Mam też ściągawkę, czyli listę snaków na 10g, 20g i 30g.

Z jednej strony wydaje się to łatwe, a z drugiej strony musisz się nauczyć jak twoje ciało będzie reagować.

Na przykład wczoraj na obiad miałam sałatkę z pomidorów, sałaty i ogórków, quiche z grzybami ( przypominam, że quiche zrobiona jest głównie z jaj bez ciasta) i bagel z masłem, obliczyłam, że jeśli zjem całego bagel'a to będzie akurat 60g, a wynik był powyżej 120, a mianowicie 140, więc wiem już, że cały bagel nie przejdzie, następnym razem spróbuje więc połowę.

Dzisiaj nie miałam czasu na gotowanie śniadania, więc zjadłam dwa ryżowe chlebki ( razem 28g) z serem i wynik był dobry.

Natomiast na obiad miałam kanapkę i małe jabłko i już za dużo węglowodanów, pewnie za gruby chleb, albo za dużo o to jabłko, nie wiem, wiem, że licznik został przekroczony.

Po dwóch godzinach mogłam w końcu zjeść snaka ( podwieczorek) w postaci 8 precli, a teraz jestem głodna i zastanawiam się nad wczesną kolacją, na razie zalewam się wodą. Zdecydowanie ciężej się robi jak mam dzień poza domem i nie mogę na przykład mieć ze sobą produktów, które wymagają lodówki, ewentualnie powinnam się zaopatrzec w specjalną torbe z lodem.

Sprawdzanie krwi to cały obrzadek: ( dygresja, lubię wordpress za możliwość wklejania zdjęć wprost z komórki, nie mówiąc już o pisaniu notek przez telefon!)

masujesz paluszek, tak by krew podeszła, wsadzasz igiełkę do ala długopisu, który przystawiasz do palca,  wkuwasz się, a potem do odczytnika wsadzasz test, który wsadzasz w kroplę krwi, po paru sekundach dostajesz wynik, który zapisujesz do specjalnej książeczki :) Wkuwanie nie jest takie złe, gorzej z odpowiednią ilością krwi ( musisz wycisnąć odpowiednią ilość krwi, by test odczytał jeśli nie bedzie  odpowiedniej ilości krwi na palcu to zabieg trzeba powtórzyć). Wczoraj po odczekaniu dwóch godzin udałam się do łazienki w celu popełnienia mojego pierwszego testu, wkułam się za pierwszym razem, ale  za mało krwi naprodukowałam, drugim razem ( każą za każdym razem zmienić palec) to samo, trzeci, czwarty zrobiło mi się gorąco, sfrustrowana wbiłam się po raz piąty i w końcu nazbierała się wystarczająca ilość krwi, triumf! To nic, że zmarnowałam cztery testy! Teraz praktuję to, że jak za pierwszym wkuciem nie wyjdzie mi odpowiednia ilość krwi wbijam się raz jeszcze obok, muszę sprawdzić z lekarzem, czy to ok.

Wiecie na co mam ochotę? na gruszki, na dużo owoców! W 24h w weekend zjedliśmy całą skrzynkę klementynek, a teraz mogę tylko dwie na porcję :(

A dzisiaj w panera bread, gdzie jadłam obiad, przy zamawianiu kanapki i wymienianiu składników, feta na żółty ser, chipsy na jabłko, zamawiam herbate, a babka, a do herbaty możesz za ileś tam centów dołożyć coś z piekarni, czyli drożdżówkę, popatrzyłam się z ślinotokiem na ich wypieki i odrzekłam, że nie dziekuję!

Daję głowę, że schudnę na tej diecie, bo po jakimś czasie będę się ze wstrętem patrzeć na jajka i ser. Już powoli miałam dosyć jedzenia ukochanych buraczków, jarmużu i łososia. Musiałam wprowadzić przerwę!

A Torbiniątko chudnie pewnie ze mną, jakoś mało ruchliwe jest dzisiaj :(

30 tygodni i 10 kilo do przodu. Zobaczymy jak duże jest Torbiniątko już za dwa tygodnie.

A teraz w końcu czas na kolację :)



00:38, alexxela78
Link Komentarze (3) »
środa, 18 stycznia 2012
Nie tolerancja
Wyniki wyszły złe. Dwa pierwsze testy krwi wyszły ponad norme co kwalifikuje mnie do cukrzycy ciążowej :(

Przede mną spotkanie z dietetykiem i zbudowanie specjalnej, ścisłej diety dla mnie. Oraz spotkanie z osobą, która nauczy mnie jak posługiwać się glukometrem, bo będę musiała sobie mierzyć cukier cztery razy dziennie!

