|
Blog > Komentarze do wpisu
szkola, deficyt snu, korki i farma raz jeszcze...
Od ostatniego tygodnia znowu jestem zawalona nauka. Lista zadan domowych, projektow do zrobienia, prezentacji do napisania i ogolnego czytania jest dluga. Czasowo znowu nie wyrabiam. Ostatni tydzien minal mi nie wiem kiedy. Srody sa najlepsze, pracuje rano do drugiej, potem mam czas na jakis lunch, a potem do szkoly, ktora konczy sie po dziesiatej. Okolo osmej zdaje sobie sprawe, ze juz sie wylaczam, ze glowa zaczyna mnie bolec, ze juz nie moge, ze za duzo informacji. Jakos do dziesiatej przezywam. Potem droga do domu, stanie w tym samym korku ( robia most) w domu jestem krotko przed jedenasta, prysznic, nastawienie zagarka, chwilka na rozmowe z M. i udaje mi sie zasnac przed polnoca. W czwartek na dziewiata do pracy, a potem odfajkowuje albo fryzjera, albo jak w zeszly czwartek bylam na korkach, na uczelni. Wrocilam wieczorem. Fajnie bylo, ale tak bardzo mi sie nie chcialo. Piatek mialam wolny, radoche mialam, bo sobie pospalam. Potem czytanie statystyki, w przerwach pranie i tak jakos za szybko minal bardzo deszczowy dzien.
Dzisiaj z rana tez padalo, potem sie troche rozchmurzylo, w miedzyczasie dostalam email z farmy z zaproszeniem na jablka, wiec naciagnelam M. co bysmy na troche pojechali i nazrywali. Wyjechalismy z domu i zaczelo padac, ale na szczescie przestalo padac i nawet zaswiecilo slonce :) Trawa byla mokra, a drzewa pelne owocow, zwlaszcza brzoskwin, uginaly sie pod nimi. Woz zabral nas pod drzewa, uzbieralismy szybko karton: ![]() potem z powrotem do budki aby zwazyc i zaplacic i odstawic do samochodu. ![]() Oprocz zbierania owocow, mozna zlowic sobie rybke na kolacje ;) ![]() nastepnie wskoczylismy na woz, ktory tym razem zawiozl nas pod jablonie, ![]() jablka tez byly ogromniaste i soczyste, jeszcze z kropelkami deszczu, ![]() po jablkach, poszlismy nazbierac truskawki, sa takie sliczne malutkie, no i zupelnie w smaku nie przypominaja tych wielgachnych ze sklepu spozywczego, ![]() co niektorzy zbierali pomidorki, ![]() my po truskawkach wrocilismy do domku. Tak bardzo nie chcialo mi sie wracac, zwlaszcza, ze w domku czekal na mnie artykul do przeczytania, na temat ktorego musze napisac na srode rekleksje...bla.. Powiedzialam M., ze nie te studia wybralam, powinnam takie, ktore nie wymagaja co chwile pisania jakis esejow, itp. Wieczorkiem udajemy sie na film, The final destination, a potem znowu niedziela i kolejny tydzien. niedziela, 30 sierpnia 2009, alexxela78
Komentarze
atsanik
2009/08/30 04:06:53
podziwiam to tempo zycia, zuch z Ciebie babka :-) a te truskawki, to rzeczywiscie z tymi sklepowymi niewiele maja wspolnego. az mi sie zamarzylo na taka farme pojechac...
2009/09/01 04:43:14
Atsanik,
nie wiem czy zuch, mam dosyc pisania tych ciaglych esejow, nawet teraz siedze od trzech dni nad refleksyjnym papierem, ktory mam napisac na podstawie artykulu/przprowadzonych badan. Caly artykul czytalam juz chyba ze trzy razy, czesci nie zlicze i dalej nie jestem pewna czy zrozumialam, zwlaszcza ze na szereg pytan nie moge znalezc odpowiedzi badz dokladnie ich nie kumam. Praca na srode. Tragedia. Jedna wiec noga wciaz biegne, a druga co jakis czas zwalnia, do porzadku przywoluje mnie mysl przewodnia po jaka ch...ja sie tak mecze. A macie tam jakies farmy w poblizu? Hjuston, ;) Kinia, zapraszam ;) Na wyspie farm nie maja?? |
|