RSS
czwartek, 05 listopada 2009
Witam po przerwie!
Oh..dawno mnie tutaj nie bylo! Dzisiaj zakonczylam moj zakrecony dwunastotygodniowy semestr prezentacja narzedzia testowego ;) Dwanascie tygodni wyciete z zyciorysu. Nigdy w zyciu nie doswiadczylam tak intesywnej pracy mozgowej, ze tak sie okresle. Pomijam juz stres, ktorego na poczatku nie bylo, ale zajwil sie na koniec w calej okazalosci. Nie przypominam sobie, zebym kiedykolwiek sie tak duzo uczyla. Dzien w dzien. Weekendow nie cierpie. Uwielbiam poniedzialki-bo znowu do wspanialej pracy, choc dlugie godziny, ale sie relaksuje. Od kwietnia mam dwie fajne szefowe, wiec praca nabrala innego wymiaru, spelniam sie w stu procentach, mimo tego ze zmagam sie z roznymi problemami, jakimi rodzic sie spotyka w wychowaniu swojego wlasnego dziecka. Na przyklad, zazdrosc miedzy rodzenstwem, czy bunt dwulatka. Nie jest latwo, jak kazda matka dwulatka moze przytaknac/ czy podpisac sie pod moimi slowami, ale usmiech i duzy uscisk na koniec dnia wynagradza wszystko. A najlepsze sa wiadomosci zostawione na mym telefonie w dniach, w ktorych mnie nie ma. Cos w stylu, "hi Ola, I miss you, have fun at school ( maly czlowieczek mowi o sobie), ate veggies for lunch, I love you" przez mojego kochanego dwu i pol latka. Slodkie nie? Nie jedna lza w oku mi sie zakrecila. Tak zdecydowanie spelniam sie macierzynsko.
Uwielbiam tez czwartki, kiedy pracuje pol dnia. Jest dniem po srodowych zajeciach i moge choc chwilke odpoczac. W czwartki, zazwyczaj co dwa tygodnie bywalam na korkach uczelnianych albo w mojej study group, tak wiec zjezdzalam do domku na osma, czasem po, rzucalam w kat torbe i zasiadalam na trzy godziny przed tv, ogladajac moje ulubione seriale.

Minusem studiowania jest balagan w domu, czasem dzien, czasem dwa bez obiadu, minimalny kontakt z wlasnym mezem. Z czasem wiec ustalilismy, ze piatki wieczorem beda nasze. Zjezdzalismy do domu, strolilismy sie i spacerkiem szlismy na poszukiwanie jakiejs nowej restauracji w naszej okolicy.
Do minusow nalezy tez brak czasu na silownie, czy tez domowe cwiczenia. Zaczynalam juz dwa razy szostke Weidera i po kilku dniach przestawalam...bez komentarza. Minusem jest wiec moja waga. Wagowo nie przytylam, ubraniowo widze roznice, co nie napaja mnie pozytywnie. Ale to inna juz para kaloszy.
Minusem jest powiekszajacy sie stos czasopism i tych kolorowych i tyh psychologicznych, na ktorych brak czasu.

Na poczatku semestru panowalam nad wszystkim, po paru tygodniach robilo sie coraz wiecej i wiecej..zwlaszcza w jednej z klas. Babka jest wariatka... naprawde nie bylo za duzo czasu na przetrawienie, a juz nastepny temat, a tu nastepny test, quiz co tydzien, gora do czytania, praca do napisania, jedna druga. Praca badawcza, cos ala magisterska, tylko badania sa teoretyczne.

Teoretycznie zaczelam przerwe semestralna, praktycznie jutro musze wrocic do szkoly, oddac test, ktory wypozyczylam aby przygotowac prezentacje, doplacic do semestru, mam zastrzyki nastepna ture do odbebnienia. Rano wstac, bo komunikacja miejska jest w strajku od poniedzialku, podwiezc meza do pracy. A potem do malla, na zakupach nie bylam wieki, a to jedyna szansa na wypad.

Za tydzien w czwartek mam test, wspomniany pare notek wczesniej, Praxis. Na nastepny juz semestr prace do napisania, artykul do przeczytania. To na jedna klase, o dwoch innych jeszcze nie wiem. Wiem tylko, ze sa ciezkie. Neuropsychologie mialam na studiach, ciezka byla po polsku, w wersji angielskiej pewnie bardziej zakrecona ;)

Zmeczona jestem. Nie wiem czy mozg bedzie mial mozliwosc pelnego relaksu do 18 listopada, bo choc wylatujemy na tydzien do Poludniowej Karoliny na swieta dziekczynienia, ksiazki musze zabrac.

Jest przed jedenasta wieczorem, kolacji nie jadlam...ide spac.
04:26, alexxela78
Link Komentarze (11) »
czwartek, 24 września 2009
Nieczynne do odwolania
badz calkowitego zamkniecia. Wysprzedazy posezonowej nie bedzie.

jedynie link do internetowego sklepiku dla amerykanskiej czesci czytelniczej, ktory polecam. Zajrzyjcie, moze tez wam sie spodoba, a moze nie. Mi pomysl sie spodobal.