Będę miała robione dodatkowe usg, aby zobaczyć czy wszystko jest dobrze z Torbiniątkiem.

Na razie wszystko jest dobrze. W sensie i moja waga i objętość brzucha.

Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i uda mi się urodzić maluszka drogą naturalną.

A teraz czas aby coś zjeść.

18:07, alexxela78
Link Komentarze (5) »
wtorek, 17 stycznia 2012
i po
Jestem dzisiaj wymęczona!

 Całe szczęście, że jest zima i noszę długie rękawy, bo moje przedramienia wyglądaja jakbym sobie równo w żyłę dawała ;) O 7.30 rano byłam już na miejscu. Na dzień dobry pobrali mi krew, a potem dostałam moją już znaną buteleczkę z pomarańczowym napojem, czyli słynną glukozę. Smak miała taki smak, ale że piłam ją na pusty żołądek wydała się bardziej słodka niż poprzednia. Poprzednia była również bardziej zimna. Po jakimś czasie zrobiło mi się bardzo niedobrze i kwasy zaczęły mi dokuczać.

Z jednej strony poczekalnia była cała dla mnie przez większość czasu, ale było w niej zimno. O 8.40 pobrali mi po raz drugi krew, tym razem postanowiłam dać im lewą rękę. O 9.40 pobrali mi krew po raz trzeci. Okolo tej godziny pojawiły się inne zaciążone. W tym budynku mieszczą się również dwa gabinety ginekologiczne, na drugim piętrze z lekarzami, a na szóstym bodajże z położnymi, więc większość zaciążonych na test glukozy przychodzi właśnie tutaj, bo blisko. O 10.40 pobrali mi krew po raz czwarty i ostatni!

Podczas mojej wizyty przewinęło się dwoje dzieci, takich rocznych na pobranie krwi. Jedno bardziej było nie zadowolone niż płakało, natomiast drugie, płakało tak, że ci serce stawało. 

Ja szczęśliwa, że już koniec ubrałam się i postanowiłam coś zjeść, zbliżając się do restauracji zrobiło mi się nagle tak niedobrze i takich zawrotów głowy dostałam, że myslałam, że zaraz się wyłoże na tym chodniku, jeszcze doszły poty, więc szczęśliwa byłam jak już usiadłam. Fala gorąca zamieniła się w dreszcze, ale po ciepłej herbatce i dużym poźnym śniadanku dziwne objawy powoli odchodziły. Wychodząc z restauracji byłam już na tyle silna, że mogłam ruszyć do pracy. A jeszcze na dodatek Torbiniątko postanowiło dzisiaj ułożyć się tak, że czułam Go na samym dole, a tym samym częściej mi się siusiu chciało. A w pracy po zawrotach przyszły kwasy i tak do tej pory jest mi bardzo niedobrze. Yay!

Cieszę się, że już po. W środę spotkanie z lekarzem i wyniki. Mam nadzieję, że moje przeczucie mnie myli. Dam znać co i jak.
00:53, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 stycznia 2012
pierwsze koty za płoty
czyli pierwsza część sprzątania przyszłego pokoiku Torbiniątka zakończona. W większej części szafa została odgruzowana. Niesamowite ile papierzysk do przemielenia chociaż większość rachunków przychodzi do nas drogą emailową. Siedziliśmy więc z Torbiniątkiem i mieliliśmy papierzyska, niech się przyzwyczaja :) Za tydzień ciąg dalszy sprzątania, pakowania i organizowania. Oj przydałby się trzeci pokój na nasze rzeczy, albo chociaż dwie wnękowe duże szafy, niestety obu brak, więc trzeba sobie będzie jakoś poradzić z tym co jest.

Rozebrałam naszą choineczkę, która wciąż tak pięknie pachnie i wciąż w dobrym stanie jest, ale już czas. Pochowałam ozdoby. Kolejne święta za nami. Połowa stycznia już za nami!

Na początku lutego zaczynamy zajęcia przygotowujące nas do porodu naturalnego i pewnie już niedługo spotkamy się również z naszą doulą.

Mebelki powinny zawitać pod koniec lutego, akurat na czas by poukładać maciupeńkie ubranka.

