|
Blog > Komentarze do wpisu
i po swietach...
Miesiac temu plan byl taki, ze swieta spedzamy sami, leniwie i odpoczywamy, w szczegolnosci ja-nic nie bede robic. Plan planem byl, bo trzy tygodnie przed zaprosili nas znajomi na pierwszy dzien swiat do siebie na kolacje, powiedzialam, ze przyniose deser. Tydzien przed swietami zadzwonila moja druga kolezanka, z pytaniem co robimy na wigilie i nas zaprosila. Ucieszylam sie, ze bedzie wesolo, bo w grupie zawsze razniej i bylo bardzo fajnie. Szkoda, ze tak krotko, ale czas zawsze szybko mija w dobrym towarzystwie. Podgladnelam inne zwyczaje, na przyklad, u nas w domu jadlo sie barszcz z uszkami, a u kolezanki, oprocz uszek, byl tez fasola jas, u drugich znajomych barszcz tylko z fasola. Znajomi pochodza ze Slaska, ale kolezanka z tego samego miasta co ja, pewnie rodzice skads indziej...byl karp na ktorego sie szykowalam, ale w ostaniej chwili zmienilam zdanie i wzielam lososia, byla tez telapia. My oczywiscie nie przyjechalismy z pustymi rekami, przywiozlam pierogi ruskie i szarlotke jeszcze ciepla, ktore zrobilam na styk i kupiony makowiec. W czwartek nie mialam za duzo czasu, w domku bylam grubo po dwunastej, wiec za najpierw zabralam sie za szarlotke, a potem jak juz szarlotka byla w piecu, zaczelam lepic pierogi. Cale szczescie, ze farsz zrobilam dzien wczesniej, bo bym sie zupelnie nie wyrobila. A tak o czwartej trzydziesci bylam gotowa z wszystkim. A byla jeszcze kapusta z grzybami i to chyba tyle. Mielismy bardzo maly skrawek oplatka, ale udalo sie go podzielic na osiem, co by kazdy mial, i po zmowieniu modlitwy usiedlismy do kolacji. Do domu zjechalismy grubo po pierwszej, a spac poszlismy po drugiej, bo jeszcze rozpakowywalismy prezenty ;) No, a w pierwszy dzien swiat spalam dlugo, a potem musialam sie wziac za pieczenie nastepnego deseru, tym razem zrobilam Pania Walewska tez na styk, ale zdazylam i ten wieczor rowniez byl milo spedzony. Dzisiaj z rana pojechalismy na zakupy, bo obiecalam M. deszcze lal ciurkiem przez caly dzien, jutro podobno ma byc piekne sloneczko, tak na zlosc ;) No, a wieczorem zabralam sie za wykrawanie pierniczkow, bo nie chcialam aby mi sie ciasto zepsulo. Tak, wiec pieczenia mam dosyc na pare miesiecy ;) Posprzatalam tez troche i tak pracowicie spedzilam moj wolny czas ;) Byle do lipca. A teraz sie zastanawiam co z mojej szkolnej listy "to do" mam jutro zrobic, bo tyle mozliwosci, ze chyba skorzystam z przedszkolnej ( ene dule rabe chinczyk polknal zabe, a zaba chinczyka co z tego wynika, raz, dwa, trzy) wyliczanki ;))
A wy co mieliscie na wigilijnym stole? i jak tam ogolnie swieta i po? niedziela, 27 grudnia 2009, alexxela78
Komentarze
2009/12/31 21:21:14
U mnie był barszczyk z uszkami i bigosik (bez mięsa) oczywiście i paszteciki z kapustą i grzybami. Potem jeszcze sałatka z mięsa kraba (moja ulubiona) i jajka z pieczarkami (przypominają mi o Wigilii w domu). No i sałatka warzywna z majonezem i sałatka "pod pierzynką" to taka śledziowa z jajkami, ziemnakami, buraczkami przekładana majonezem :) I to tyle chyba :) Na pierwszy dzień upiekłam schab i szynkę glazurowaną według Nigelli. Było smacznie i fajnie. Spokojnie i rodzinnie. I prezenty super! A szczególnie nowy super duper mikser, na pewno się przyda :)
Happy New Year Alex !!! Buziole kochana :) |
|
w tym roku swieta minely jakos tak :-( bylam i jestem chora, i jakos sily braklo na wielkie swietowanie. dobrze, ze jeszcze w wigilie czulam sie lepiej i moglam cieszyc sie ze wspolnie spedzonego czasu, reszta swiat taka sobie :-(
zycze powodzenia w nauce! zawsze ciezko sie zabrac po swietach ;-) trzymaj sie Olu!