Zycze Wam milej, slonecznej i kolorowej jesieni!



21:24, alexxela78
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
W czasie deszczu, dzieci sie nudza..
03:42, alexxela78
Link Komentarze (9) »
niedziela, 30 sierpnia 2009
szkola, deficyt snu, korki i farma raz jeszcze...
Od ostatniego tygodnia znowu jestem zawalona nauka. Lista zadan domowych, projektow do zrobienia, prezentacji do napisania i ogolnego czytania jest dluga. Czasowo znowu nie wyrabiam. Ostatni tydzien minal mi nie wiem kiedy. Srody sa najlepsze, pracuje rano do drugiej, potem mam czas na jakis lunch, a potem do szkoly, ktora konczy sie po dziesiatej. Okolo osmej zdaje sobie sprawe, ze juz sie wylaczam, ze glowa zaczyna mnie bolec, ze juz nie moge, ze za duzo informacji. Jakos do dziesiatej przezywam. Potem droga do domu, stanie w tym samym korku ( robia most) w domu jestem krotko przed jedenasta, prysznic, nastawienie zagarka, chwilka na rozmowe z M. i udaje mi sie zasnac przed polnoca. W czwartek na dziewiata do pracy, a potem odfajkowuje albo fryzjera, albo jak w zeszly czwartek bylam na korkach, na uczelni. Wrocilam wieczorem. Fajnie bylo, ale tak bardzo mi sie nie chcialo. Piatek mialam wolny, radoche mialam, bo sobie pospalam. Potem czytanie statystyki, w przerwach pranie i tak jakos za szybko minal bardzo deszczowy dzien.
Dzisiaj z rana tez padalo, potem sie troche rozchmurzylo, w miedzyczasie dostalam email z farmy z zaproszeniem na jablka, wiec naciagnelam M. co bysmy na troche pojechali i nazrywali. Wyjechalismy z domu i zaczelo padac, ale na szczescie przestalo padac i nawet zaswiecilo slonce :) Trawa byla mokra, a drzewa pelne owocow, zwlaszcza brzoskwin, uginaly sie pod nimi. Woz zabral nas pod drzewa, uzbieralismy szybko karton:





potem z powrotem do budki aby zwazyc i zaplacic i odstawic do samochodu.


Oprocz zbierania owocow, mozna zlowic sobie rybke na kolacje ;)



nastepnie wskoczylismy na woz, ktory tym razem zawiozl nas pod jablonie,



jablka tez byly ogromniaste i soczyste, jeszcze z kropelkami deszczu,



po jablkach, poszlismy nazbierac truskawki, sa takie sliczne malutkie, no i zupelnie w smaku nie przypominaja tych wielgachnych ze sklepu spozywczego,



co niektorzy zbierali pomidorki,



my po truskawkach wrocilismy do domku. Tak bardzo nie chcialo mi sie wracac, zwlaszcza, ze w domku czekal na mnie artykul do przeczytania, na temat ktorego musze napisac na srode rekleksje...bla.. Powiedzialam M., ze nie te studia wybralam, powinnam takie, ktore nie wymagaja co chwile pisania jakis esejow, itp.
Wieczorkiem udajemy sie na film, The final destination, a potem znowu niedziela i kolejny tydzien.
02:50, alexxela78
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 24 sierpnia 2009
niemowle i sen przez 12h? Tak, jest to mozliwe!
Mama jeszcze nie jestem, moze kiedys zawita malenstwo w naszym domku, moze nie, czas pokaze. Chcialabym poruszyc temat, ktory przewija sie nie tylko w mojej pracy z dziecmi, z ich rodzicami, ale takze u moich znajomych, w podluchanych badz przeczytanych komentarzach tu i owdzie.
O czym pisze, o snie. Zazwyczaj o jego braku. Zarowno u dzieci jak u rodzicow. Wzielo sie przekonanie, stereotyp, ze jezeli postaramy sie o dziecko, to juz spac/wysypiac sie nie bedziemy poki owe dziecko nie wyprowadzi sie z domu.  Co za bledne myslenie. Przysluchujac sie opowiesciom o dzieciach spiacych z rodzicami w lozku, o rodzicach spiacych odzdzielnie byleby dziecko zasnelo jest histeryczne. Jak mozna do tego doprowadzic, tego naprawde nie rozumiem. Dziecko powinno spac we wlasnym lozeczku, najlepiej w swoim pokoiku.