Przed nami jeszcze malowanie i dużo sprzątania i organizowania. I mam nadzieję, że uda mi się przeczytać stosy czasopism, które czekają i czekają i doczekać się mnie nie mogą :)
02:57, alexxela78
Link Komentarze (2) »
czwartek, 12 stycznia 2012
Ostatnia prosta
W trzeci trymestr wkroczyłam pijąc pomarańczowy soczek



 i zastanawiając się skąd wzięły się te zasłyszane po kątach historie na jego temat, że obrzydliwie słodki, że gęsty? Mi, moja wersja glukozy, smakowała jak fanta bez bąbelków, której wieki nie piłam!

A dzisiaj się dowiedziałam, że wyniki nie są dobre, że muszę je powtórzyć. Tym razem zamiast 50g, muszę wypić 75g  i co godzinę będą mi robić test krwi, cały test na tolerancję glukozy trwa cztery godziny!! Czyli cztery razy będą mi się wkuwać i krew pobierać. I muszę tam siedzieć przez cztery godziny! Nie wspominając, że nie mogę jeść od polnocy, więc zapowiada się bardzo interesująco.

Wynikami próbuję się nie martwić, ale cieżko jest to zrobić. Mam nadzieję, że następne wyniki będą lepsze i nie czeka mnie ścisła dieta i codzienne sprawdzanie poziomu cukru. I mam nadzieję, że wszystko bedzie dobrze z niczego nieświadomym sobie Torbiniątkiem szalejacym w moim brzuchu, że będzie stopniowo przybierał na wadze!
03:48, alexxela78
Link Komentarze (8) »
niedziela, 01 stycznia 2012
Witaj 2012!
  U nas 2012 zapowiada się na bardzo interesujący rok :)



pregnant

A Wy jakie macie plany i postanowienia na ten nowy roczek?


P.S. Na facebooku na razie nie ogłaszam, więc proszę nic nie wspominać/pisać na moim profilu. Dziękuje!
20:00, alexxela78
Link Komentarze (12) »
sobota, 24 grudnia 2011
Wesołych świąt
Niech będą spokojne i wesołe, spędzone z ukochanymi ludźmi z dobrym jedzonkiem!




17:18, alexxela78
Link Komentarze (3) »
środa, 21 grudnia 2011
kap, kap, kap
kapie mi z nosa...nie ma jak sie rozchorowac przed samymi swietami! Mam nadzieje, ze uda mi sie wyzdrowiec na tyle aby nie kapalo i zebym mogla dokonczyc pieczenie i gotowanie i zebym mogla pojechac w gosci do wujostwa na pierwszy dzien swiat!

Choinke dostalam w poniedzialek. Jest zywa i pieknie pachnie i jest duza, bo na doniczkowa wersje w tym roku sie lekko spoznilismy :)
17:46, alexxela78
Link Komentarze (2) »
sobota, 17 grudnia 2011
Odfajkowane
Malowanie sypialni zostalo wczoraj skonczone malowaniem wnetrza szaf wnekowych. Dzisiaj odkurzylam i wymylam szafki w srodku i ubrania i buty wrocily w koncu na miejsce. Wymylam okna z zewnatrz ( okna sie nie otwieraja, wiec nie ma mozliwosci wymycia ich z drugiej strony), odkurzylam komode. Musze tylko kupic nowe obudowy na kontakty i poprzesuwac meble na swoje miejsce.

Przemyslenia po malowaniu mam takie, ze latwiej jest z jasniejszymi kolorami, niz ciemniejszymi, jakos tym razem mialam wiecej do poprawy na granicy sufit-sciana, niz na dole. Z jasniejszym kolorem az tak bardzo nie rzuca sie czlowiekowi w oko, zwlaszcza jak sie ma takie oko perfekcyjne jak moje :)

Nastepny pokoj w styczniu...do tego czasu znowu mi sie zachce malowania, teraz mam przesyt.

Kartki tez udalo mi sie wypisac i wyslac, mam nadzieje, ze dojda na czas. Reszta pojdzie droga internetowa...

Dzisiaj przygotowywuje ciasto na alpejskie pierniczki, czesc na prezenty, czesc dla nas. Na prezenty rowniez jakies ciasteczka, a na swieta planuje zrobic piernik przekladany i domino, wszystko z przepisu Dorotki. Jakbym miala maszynke do mielenia zrobilam tort makowy, bo wyglada przepysznie. Moze skusze sie na zrobienie blyskawicznego swiatecznego sernika z bloga "kwestia smaku".

Jutro mam nadzieje uda mi sie kupic choinke w doniczce i czas w koncu na udekorowanie domu.

W tym roku grudzien strasznie mi pedzi, za szybko!
02:38, alexxela78
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 51
having a baby  BabyFruit Ticker