Ale, ale, dzisiejszy wpis bedzie o metodzie wyprobowanej na mnostwie niemowlakow. Metoda ( niestety nie mojego autorstwa),pochodzi z ksiazki Suzy Giordano, "Twelve hours' sleep by twelve weeks old", jest niesamowita! "Moja" mala dziewczynka, na ktorej metoda zostala przeprowadzona ma 11 tygodni, spi sama w lozeczku od godziny 8.30 pm do godziny osmej rano. Sa dni kiedy trzeba ja budzic na poranne karmienie, ktore jest o 8.30 rano. Jedenascie i pol godziny nieprzerwanego snu z niemowlakiem pod reka, ile takowych dzieci tak spi, he?
Ksiazka instruuje, ze aby zaczac metode, dziecko powinno jesc co cztery godziny ( zaznaczam, ze dziecko karmione butelka), przy karmieniu piersia czas jest krotszy, o ile sie nie myle, wynosi to trzy i pol godziny. Metoda polega na eliminowaniu nocnych posilkow w kolejnosci, drugi, pierwszy i trzeci. Eliminowanie polega na zmniejszaniu o pol oz mleka u dzieci butelkowych, u dzieci karmionych piersia eliminujemy minuty karmienia. Z obudzonym dzieckiem nie nawiazujemy kontaktu, karmimy/odbekamy i kladziemy spac, bez zmieniania pieluchy, chyba ze kupa. Tak co trzy noce. Potem nastepuje eliminacje o kolejne pol oz, az do zera. W ciagu dnia, dziecko powinno zwiekszyc ilosc zjadanego mleka. Jezeli ostatni posilek dziecka byl, taki jak u Sienny o 8.30, pierwszy poranny posilek jest o takiej samej porze. Jezeli dziecko obudzi sie przed uplywem dwunastu godzin, nie wyjmujemy go z lozeczka. Sienna jesli sie obudzi o szostej, zaczyna gugac przez pietnascie minut, a potem zapada w sen.
Ksiazka jest naprawde interesujaca i niesamowita. Przeczytalam ja i mialam wiele watpliwosci, dzieki wprowadzeniu metody przez mame Sienny zrozumialam i zobaczylam, ze wysypianie z tak malutkim dzieckiem jest mozliwe! Ksiazka w bardzo latwy sposob wyjasnia kolejne kroki i wszelkie niejasnosci zwiazane z wprowadzaniem metody. Oczywiscie trzeba byc konsekwentnym i sie nie poddawac.

Polecam ja zarowno przyszlym rodzicom, jak i obecnym. O ksiazce mozna poczytac tu i zajrzec na strone Suzy, tu
02:12, alexxela78
Link Komentarze (18) »
sobota, 22 sierpnia 2009
Znalezione w aparacie












19:02, alexxela78
Link Komentarze (3) »
a6w
Zaczelam dwa dni temu. Wydrukowalam tabelke z cwiczeniami. I razem z Aneta i Cutie zabieram sie za spalanie oponki ;)
Metoda Weidera obiecuje "plaski brzuch, kaloryfer na brzuchu", hahah. Podchodze bardzo sceptycznie do tego, gdyz w ostatnich latach robilam mnostwo wszelakich cwiczen na brzuch, a rezultat jest taki jaki jest. Bez zmian. Zdjecie brzucha/oponki  zrobilam komorka. Przede mna 40 dni. Dam znac na koniec czy dorobilam sie obiecanego "kaloryfera" :)
05:28, alexxela78
Link Komentarze (2) »
środa, 19 sierpnia 2009
brzoskwiniowa fotorelacja










01:09, alexxela78
Link Komentarze (6) »
poniedziałek, 17 sierpnia 2009
leniwa niedziela
W piatek przyszla moja pierwsza zamowiona ksiazka do statystyki, druga ma dojsc w tym tygodniu. Zeszyty kupione. Plan zajec wypelniony quizzami, testami, projektami i prezentacjami, wydrukowany. Kontakt z jedna profesorka nawiazany. Za dwa dni zaczynam szkole, szczerze to nie chce mi sie do niej wracac, bo dobrze mi na tej 'wolnosci'. Po wczorajszym dniu laby, naszej zwariowanej wyprawy nad ocean i poznej kolacji ze znajomymi, dzisiaj zlapal mnie len. Od rana nic mi sie nie chce. Mialam plany na zaczecie ksiazki do statystyki, ale po otworzeniu i przeczytaniu pierwszej kartki zamknelam ja. Nie moge sie skupic, mysli kraza i kombinuja. Ciezko bedzie wrocic do szkolnej roboty, zwlaszcza w ten upal, ktory trzyma i nie daje odetchnac.
Pora wstawic nastepne pranie i ugotowac kolacje.
01:14, alexxela78
Link Komentarze (2) »
wtorek, 11 sierpnia 2009
Komu zimno niech przyjezdza...
Filadelfia, jedenasta wieczorem, 30 stopni C. Nie ma czym oddychac. Zastanawiam sie ile mam w domu. Jedno jest pewne zyje w saunie od jakiegos czasu...ale nie tesknie za zima ;)
05:05, alexxela78
Link Komentarze (4) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 42